W mgnieniu oka kilkunastu uzbrojonych zbirów zostało powalonych na ziemię.
Pięści Andriusa były twarde jak żelazo. Nikt, kto oberwał, nie był w stanie się podnieść.
Kiedy Raphael poczuł na sobie wzrok Andriusa, oblał go zimny pot.
– Ty... Trzymaj się ode mnie z daleka! Mam poparcie Korporacji Castlerock i Stormbrewów!
– Wiem. – Andrius zbliżył się do Raphaela z lodowatym uśmiechem. – Właśnie dl
















