– Zrozumiałem! Zrozumiałem! – Connor przytakiwał raz za razem. – Dziękuję, panno Crestfall, dziękuję! Będę gotowy na jutro!
Następnie zerknął na Andriusa, a nie dostrzegłszy na jego twarzy wyrazu dezaprobaty, odetchnął z ulgą i podniósł się z ziemi.
Przeprosił jeszcze kilka razy, po czym w pośpiechu odszedł.
Luna patrzyła z zamyśleniem, jak mężczyzna znika jej z oczu.
Po powrocie do biura zapy
















