„Hmmm…”
Andrius wziął menu i zaczął je przeglądać.
Axel zauważył, że Andrius czyta menu z poważnym, nieco zdezorientowanym wyrazem twarzy i w duchu zatarł ręce z uciechy.
Ten hotel był jedną z najlepszych francuskich restauracji na świecie. Szefowie kuchni, kelnerzy, a nawet recepcjonistka byli Francuzami, dlatego zamówienia należało składać w języku francuskim.
Biedak z prowincji miał ogromne szczęście, że w ogóle udało mu się tu wejść, a co dopiero poprawnie złożyć tu zamówienie.
Axel już wyobrażał sobie to upokorzenie, z jakim zaraz zmierzy się Andrius. Z tymi niezdarnymi gestami rąk, niezgrabną wymową i niemożnością zamówienia chociażby jednej rzeczy z menu, Andrius stanie się największym błaznem w tym pokoju!
Axel zaczął go wręcz popędzać. „Jeśli nic nie rozumiesz, przestań udawać. Nie trać naszego czasu. Idź po prostu kupić sobie coś na zewnątrz. Szczerze mówiąc, to byłby lepszy wybór”.
„Hahaha…”
Jego słowa rozbawiły resztę towarzystwa w pokoju; wszyscy gapili się na Andriusa kpiącym wzrokiem.
Andrius odwzajemnił ich spojrzenie, jakby patrzył na bandę idiotów. Następnie, pod zaciekawionym wzrokiem wszystkich obecnych, odezwał się do francuskiej kelnerki płynnym tonem: „Bonjour! Je voudrais un foie gras au vin rouge et une soupe à l'oignon”.
Perfekcyjny mistrz języka francuskiego!
Jego słowa zszokowały wszystkich w pomieszczeniu. Zapadła taka cisza, że dałoby się usłyszeć upadek igły.
Nikt nie spodziewał się, że biedak z prowincji może mówić płynnie po francusku!
Axel początkowo oniemiał, ale gdy spojrzał na francuską kelnerkę, zauważył, że na jej twarzy również malowało się zdziwienie. Zdał sobie sprawę, że to nie jest to, czego oczekiwał.
„Hej! To wcale nie dziwi, że ktoś taki jak ty nie potrafi mówić po francusku, rozumiem to. Ale proszę, nie próbuj się popisywać jakimś wymyślonym bełkotem, okej?!” Axel wskazał na francuską kelnerkę i rzekł do Andriusa: „Zobacz, jaka jest zdziwiona. Jest zszokowana tym twoim koślawym francuskim!”
Na te słowa kelnerka zareagowała z ogromnym entuzjazmem. Odezwała się po angielsku, choć z silnym francuskim akcentem: „O mój Boże! Proszę pana, musiał pan mieszkać we Francji przez bardzo długi czas, żeby podłapać akcent z mojego rodzinnego miasta!”
W pokoju ponownie zapadła głucha cisza. Wszyscy znów zamarli w osłupieniu, a zwłaszcza Luna. Jej piękne oczy zamrugały, gdy z niedowierzaniem wpatrywała się w Andriusa.
Andrius się uśmiechnął. Wcale nie mieszkał wcześniej we Francji, ale nauczył się najbardziej autentycznych języków z wielu krajów. Jako Król Wilków, dowodzący milionem ludzi, musiał być wykształcony i kompetentny w każdym możliwym aspekcie.
Kelnerka uśmiechnęła się i ucięła sobie z Andriusem pogawędkę po francusku.
Każda ich wymiana zdań była jak policzek wymierzony w twarz Axela.
Żenada! Kompromitacja!
Axel spuścił głowę ze wstydu i nie odezwał się już ani słowem.
Andrius nawet nie zadał sobie trudu, by choćby zerknąć na Axela przez całą rozmowę z francuską kelnerką.
Na koniec kelnerka posłała Andriusowi całusa w powietrzu i puściła do niego oko, zanim wyszła z zamówieniami, wprawiając pozostałych facetów w skrajną zazdrość. Wiedzieli oni doskonale, że tutejsze kelnerki to wyłącznie francuskie piękności, a sami wydali niemałą fortunę, próbując umówić się z którąś z nich.
Niestety, kelnerki te były zbyt wyniosłe i zdystansowane, więc ich ekstrawaganckie metody na nic się zdawały. Teraz, gdy jakiś biedak z prowincji pobił ich wszystkich na głowę, a do tego dostał całusa od jednej z tych przepięknych Francuzek, chłopcy poczuli się okropnie.
