logo

FicSpire

Omega Przyjaciel na Zawsze

Omega Przyjaciel na Zawsze

Autor: milktea

Kadawer
Autor: milktea
23 lip 2025
"Żeby ją zostawić w spokoju? Nie widziałeś, co zrobiła Baxterowi?" Widziałem wszystko i nie wierzyłem własnym oczom. To było całkiem imponujące. Baxter tarzał się po ziemi jak idiota, wyjąc i skomląc. Ścisnąłem nasadę nosa. Sam się o to prosił. Był świetnym wojownikiem, ale miałem wątpliwości, czy nadaje się na mojego betę. "Widziałem wszystko, Holden" – powiedziałem do wysokiego gościa z kruczoczarnymi włosami, który również był kandydatem na mojego betę. Ta mała ruda omega wpatrywała się we mnie, jakbym był najwyższą wieżą, jaką kiedykolwiek widziała. Potem jej ładne niebieskozielone oczy zaczęły opadać. "Czym ty jesteś?" – zapytała, zanim jej ciało zwiotczało i musiałem ją złapać, zanim upadła na ziemię. "Wow" – Holden się cofnął. Praktycznie nic nie ważyła. Wziąłem ją w ramiona. Roztaczała wokół siebie obezwładniający zapach kokosa i śmietanki. Czy zemdlała przeze mnie? To było coś nowego. Potem zauważyłem krew plamiącą moją koszulę. "Kurwa, kto ją podrapał?" Wszyscy milczeli. Nawet Baxter ucichł. "Kto, do cholery, ją podrapał?" – warknąłem. "Kogo to obchodzi, wrzuć ją do rzeki. Jej wataha i tak się nie przejmie, to tylko omega" – powiedział Baxter. Idiota. To prawda, jej wataha mogła się nie przejmować. Ale nie zamierzałem jej zabijać. Oczywiście tego chciała Leiah, wysyłając ją tutaj. Intrygowało mnie również, jak omega mogła zaatakować betę, zamiast rozłożyć nogi, by mu się przypodobać. "Porozmawiamy o tym później, Baxter" – powiedziałem i odwróciłem się. Jeśli to znamię nie zostanie wkrótce wyleczone, umrze. Nie potrzebowałem tego. Mogłem zanieść ją do pielęgniarki, ale zamiast tego zabrałem ją do swojego pokoju. Rana była głęboka, a jad szybko się rozprzestrzeniał, jej ramię siniało. Wiedziałem, że stracę czas, jeśli wrócę do zamku. Zabrałem ją więc do zamku Alfy, który znajdował się kilka minut od szubienicy bety. Jęczała i kwiliła, co skłoniło mnie do przyspieszenia kroku. Wszyscy patrzyli na mnie, gdy pędziłem po schodach z krwawiącą dziewczyną w ramionach. Gareth, alfa i mój arcywróg, wyszczerzył zęby wraz ze swoimi betami. Nie obchodziło mnie to, dotarłem do swojego pokoju i rzuciłem ją na łóżko, nie wydała żadnego dźwięku. "Kurwa." Kto by pomyślał, że pazur Baxtera może być tak zabójczy? Przeszukałem szuflady w poszukiwaniu kremu lub czegokolwiek z tradycyjnej medycyny, co mogłoby ją wyleczyć. Znalazłem dwa słoiki z czymś, co wyglądało jak błoto i wymieszana zieleń. Wiedziałem, że to zadziała, chociaż nigdy tego nie używałem. Kiedy ją podniosłem, trzęsła się. Szybko nałożyłem lekarstwo, mając nadzieję, że zadziała. Pieprzyć Baxtera. Kilka sekund później jej ciało się rozluźniło. Spodziewałem się, że od razu się obudzi, ale spała jak zabita. Przypomniałem sobie, jak patrzyłem na nią, gdy próbowała posprzątać szubienicę miotłą, którą rzuciła jej Leiah. Krzyczała, kiedy Leiah zniknęła. Byłem trzy razy większy od niej, a jednak zmierzyła się z kimś równie dużym jak ja, bez strachu. Odsunąłem jej truskawkowe włosy z twarzy. Znowu ten cholerny zapach kokosa. Nienawidziłem kokosów. Drzwi do mojej sypialni otworzyły się z hukiem. Alex wpadł jak burza. Co do cholery? "Odejdź od niej!" – warknął, a jego wilk przebijał się na wierzch. "Przepraszam?" – odsunąłem