Andrius po prostu się roześmiał.
Był tu z rozkazu swojego mistrza, by spłacić dług, poślubiając tę kobietę. Nie miał nic przeciwko odmowie Luny, ponieważ to ona była drugą stroną.
On również był zmuszony tu być.
Luna dodała nieco współczucia do swojego tonu, gdy zauważyła milczenie Andriusa. „Wiem, że odwołanie ślubu to dla ciebie ogromny cios, ale musisz znać różnicę między nami. W ogóle nie powinniśmy byli się spotkać.
„Jeśli możesz zasugerować anulowanie małżeństwa przed moim dziadkiem, hojnie ci zapłacę pod stołem, tak że nie będziesz musiał martwić się o resztę życia. Możesz poślubić kogo chcesz w górach i żyć tam jak król. Po prostu zostaw mnie w spokoju.
„Ale…” Luna zawiesiła głos. Jej delikatna twarz nabrała bezczelnego, mroźnego wyrazu. Jej ton stał się zimny, gdy kontynuowała: „Jeśli zdecydujesz się wykorzystać mojego dziadka przeciwko mnie i zmusić mnie do posłuszeństwa, zrujnuję ci życie!”
Groźby! Bezczelne groźby w twarz Króla Wilków!
Andrius był nieco niezadowolony z jej słów. On, Król Wilków, panował przez ponad dziesięć lat na Zachodnim Froncie. Nawet generałowie wroga byli przerażeni, gdy wspomniano jego imię.
A jednak groziła mu kobieta!
Dobrze! Dziadek tej kobiety był przecież wybawcą jego mistrza.
Andrius głęboko wciągnął powietrze i spokojnie odpowiedział: „Zgoda.”
Zimny wyraz twarzy Luny złagodniał, gdy usłyszała zdecydowaną odpowiedź Andriusa. W duchu pochwaliła mężczyznę za jego samoświadomość.
Włożyła okulary przeciwsłoneczne, wzięła swoją drogą torebkę i wstała z miejsca. „Chodźmy teraz do mojego dziadka. Pamiętaj, to ty odrzucisz to zaręczyny.”
Oboje wyszli z kawiarni.
Obecność Luny przyciągała spojrzenia, gdy tylko wyszła. Bogini spacerująca wśród śmiertelników to rzadki widok.
Jeśli chodzi o Andriusa, który miał na sobie dżersej i spodnie, został całkowicie zignorowany.
Przed kawiarnią stało jaskrawoczerwone Ferrari.
Luna otworzyła drzwi, dodatkowo umacniając swój wizerunek bogini w oczach ludzi.
„Wsiadaj” – powiedziała Luna, zanim usiadła za kierownicą.
Po tym, jak Andrius zajął miejsce pasażera, Luna ponownie przypomniała mu: „Pamiętaj, masz powiedzieć mojemu dziadkowi, że chcesz zerwać zaaranżowane małżeństwo. Nie schrzań tego…”
Ring!
Niespodziewany dzwonek przerwał Lunie.
Natychmiast odebrała, ale rozmowa wywołała niepokój na jej pięknej twarzy.
„W porządku. Zaraz wracam!”
Luna odłożyła telefon i wcisnęła gaz.
Nagłe przyspieszenie wcisnęło Andriusa w fotel. Zmarszczył brwi i zapytał: „Pani Crestfall, co się stało?”
Luna milczała.
Milcząca podróż doprowadziła Andriusa do bramy posiadłości Crestfallów.
Wtedy Luna powiedziała mu: „Stan mojego dziadka się pogorszył. Kiedy wejdziemy, nie odzywaj się ani słowem.”
Oboje weszli do posiadłości. Przez kręty i długi korytarz dotarli do przestronnego pokoju.
W centrum pokoju znajdowało się trzech mężczyzn w średnim wieku. Byli to trzej synowie Białorusa: Harry, George i Dick.
Cała trójka otaczała łóżko z drewna sandałowego, a na łóżku leżał starszy mężczyzna, nieustannie drgający.
Był to Belarus, pan domu.
Obok Białorusa siedział inny siwowłosy starzec, wyglądający profesjonalnie i mądrze, z aparaturą medyczną obok siebie.
Luna nerwowo podeszła do Harry’ego. „Tato, jak czuje się dziadek?”
Harry westchnął. „Na szczęście doktor Artemida tu jest. Robi, co może, by opanować stan twojego dziadka…”
Zanim skończył, mężczyzna dostrzegł Andriusa za Luną. Zmarszczył brwi i zapytał: „Luno, kim on jest?”
Luna spojrzała na Andriusa i pogardliwie powiedziała: „Tato, to ten mężczyzna, o którym wspominał dziadek.”
„To on?!” Pogarda w oczach Harry’ego była widoczna.
Kiedy dowiedział się, że jego ojciec chce wydać jego córkę za mężczyznę o imieniu Andrius, wysłał swoich ludzi, by sprawdzili jego przeszłość.
