Gdy minivan wjechał na teren Nabrzeża Marzeń, Andrius wysiadł z auta.
Lyra pomachała mu na pożegnanie. „Cześć. Jeśli będziesz miał czas, odwiedź klinikę mojego dziadka. Zrobię ci herbaty”.
„Oczywiście”.
Podszedł pod drzwi Luny. Tuż przed tym, jak zdążył zapukać, drzwi same się otworzyły.
Luna zrobiła groźną minę i wpatrując się w Andriusa, oznajmiła: „Obowiązuje mnie tutaj godzina policyjna. Gdybyś spóźnił się choć pięć minut, spałbyś dzisiaj na wycieraczce”.
„Jestem w Sumerii po raz pierwszy, więc uznałem, że przejdę się trochę po mieście” – odparł Andrius.
„Wejdź”.
Luna usiadła na kanapie, krzyżując swoje smukłe i jasne nogi. Andrius na moment oniemiał na ten zmysłowy widok.
„Wstań jutro wcześnie i pojedziesz ze mną do mojego dziadka. Kiedy tam będziemy, to ja rozdaję karty. Nie masz prawa i nie jesteś na pozycji, by cokolwiek mówić. Zrozumiano?” – ostrzegła go surowo Luna.
„Mhm” – Andrius tylko mruknął w odpowiedzi.
Luna wstała i poszła na piętro. Zaraz po tym, jak zamknęła swój pokój na klucz, odebrała telefon od ojca.
„Luno, rozmawiałaś o tym z Andriusem?”
„Nie martw się, tato. Rozmawiałam z nim. Jutro nie piśnie ani słowa”.
-
Tuż przed pójściem spać Luna upewniła się dwukrotnie, że zamknęła drzwi. Na szafce nocnej położyła nawet paralizator i gaz pieprzowy.
Z samego rana Luna zabrała Andriusa do Posiadłości Crestfallów.
Kiedy przybyli, Senior Crestfall jadł właśnie śniadanie.
Mężczyzna pomachał do Andriusa z przyjaznym uśmiechem. „Andrius, jak się masz? Jak ci się dotąd podoba życie w Sumerii?”
„Powoli przyzwyczajam się do miasta” – odpowiedział Andrius z uśmiechem.
Wtem mężczyzna nagle zmienił temat. „Andrius, a co z tą sprawą, o której kazałem Lunie porozmawiać z tobą wczorajszego wieczoru? Przemyślałeś to?”
Andrius znieruchomiał z zaskoczenia.
Był zdezorientowany, bo Luna nie powiedziała mu wczoraj absolutnie niczego.
Andrius spojrzał na Lunę.
Luna podeszła do dziadka i powiedziała z uśmiechem: „Dziadku, rozmawialiśmy o tym z Andriusem wczoraj wieczorem. Powiedział, że nie ma żadnego doświadczenia jako menedżer. Zaproponował więc, że na razie będzie moim asystentem biurowym. Wiesz, żeby zdobyć trochę doświadczenia i w ogóle”.
Luna ukradkiem zerknęła na Andriusa, dając mu dyskretny znak.
Andrius od razu zrozumiał, co znaczył gest Luny. Zawtórował jej: „Dziadku, wierzę, że ta pozycja na ten moment pasuje do mnie najlepiej. Pozwól mi najpierw zdobyć trochę doświadczenia w pracy”.
Senior Crestfall pogładził swoją długą, białą brodę i odrzekł: „Bardzo dobrze. To świetnie, że wy, młodzi, macie tak silne charaktery, ale nie obciążaj zbytnio mojego dobrego wnuka. Zrozumiano?”
„Zrozumiałam”. Luna nagle oblała się rumieńcem. Po czym dodała: „Dziadku, będziemy się już zbierać do biura”.
Wkrótce oboje dotarli do biurowca Korporacji New Moon.
Wewnątrz gabinetu dyrektora generalnego Luna usiadła za biurkiem i spojrzała na Andriusa.
