„Zasada numer jeden: mam OCD. Musisz utrzymywać dom w czystości przez cały czas i masz zakaz palenia w moim domu.
„Zasada numer dwa: w moim domu jest wiele drogich rzeczy. Nie dotykaj ich.
„Zasada numer trzy: twój pokój jest na pierwszym piętrze, mój na drugim. Bez mojego pozwolenia nie wolno ci tam wchodzić, nawet stąpać na pierwszy schodek!”
Luna spojrzała na Andriusa swoimi pięknymi oczami i powiedziała niewzruszenie: „Rozumiesz, panie Andriusie Moonshade?”
Oczy Andriusa zamigotały bezradnie, a jego usta lekko drgnęły. W duchu mruknął: „Czy wszystkie bogate damy w mieście są takie trudne do ogarnięcia?”
Jednakże skinął głową i zgodził się na warunki Luny.
Luna westchnęła z ulgą. Wstała i skierowała się do schodów.
Zanim weszła na górę, odwróciła się i przypomniała Andriusowi: „A my tylko udajemy męża i żonę. Nadal masz prawo do randkowania i szukania swojej prawdziwej miłości, ale nie możesz pozwolić nikomu z rodziny, w tym mnie, się o tym dowiedzieć!”
Gdy wchodziła po schodach, jej smukłe i piękne nogi, owinięte w czarne pończochy, pojawiły się w polu widzenia Andriusa.
Jej nogi były darem od Boga.
Idealne! Smukłe! Proste!
Nawet dżentelmen taki jak Andrius nie mógł powstrzymać się od ukradkowych spojrzeń na jej nogi.
Po zniknięciu jej z jego pola widzenia, Andrius zaczął się rozpakowywać w swoim pokoju.
Następnie położył się na przestronnym i wygodnym łóżku i wyjął swój spersonalizowany smartfon, aby zająć się sprawami wojskowymi.
Zanim opuścił kwaterę główną na Zachodnim Froncie, zaaranżował, aby jego prawa ręka przejęła codzienne sprawy, ale nadal musiał podejmować decyzje w ważnych kwestiach, ponieważ był Królem Wilków.
Kiedy ostatnie zadanie zostało zakończone, Andrius wyjrzał przez okno.
Księżyc zawisł na ciemnym niebie jak lustro, rozlewając swój blask na drapacze chmur miasta.
Było późno. Andrius odłożył telefon i chciał iść spać.
Nagle jego wyostrzony zmysł wyczuł obecność nieproszonej postaci na zewnątrz domu. Ciemna sylwetka szybko przemieszczała się w cieniu i wspięła się na drugie piętro.
Andrius wyszedł ze swojego pokoju i skierował się prosto na drugie piętro.
Gdy dotarł do salonu na drugim piętrze, ciemna sylwetka zaatakowała go z zasadzki.
Andrius zmrużył oczy i namierzył cel. Wykonał uderzenie dłonią w ciemny cień, spychając go na ścianę.
Sylwetka uderzyła w ścianę, ale zdołała odzyskać równowagę. Odbijając się od ściany, ciemny cień ponownie rzucił się na Andriusa, celując rękami w jego słabe punkty.
Cały zestaw ruchów był precyzyjny i zwinny, jakby był tygrysem rzucającym się na swoją zdobycz.
Andrius powiedział bez pośpiechu: „Za wolno.”
Po czym skoczył naprzód jak pantera i zaatakował ciemny cień frontalnie.
Łup!
Po krótkim starciu ciemna sylwetka została wyrzucona na balkon.
Tuż zanim sylwetka zdołała odzyskać równowagę i przygotować się do kolejnej rundy ataku, Andrius beztrosko powiedział: „Skończyłeś się wygłupiać, Noirze? Czy może swędzi cię, żeby dostać lanie?”
Andrius podszedł do ciemnego cienia i spojrzał na niego z góry, z wyniosłym wyrazem twarzy.
Przy miękkim świetle księżyca ciemna sylwetka okazała się być brązowym mężczyzną o smukłej sylwetce. Mężczyzna niezręcznie podrapał się po głowie i zaśmiał. „Królu Wilków!”
Kryptonim tego mężczyzny to Czarny Wilk, znany również jako Noir. Był kapitanem Wilków Cienia, osobistej straży Króla Wilków.
Andrius spojrzał na Noira. „Co tu robisz?”
Noir powiedział: „Królu Wilków, kwatera główna przechwyciła tajne informacje od wrogów. Pryncypały zza Zachodniego Frontu wciąż nas obserwują i wysłali Cyklopów, aby przeniknęli na nasze ziemie. Zwołano awaryjne spotkanie, a ja dostałem misję, by cię chronić.”
„Chronić mnie?” Andrius uznał to za zabawne. Następnie odpowiedział w dominujący i arogancki sposób: „Nikt na świecie nie może mnie skrzywdzić!”
Brzmiał dumnie i pewnie!
Noir wiedział, jak silny jest Andrius.
Niemniej jednak, został już wysłany tutaj przez przełożonych, więc powiedział: „Królu Wilków, zabijałeś wrogów na Zachodnim Froncie przez lata. Sposób, w jaki postępujesz, może nie pasować do życia w mieście. Mogę zostać u twego boku i pomóc ci w codziennych sprawach.”
Andrius zastanowił się. „To jest ląd stały, a nie Zachodni Front. Nie nazywaj mnie ‘Królem Wilków’.”
„Tak jest, proszę pana.”
Wiedząc, że Andrius zgodził się na jego pozostanie, Noir był w siódmym niebie.
„Po prostu odejdź na razie. To jest dom Luny Crestfall, więc nie wchodź sobie tak po prostu na drugie piętro.”
„Huh?” Noir był zdziwiony. „Andy, jesteś Królem Wilków, który dowodzi milionem Wilczych Rycerzy. Naprawdę zamierzasz poślubić tę Lunę Crestfall, żeby spłacić przysługę?”
„To pomysł starca. Co mogę zrobić?” Andrius westchnął bezradnie. „I tak to się skończy za trzy do czterech miesięcy. Luna powiedziała, że potem weźmie rozwód.”
„W porządku. Idę już. Do zobaczenia, Andy!” Noir zeskoczył z barierki i zniknął.
Andrius odwrócił się. Właśnie gdy miał zejść na dół, zauważył wieszak na ubrania i seksowny biustonosz leżący na podłodze. Bez wątpienia należały do Luny.
Noir musiał przewrócić wieszak, kiedy wcześniej upadł, stąd ten biustonosz na podłodze.
Andrius pochylił się, podniósł biustonosz i chciał go powiesić z powrotem na wieszaku.
Nagle poczuł niebezpieczne spojrzenie z tyłu.
Odwrócił się i zobaczył Lunę z paralizatorem, wpatrującą się w niego zimno.
Co do diabła? Jak niezręcznie to mogło być?!
Andrius zająknął się: „Cóż, j-ja mogę to wyjaśnić…”
Bzzzzt!
Luna włączyła paralizator.
Rozległ się gniewny i zawstydzony głos, płosząc nawet odpoczywające ptaki na drzewach na zewnątrz.
