Biedny młodzieniec mieszkający w górach chciał poślubić jego drogocenną księżniczkę? Niemożliwe!
Andrius nie przejmował się nieprzychylnym spojrzeniem Harry’ego. Zamiast tego patrzył na doktora Artemisa.
Doktor Artemis był znanym lekarzem, słynącym z doświadczenia i metod. Podróżował po całym świecie i praktykował wszelkiego rodzaju metody medyczne, które działały cuda na jego pacjentach, stąd jego prestiżowy tytuł.
Używał akupunktury, metody, którą praktykował przez ponad dekadę podczas podróży zagranicznych, na Mistrzu Crestfallu.
Metoda rzeczywiście działała cuda, ale używał jej niewłaściwie i pogarszał stan Mistrza Crestfall.
Doktor Artemis wyciągnął długą srebrną igłę, cienką jak włos, i skierował ją na koronę głowy Mistrza Crestfalla.
Andrius nagle powiedział: „Jeśli to zrobisz, Mistrz Crestfall nie pożyje długo.”
Jego słowa zaskoczyły i oszołomiły wszystkich obecnych.
Ręka doktora Artemisa zastygła. Odwrócił się do Andriusa w gniewie i ryknął: „Głupcze! Kto dał ci odwagę, by kwestionować moje umiejętności medyczne?!”
„Mówię prawdę. Jakiej odwagi potrzebuję?”
Andrius wyjaśnił dalej: „Krążenie krwi Mistrza Crestfalla słabnie z powodu obrzęku żył. Jeśli wbijesz igłę w jego głowę, zbierze się tam przepływ krwi w pewnym punkcie, powodując pęknięcie żył.”
„Bzdury!” – ryknął doktor Artemis – „Co za brednie wygłaszasz? Jak śmiesz zachowywać się jak głupiec przede mną? Czy mówisz, że moje umiejętności medyczne nie są tak dobre jak twoje?!”
„Doktorze Artemis, proszę się uspokoić!” Harry szybko uspokoił mężczyznę.
Następnie warknął na Andriusa: „Dzieciaku, doktor Artemis jest najlepszym lekarzem tutaj w Sumerii. Jego pacjenci mogą ustawiać się w kolejce do następnego miasta, żeby dostać się na jego konsultację! Jakie masz prawo i kwalifikacje, żeby komentować jego metody?!”
Andrius wzruszył ramionami i spokojnie powiedział: „Po prostu życzliwie przypominam. Od ciebie zależy, czy mi uwierzysz, czy nie. Nie żałuj, że później nie posłuchałeś mojej rady.”
„Milcz! Ktoś, proszę, wyprowadź tego bezczelnego głupca z posiadłości!” – krzyknął Harry.
„Czekaj” – powiedział doktor Artemis, machając do Harry’ego. „Skoro uważa, że jest lepszy ode mnie, to dlaczego nie pozwolisz mu zostać i zobaczyć, jak leczę Mistrza Crestfalla?”
„Hmph!” Harry warknął.
Skoro to była prośba doktora Artemisa, po prostu na to pozwolił. W przeciwnym razie sam wyrzuciłby tego bezczelnego głupca.
Andrius nie był zainteresowany kłótnią z Harrym. Oparł się o futrynę drzwi i obserwował, jak doktor Artemis kontynuuje zabieg akupunktury.
Doktor Artemis ponownie podniósł igłę, podgrzał ją ogniem i wbił w koronę głowy Mistrza Crestfalla.
„Oof…”
Gdy igła weszła w głowę, Mistrz Crestfall cicho jęknął, a jego ciało przestało drgać. Blada cera na jego twarzy wkrótce ustąpiła miejsca zdrowej.
„O mój Boże!”
„Doktor Artemis jest niesamowity!”
„Oczywiście! Wszyscy wiemy, jaki jest doktor Artemis! W przeciwieństwie do kogoś, kto próbuje się ośmieszyć przed innymi.”
Doktor Artemis obojętnie pogładził swoją białą brodę, zasypywany pochwałami. Ledwie zareagował, ponieważ po uratowaniu niezliczonych istnień ludzkich w swojej karierze stał się obojętny na pochwały.
Następnie spojrzał z powrotem na Andriusa. „Dzieciaku, co jeszcze masz do powiedzenia?”
Andrius spojrzał na doktora Artemisa, po czym wyciągnął dłoń z pięcioma rozpostartymi palcami. „Tyle czasu zostało Mistrzowi Crestfallowi.”
„Pięć dni?!”
Doktor Artemis był zaskoczony. Ryknął: „Głupcze! Po prostu próbujesz się popisać! Wyleczyłem Mistrza Crestfalla moją metodą akupunktury. Mistrz Crestfall całkowicie wyzdrowieje po dodatkowych lekach i odpoczynku. Co dało ci odwagę, by pleść bzdury?”
Andrius zignorował doktora Artemisa i zaczął zamykać palce jeden po drugim.
„Pięć.
Cztery.
Trzy.
Dwa.
Jeden.”
