Luna zmarszczyła brwi, dostrzegając podziw, jakim francuska kelnerka darzyła Andriusa. Czuła się dziwnie z tą intymną wymianą zdań. Mimo że za nim nie przepadała, był przecież jej formalnym mężem.
Gdy jej „mąż” otrzymał całusa od innej kobiety na oczach tak wielu ludzi, z pewnością ją to dotknęło.
„Miał po prostu szczęście” – Luna wymyśliła naprędce wymówkę, ponieważ nie zamierzała wyglądać na gorszą w obecności Andriusa.
Po posiłku cała grupa wkroczyła na tor Wzgórza Wilczego Kła.
Bogaci playboye i dziewczyny uwielbiali wyścigi, ponieważ powszechnie uznawano to za niezwykle drogi sport, dzięki któremu można było się popisać.
Axel przejął inicjatywę i zasiadł za kierownicą Bugatti.
Pierwsza runda rozpoczęła się z hukiem.
Axel był znakomitym kierowcą. Nie zdobyłby tytułu drugiego wicemistrza w poprzednim Grand Prix, gdyby nie jego umiejętności. Mając przewagę w postaci doskonałego samochodu i niezwykłego talentu, wyprzedził pozostałych uczestników o pełne okrążenie.
Ostatecznie Axel, co nie było niespodzianką, wygrał. Chłopcy i dziewczyny głośno mu wiwatowali.
„Świetna robota, Axel! Byłeś o całe okrążenie szybszy niż zdobywca drugiego miejsca!”
„Tak jest!”
„Axel jest niesamowity!”
„To mój idol!”
Oczy Luny również zabłysły z podziwem.
Może i Axel był playboyem, ale z całą pewnością miał niesamowite umiejętności.
Halle spojrzała na Andriusa z wyrazem skrajnego zniesmaczenia. „Co jest, Andrius? Zatkalo cię?”
Jej słowa skierowały całą uwagę z powrotem na Andriusa.
„Myślę, że jest w takim szoku po zobaczeniu jazdy Axela, że nawet nie może wydusić z siebie słowa”.
„Dokładnie”.
„Wyścigi to i tak drogi sport dla bogaczy. To nie jest zabawa dla każdego”.
Axel machnął ręką, udając dobrego chłopaka, który chce uratować Andriusa z opresji. „Dajcie spokój. Andrius potrafi płynnie mówić po francusku, więc dlaczego miałby nie potrafić prowadzić samochodu i się ścigać? Mam rację, Andrius?”
Słowa Axela natychmiast postawiły Andriusa w centrum uwagi.
Andrius odpowiedział tylko: „Nie interesują mnie dziecinne zabawy”.
Jego odpowiedź rozzłościła obecnych tam chłopaków i dziewczyny.
Dziecinne zabawy?
To była obelga dla ich gustu i hobby!
Co za arogancja!
Luna jako pierwsza wybuchła: „Andrius, o czym ty do cholery gadasz?”
Andrius tylko wzruszył ramionami. „Mówię po prostu prawdę”.
Jego reakcja wywołała w grupie jeszcze większą falę nienawiści.
„Jesteś tylko jakimś biedakiem z prowincji! Kto dał ci prawo i odwagę, żeby obrażać wyścigi?!”
„Właśnie! Nie pierdol głupot, skoro nic nie potrafisz!”
„Naprawdę myślisz, że kilka słówek po francusku robi z ciebie jednego z nas?”
„Założę się, że on w ogóle nie potrafi się ścigać. Dlatego wygaduje tu takie bzdury!”
Andrius pozostał niewzruszony w obliczu tych ostrych słów krytyki.
Jako Król Wilków, który królował na Zachodnim Froncie, powinien prowadzić czołg albo wóz opancerzony, którym mógłby zrównać z ziemią swoich wrogów, a nie jakieś zabawkowe autka na płaskiej drodze.
Axel podszedł do Andriusa i powiedział donośnym głosem: „Andrius, skoro tak twierdzisz, to może pokażesz nam, na co cię stać? Poza tym, to Luna cię tu dzisiaj przyprowadziła. Jeśli nie udowodnisz swoich umiejętności, przyniesiesz jej wstyd”.
Andrius wiedział, że jeśli odmówi wejścia za kierownicę, ten facet prawdopodobnie zje go żywcem. Westchnął więc i odparł: „Dobrze. Zagrajmy”.
Axel wykrzywił usta w uśmiechu. Powiedział do personelu toru stojącego za nim: „Chłopaki, przygotujcie tor i dajcie temu panu jakiś samochód!”
Mocno zaakcentował słowo „samochód” i puścił oko do jednego z pracowników.
















