Axel wystąpił naprzód, chcąc pomścić biednego bananowego dzieciaka ze złamanym palcem.
Andrius prychnął. Wcale nie szukał zwady z tym gnojkiem, a ten okazał się na tyle głupi, by samemu rzucić mu wyzwanie.
Andrius zablokował cios Axela i przyciągnął go bliżej swojej twarzy.
Plask! Plask! Plask!
Raz za razem wymierzał Axelowi policzki z drugiej ręki.
– Ty gówniarzu! Twoja firma zbankrutowała, a ty
















