Niechciana oblubienica króla wilków

Niechciana oblubienica króla wilków

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 9
Autor: Avelon Thorne
2 mar 2026
Wrrr… Mustang ponownie zaryczał, budząc się do życia, i popędził w stronę wzniesień. Gdy samochód zbliżał się do krawędzi wzniesień, Axel wcisnął pedał hamulca, ale okazało się, że ktoś przy nich majstrował i nie działały. Twarz Axela momentalnie pobladła, gdy jego wóz z impetem wypadł za zbocze. Bum! Dźwięk koziołkowania i zderzeń echem poniósł się po całym torze. Ci, którzy słyszeli i widzieli, jak samochód spada ze zbocza, byli przerażeni. Zaczęli krzyczeć: „Dzwońcie po pogotowie!” Później tej samej nocy Luna i Halle wyszły ze szpitala z lodowatym wyrazem twarzy. Luna wsiadła do swojego samochodu razem z Halle, podczas gdy Andrius zajął miejsce na tylnym siedzeniu. Gdy samochód odjechał spod szpitala, Luna spojrzała w lusterko wsteczne i zobaczyła Andriusa wpatrzonego w ekran telefonu. Rozdrażniona jego lekceważącą postawą, warknęła: „Andrius, masz jutro pójść przeprosić Axela”. „Dlaczego?” – Andrius był całkowicie zdezorientowany jej żądaniem. Luna kontynuowała chłodnym tonem: „Ponieważ majstrowałeś przy hamulcach Mustanga i spowodowałeś wypadek Axela”. „Hamulce były już zepsute, kiedy dostałem tego Mustanga” – odparł Andrius, wzruszając ramionami. Halle natychmiast uświadomiła sobie, co tak naprawdę wydarzyło się podczas wyścigu. Biorąc pod uwagę fakt, że Andrius przejechał linię mety i zatrzymał Mustanga, używając do tego driftu o 360 stopni, a do tego Axel rozbił się właśnie z powodu braku hamulców, to mogło oznaczać tylko jedno: Andrius nie kłamał! Hamulce w samochodzie były już zepsute, kiedy do niego wsiadł! Właśnie dlatego wykonał obroty o 360 stopni, by zahamować pojazd poprzez maksymalizację tarcia. Biedak z prowincji, który potrafił płynnie mówić po francusku i posiadał niesamowite umiejętności za kółkiem? Coś tu nie grało. Czy on na pewno był tym, za kogo się podawał? Luna z kolei nie znała się na wyścigach tak dobrze jak Halle, więc kompletnie nie zdawała sobie sprawy z tego, co naprawdę się wydarzyło. Zmarszczyła brwi, słysząc wyjaśnienia Andriusa. „Andrius, ty nawet nie potrafisz kłamać. Skoro nie majstrowałeś przy hamulcach, to jak udało ci się wyjść z samochodu bez szwanku?” Andrius wzruszył ramionami. „Zdołałem wysiąść z samochodu ze zepsutymi hamulcami dzięki moim umiejętnościom. Nie ma to nic wspólnego z tym, że ten facet nie potrafił zrobić tego samego”. „Ty…” Nonszalancka odpowiedź Andriusa jeszcze bardziej podsyciła gniew Luny. Pisk opon! Samochód gwałtownie zjechał na pobocze i zatrzymał się z piskiem. „Wysiadaj z mojego samochodu!” – krzyknęła Luna. Drzwi się otworzyły i Andrius został wyrzucony na pobocze drogi. Patrząc, jak samochód znika z piskiem opon, Andrius zmarszczył brwi i westchnął. Honorowy Król Wilków był po raz kolejny zastraszany, wyzywany i traktowany jak śmieć. Bez względu na to, jak ogromne pokłady cierpliwości posiadał, w końcu mu się one wyczerpały. Wziął kilka głębokich oddechów, próbując stłumić swój gniew. Ponieważ Senior Crestfall był wybawcą jego mistrza, postanowił nie być pamiętliwym wobec wybuchowej Luny. Z tą myślą ruszył pieszo w stronę Nabrzeża Marzeń. Zaraz po tym, jak skręcił na skrzyżowaniu, natknął się na znajomą postać. Doktor Artemis! Lekarz stał obok minivana, a wokół niego piętrzyło się mnóstwo pudeł. Doktor Artemis również dostrzegł Andriusa. Zaskoczony, wykrzyknął: „Młody człowieku, jakie jest prawdopodobieństwo spotkania cię właśnie tutaj?” „Tylko przechodziłem”. Andrius podszedł bliżej do Doktora Artemisa. Od razu wyczuł znajomy zapach dobiegający z pudeł leżących na ziemi. „Doktorze, czy to jodyna i antybiotyki?” „Och! Jesteś naprawdę dobry! Potrafisz rozpoznać rodzaj leku tylko po zapachu? Jestem pod wrażeniem! „Masz rację. To jodyna i antybiotyki, które muszę dostarczyć do Obozu Rekonwalescencyjnego”. „Obozu Rekonwalescencyjnego?” Andrius był nieco zaskoczony. Doktor Artemis wyjaśnił: „Mieszkańcy Sumerii są bardzo patriotyczni, więc wielu zgłosiło się na ochotnika do wojska. Jednak rośnie także liczba żołnierzy zwalnianych ze służby z powodu odniesionych ran. Władze lokalne utworzyły miejsce zwane Obozem Rekonwalescencyjnym, aby opiekować się zwolnionymi