Niechciana oblubienica króla wilków

Niechciana oblubienica króla wilków

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 14
Autor: Avelon Thorne
2 mar 2026
Axel oniemiał. Wrzeszczał arogancko: „Co wy do cholery wyprawiacie?”. „Czy nazywa się pan Axel Cloverfield?”. „Owszem”. „Ma pan zakaz wstępu na ten teren” – rzekł żołnierz. Sytuacja przybrała drastyczny obrót. Jeszcze chwilę temu przywitano go żołnierskim salutem, a teraz zabraniano mu wejścia. Zupełnie nie potrafił pojąć tej sytuacji. Zawstydzony Axel zwrócił się do Luny i powiedział: „Poczekaj, Luno. Zaraz to załatwię”. Następnie spojrzał na żołnierza i ryknął: „Znam twojego przełożonego. Wystarczy jeden mój telefon, a już nie zagrzejesz miejsca w tym mieście!”. Łup! Żołnierz przystawił lufę karabinu do czoła Axela i powiedział: „Powiedziałem, że ma pan zakaz wstępu. Czy pan rozumie w ludzkim języku?”. Mając lufę przy czole, Axel oblał się zimnym potem, ale gdyby teraz ustąpił, okryłby się hańbą na całe życie, zwłaszcza w oczach Luny. Ta myśl dodała mu na tyle odwagi, by się odgryźć. „Strzelaj, jak masz odwagę!”. Bam! Żołnierz powalił Axela kopniakiem na ziemię i oddał strzał prosto między jego nogi. „Aaaah!” Axel był przerażony do nieprzytomności. Po tym żołnierz zasalutował Lunie, jej ojcu oraz dziadkowi. „Seniorze Crestfall, panie Crestfall, panno Crestfall, proszę wejść. Jesteście naszymi gośćmi VIP tego wieczoru”. „Tędy, proszę”. Żołnierze po obu stronach czerwonego dywanu zasalutowali jak jeden mąż. Tłum wreszcie zrozumiał, że ów salut nie był wcale dla Axela, lecz dla Crestfallów! Wraz z tym Luna, jej ojciec oraz dziadek wkroczyli na teren Posiadłości Białego Łabędzia. Czuli się z tym jak we śnie; żadne z nich nie mogło uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło. „C-co się stało?” Luna rozejrzała się dookoła, czując kompletną dezorientację. Harry i Senior Crestfall byli równie zdezorientowani. Harry odparł: „Nieważne, musimy najpierw spotkać się z burmistrzem Freelym”. „Jest tu wielu gości VIP. Mam nadzieję, że uda nam się do niego dotrzeć” – zauważył Senior Crestfall. Mimo że Senior Crestfall był znanym biznesmenem, między nim a burmistrzem wciąż istniała ogromna przepaść. Wtedy Luna otrzymała SMS-a na swój telefon. Ekscytacja ogarnęła ją po przeczytaniu wiadomości. „Dziadku, Tato, władze lokalne przyznały nam projekt Instytutu Valiant! Właśnie otrzymałam oficjalne oświadczenie i umowę!”. „Co takiego?” Harry i Senior Crestfall przez chwilę byli oniemiali, zanim ogarnął ich entuzjazm. W końcu zdobyli projekt, o który tak zawzięcie walczyli przez cały czas. Była to doprawdy wspaniała wiadomość. Po głębszym namyśle Luna powiedziała: „Dziadku, Tato, wydaje mi się, że ktoś nam pomaga. Ta tajemnicza osoba z pewnością stoi również za tym, co przed chwilą zaszło przed wejściem!”. „Też tak myślę”. Senior Crestfall wziął głęboki oddech i rzekł: „Ten człowiek jest wybawicielem naszej rodziny! Musimy dowiedzieć się, kim on jest!”. Z tą myślą Senior Crestfall skontaktował się z osobą decyzyjną i poprosił o więcej szczegółów. Rozmówca westchnął i powiedział: „Seniorze Crestfall, mają państwo niesamowite szczęście, że ta osoba jest waszym dobroczyńcą”. „W jakim sensie?” zapytał z ciekawością Senior Crestfall. „Państwa dobroczyńca jest jednocześnie dobroczyńcą burmistrza Freely'ego. To właśnie ze względu na niego burmistrz zdecydował się przekazać wam projekt Instytutu Valiant”. Senior Crestfall nie posiadał się z radości po usłyszeniu tych szczegółów. Harry wtrącił: „Czy moglibyśmy prosić o zapoznanie nas z nim? Chcielibyśmy spotkać się z nim twarzą w twarz i podziękować mu