„Od teraz jesteś odpowiedzialny za utrzymywanie czystości w moim gabinecie. Będę ci płacić dziesięć tysięcy miesięcznie. Masz z tym jakiś problem?”
„W żadnym razie” – powiedział Andrius.
„Możesz zacząć od razu”.
Luna wyciągnęła z szuflady teczkę i wyszła z gabinetu.
Po jej wyjściu Andrius zaczął badać pomieszczenie. Jako profesjonalny żołnierz miał nieodparte przeczucie, że biuro jest na podsłuchu! Przeszukał każdy kąt i znalazł pięć urządzeń podsłuchowych. Zniszczył je wszystkie z niesamowitą łatwością.
Następnie stanął przed oknem sięgającym od podłogi aż po sufit i napawał się widokiem pięknego stawu w oddali. Uwielbiał patrzeć na wszystko z góry. Im wyżej się znajdował, tym dalej sięgał jego wzrok.
Przed południem Luna wróciła w towarzystwie profesjonalnie ubranej kobiety z krótkimi włosami. Kobieta miała niezwykle czujne oczy i emanowała potężną aurą.
Andrius uznał jej aurę i zachowanie za znajome, ponieważ jedynie doświadczony żołnierz potrafił emitować z siebie coś takiego.
Luna przedstawiła kobietę Andriusowi. „Andrius, poznaj Athenę Starland, wybitną ochroniarz, którą wynajął mój ojciec.
„Athena zdobyła mistrzostwo w kobiecych mieszanych sztukach walki, gdy miała osiemnaście lat, a w wieku dwudziestu lat dołączyła do żeńskich sił specjalnych, które służyły na Froncie Południowym. Podczas swojej pięcioletniej służby przeprowadziła dwadzieścia ściśle tajnych misji, otrzymała odznaczenie pierwszej klasy trzykrotnie, drugiej klasy pięciokrotnie i trzeciej klasy dziewięciokrotnie.
„Gdy odeszła z armii, założyła wyłącznie kobiecą jednostkę ochroniarzy, która oferuje usługi niedostępne u mężczyzn o tym samym fachu”.
Luna wyliczała osiągnięcia Atheny jedno po drugim, wplatając między słowa zupełnie nieskrywane groźby. Dawała Andriusowi jasno do zrozumienia, że teraz ma zapewnioną ochronę.
Andrius po prostu to zignorował, wiedząc, że to małżeństwo i tak było tylko szopką.
Luna pominęła Andriusa i zerknęła na swój drogi zegarek.
Zbliżało się już południe.
„Atheno, zabiorę cię najpierw do mojego domu, żebyś mogła się rozgościć”.
„Chwileczkę, panno Crestfall. Skoro już biorę od pani pieniądze, powinnam od razu zacząć pracę jako pani ochroniarz. Chcę sprawdzić pani gabinet pod kątem podsłuchów”.
„Oczywiście. Śmiało”.
Luna była zachwycona profesjonalizmem Atheny.
Athena nie miała pojęcia, że biuro zostało już wyczyszczone z podsłuchów na długo przed jej przybyciem.
Nie znalazłszy w biurze żadnych pluskiew, we troje ruszyli z powrotem do Nabrzeża Marzeń.
W drodze powrotnej Athena naświetliła Lunie wszystkie szczegóły dotyczące procedur bezpieczeństwa.
Andrius z kolei cały czas bacznie obserwował lusterko wsteczne. Zauważył dwa minivany, które śledziły ich odkąd tylko wyjechali z biura, i nie mógł to być zwykły zbieg okoliczności.
Tuż przed dojazdem do bramy Nabrzeża Marzeń jeden z minivanów wyprzedził ich samochód i gwałtownie zahamował tuż przed nimi.
Biiip!
Luna z całej siły wcisnęła klakson, ale minivan ani drgnął.
Chciała wrzucić wsteczny i wyminąć minivana, ale drugi minivan nadjechał z tyłu, odcinając jej drogę.
