rannymi żołnierzami. „Ponieważ ich liczba rośnie, zapotrzebowanie na leki również wzrosło. Te leki to tak naprawdę darowizna z mojej kliniki dla Obozu Rekonwalescencyjnego. „Właściwie poprosiłem kilku tragarzy, by pomogli mi to przewieźć, ale stwierdzili, że pudła są zbyt ciężkie i zrezygnowali” – poskarżył się Doktor Artemis. „Pozwól, że ci pomogę”. „Młody człowieku, te pudła są naprawdę ciężkie. Daj mi…” „W porządku”. Andrius podszedł i z niesamowitą lekkością podniósł pudła. Doktor Artemis zaniemówił. Pudła były rzeczywiście potwornie ciężkie. Nawet dwóch dorosłych mężczyzn miało problem z przeniesieniem jednego, a Andrius chwycił po jednym w każdą rękę. W mniej niż dwie minuty wszystkie pudła znalazły się wewnątrz minivana. Następnie Andrius zabrał się z nim do Obozu Rekonwalescencyjnego, który znajdował się na zachodnich przedmieściach. Ośrodek ten był w rzeczywistości prostym budynkiem z bardzo ubogą infrastrukturą. Surowy stan tego miejsca wywołał u Andriusa gorzkie uczucie. Żołnierze służyli ojczyźnie, narażając własne życie, a jednak po tym, jak zostali ranni i zwolnieni ze służby, zsyłano ich do takiego miejsca. Andrius pomógł Doktorowi Artemisowi przenieść pudła z lekami do Obozu Rekonwalescencyjnego. Wśród lekarzy opatrujących rannych znajdowała się urocza młoda dziewczyna, która wyróżniała się z tłumu. Nakładała właśnie lekarstwo na kikut po amputacji. Gdy skończyła, Doktor Artemis zawołał do niej: „Lyra”. „Dziadku!” – odpowiedziała dziewczyna z radosnym uśmiechem i podbiegła do niego. Kiedy zauważyła Andriusa stojącego tuż za nim, zapytała: „Dziadku, kto to jest?” „Lyra, to jest ten młody lekarz, o którym ci wcześniej opowiadałem”. Doktor Artemis przedstawił Andriusa dziewczynie: „Młody człowieku, to moja wnuczka, Lyra Artemis”. „Och, więc to ty jesteś tym lekarzem, który uratował Seniora Crestfalla!” Lyra wyglądała na zaskoczoną. Kiedy usłyszała o Andriusie od swojego dziadka, zakładała, że jest to mężczyzna koło trzydziestki lub czterdziestki, ale jego rzeczywisty wiek i wygląd mocno ją zszokowały. „Jesteś zbyt uprzejma, panno Artemis”. Andrius skinął głową w stronę Lyry, po czym zwrócił się do Doktora Artemisa: „Doktorze, jesteś tutaj wolontariuszem?” „Tak. Ci żołnierze służyli naszemu krajowi własnym życiem, więc po prostu chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by im pomóc”. „Jestem pod wrażeniem twojego ducha, Doktorze. Masz mój szacunek”. Andrius ukłonił się przed Doktorem Artemisem i dołączył do niego, by leczyć żołnierzy. Użył swoich umiejętności w dziedzinie akupunktury, by ulżyć rannym w bólu. Pomagał na miejscu do dziesiątej wieczorem, zanim ostatecznie zakończył pracę. W drodze powrotnej do miasta Andrius zapytał: „Doktorze, żołnierze oddawali za ojczyznę życie, więc dlaczego lokalny rząd umieścił ich po zwolnieniu ze służby właśnie tutaj?” „Nie martw się, Młody człowieku”. Doktor Artemis wyglądał na nieco wyczerpanego. Westchnął i kontynuował: „Burmistrz wydał propozycję budowy odpowiedniego ośrodka rehabilitacyjnego o nazwie Instytut Walecznych, aby móc należycie zaopiekować się zwolnionymi żołnierzami. „Projekt jest w tej chwili w fazie przetargu, więc minie co najmniej półtora roku, zanim zostanie ukończony. Dwóch najlepszych kandydatów do wygrania tego przetargu to Korporacja New Moon rodziny Crestfallów i Korporacja Castlerock rodziny Stormbrew. Jeśli porównasz status finansowy i możliwości wykonawcze obu firm, to Korporacja Castlerock prawdopodobnie wygra tę licytację. „Ale…” Po krótkiej pauzie Doktor Artemis dodał: „Osobiście chciałbym, by to Korporacja New Moon przejęła ten projekt”. „Dlaczego?” – zapytał Andrius. „Korporacja Castlerock postrzega ten projekt wyłącznie jako opłacalną ekspansję z zyskiem, jednak w przypadku Korporacji New Moon sprawa wygląda inaczej. „Senior Crestfall to również weteran, a powodem, dla którego chce wziąć ten projekt, jest to, że pragnie zaopiekować się swoimi towarzyszami broni po ich zwolnieniu ze służby”. Andrius wreszcie zrozumiał całą sytuację. Wyglądało na to, że musi spotkać się z burmistrzem Marcusem i przekonać go, by przekazał projekt rodzinie Crestfallów.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 9 – Niechciana oblubienica króla wilków | Czytaj powieści online na beletrystyka