osobiście. „Przykro mi. Sam nie wiem, kim jest ta osoba, ale burmistrz Freely zaprosi go później na scenę. Wtedy państwo się dowiecie”. „Bardzo dziękujemy”. Cała trójka porozmawiała jeszcze chwilę z kierownikiem, po czym udali się na swoje miejsca, by poczekać na rozpoczęcie wydarzenia. W tym samym czasie, w sali dla VIP-ów na terenie Posiadłości Białego Łabędzia, Marcus przyniósł Andriusowi filiżankę herbaty. Skłonił się i zapytał: „Wilczy Królu, mam jedno pytanie”. „O co chodzi?” Andrius pociągnął łyk herbaty. „Dowodzisz milionem Likantropów, by odpierać wrogów narodu, i dzierżysz absolutną władzę, jakiej nikt nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić, a mimo to jesteś tutaj, swatając się z Luną Crestfall. Dlaczego?” Głos Marcusa ściszył się, gdy kontynuował: „Sprawdziłem w tutejszym urzędzie, że wasz akt małżeństwa jest fałszywy”. „Mój staruszek ma dług wdzięczności wobec Seniora Crestfalla, więc poprosił mnie, żebym ożenił się z Luną, by się odwdzięczyć” – wyjaśnił Andrius, przykrywając twarz dłonią w bezradnym geście. „Rozumiem!” Marcus wreszcie pojął, co sprowadziło Andriusa do Sumerii. Nic dziwnego, że przybył tu z tak daleka tylko po to, by poślubić kobietę. Po namyśle Marcus dodał: „Wilczy Królu, mam jeszcze jedną prośbę, o której spełnienie chciałbym cię prosić”. „Śmiało”. „Zaraz zacznie się przyjęcie, a ja chciałbym przedstawić cię na scenie...” „Ja...” Andrius chciał odmówić, ale kiedy napotkał wyczekujące spojrzenie Marcusa, bezradnie skinął głową. „W porządku”. „Dziękuję, panie! Zajmę się niezbędnymi przygotowaniami!”. Marcus przekazał swoim ludziom kilka rozkazów, po czym wyszedł z pokoju, by się przygotować. Przyjęcie wreszcie się rozpoczęło. Światła w sali przygasły, a jedyny reflektor punktowy oświetlał scenę. Marcus wkroczył na środek sceny, a powitały go gromkie oklaski. Pomachał do zgromadzonych, by ich uciszyć. Następnie powiedział do mikrofonu: „Dziękuję wam wszystkim za przybycie na moje pięćdziesiąte urodziny. Proszę, rozgośćcie się i bawcie się dobrze! „Chciałbym również wykorzystać tę okazję, by przedstawić kogoś dla mnie ważnego, a ściślej mówiąc – mojego dobroczyńcę. Bez niego nie stałbym dziś przed wami jako burmistrz tego miasta. Powitajmy go gorącymi brawami!”. Wszystkie reflektory skierowały się na lewe skrzydło sceny. Rozległy się burzliwe oklaski. Oczom wszystkich ukazał się młody mężczyzna, który stanął na czerwonym dywanie symbolizującym władzę i bogactwo. Na jego widok wszystkie młode panie pisnęły z ekscytacji. „O mój Boże! Jest taki młody!” „To on jest dobroczyńcą burmistrza Freely'ego? Z pewnością on też jest kimś bardzo ważnym!” „Spójrzcie tylko na jego strój. Taki prosty i zwyczajny. Założę się, że jest bogaty, ale i skromny. Nie lubi obnosić się ze swoim statusem i majątkiem!” „Gdybym mogła za niego wyjść, byłabym najszczęśliwsza do końca życia!” Słysząc rozmowy innych dziewcząt o tajemniczym młodzieńcu, Luna również poczuła się zaintrygowana. Skupiając wzrok na mężczyźnie kroczycym na środek sceny, Luna zacisnęła pięści i mruknęła do siebie: „Taki właśnie powinien być mój facet! Szanowanym i potężnym człowiekiem, a nie jakimś biedakiem z prowincji!”. Młody mężczyzna stanął u boku burmistrza Freely'ego, ukazując swą twarz publiczności. Kiedy Crestfallowie dobrze przyjrzeli się jego twarzy, zamarli z obezwładniającego niedowierzania. Luna, Harry i Senior Crestfall odebrało mowę. Jak to możliwe? Dobroczyńcą burmistrza Freely'ego okazał się być Andrius!?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 14 – Niechciana oblubienica króla wilków | Czytaj powieści online na beletrystyka