się od łóżka. Alex pojawił się obok niej, gładząc ją po twarzy i włosach. Jego wzrok spoczął na gojącej się ranie i rzucił mi pioruny. Alex, kolejny z moich arcywrogów. Nie potrafię powiedzieć, z którym z nich wolałbym się zmierzyć, z nim czy z Garethem. "Co z tobą jest nie tak? Ona nic złego nie zrobiła!" – warknął Alex. Przyjrzałem się mu uważnie, a potem omedze na moim łóżku. Nie wiedziałem, że tak bardzo dba o omegi w swojej watasze. "O czym ty mówisz?" – skrzyżowałem ręce na piersi. Oczywiście nie wiedział, co się naprawdę wydarzyło. "Dlaczego została wysłana na twoją szubienicę dla betów?" – zażądał. "Zapytaj swojej dziewczyny." Otworzył usta, żeby krzyczeć, ale zaraz je zamknął. Typowe, że Leiah wymyśliła jakąś bajkę, ale po co miałaby to robić? "Kurwa." Alex przeczesał włosy ręką. "Powinieneś wiedzieć, że zaatakowała betę." Jego oczy rozszerzyły się z przerażeniem: "Cholera, Gabriella!" Gabriella. Jej imię powtarzało się w mojej głowie w kółko. "Posłuchaj, możemy to rozgryźć później. Ona w ogóle nie miała być ukarana. Zabierałem ją do kafeterii." To naprawdę sprawiło, że podrapałem się po głowie. Alex, alfa z watahy Henry'ego, zabawia omegę? Czy zapomniał, kim jest jego partnerka? Leiah była samicą alfa z mojej watahy. Jedną z nielicznych samic alfa i jedną z najlepszych, a czasem kompletną psycholką. "Zapomnij o tym. Nie będę jej karał." Alex wsunął ręce pod jej ramiona i kolana. Przyciągnął ją do swojej piersi, a ona wydała cichy dźwięk. Przynajmniej nie była martwa. "Dobrze. I tak bym ci na to nie pozwolił." "Zaczekaj, czy coś mnie omija? Ona jest omegą, prawda?" Spojrzał na mnie głębokim zmarszczeniem brwi. "Nie ma znaczenia, kim jest. Nie zrobiła nic złego. Trzymaj się od niej z daleka, Kade, to samo dotyczy twoich szczeniaków." Wyniósł dziewczynę z mojego pokoju, pozostawiając mnie z głową pełną pytań. Moja wataha żywiła głęboką niechęć do omeg. Wataha Sandersów miała obsesję na punkcie władzy, a omegi symbolizowały wszystko, co stało na drodze do władzy. Słabość. Moi przodkowie nawet zakazali łączenia się w pary z omegami i zakazali omegom rozmnażania się. Teraz już tak nie jest, ale omegi nadal są źle widziane. Nigdy się nad nimi nie zastanawiałem, trzymały się z daleka, były jak cienie w mojej watasze. Ten mały kociak wyglądał na wszystko, tylko nie na słabego. Chociaż dość szybko poddała się zadrapaniu. Niechętnie przyznaję, że byłem zaintrygowany. *** Późnym wieczorem udałem się do salonu, gdzie przesiadywali wszyscy Alfowie. Było nas niewielu, więc wszyscy trzymaliśmy się razem. Nie nazwałbym Garetha i Alexa moimi przyjaciółmi, ale obracaliśmy się w tych samych kręgach. Niektórzy z pozostałych alfów byli spoko. Każda wataha miała jednego spadkobiercę alfa, a następnie bety wystarczająco silne, by stanąć z nim do walki o tytuł alfa. Bety te były identyfikowane dopiero w ostatnim roku akademii podczas księżyca bitew. Wkrótce poznam swoich rywali, ale nie żebym się martwił. "Zamierzasz wtajemniczyć nas w najnowsze wieści, Kade?" – zapytała Eva, partnerka Garetha. Zbyt chętna, jak na mój gust. "Dlaczego nie zapytasz Leiah?" – warknąłem. Eva oparła się na krawędzi siedzenia. "Chcę wiedzieć, co się stało, kiedy zabrałeś ją do swojego pokoju." Puściła mi oczko. Zamknąłem oczy. Nadchodzi. "Naprawdę to zrobił?" – warknęła Harlow. Harlow była moją partnerką. Dziewczyna, którą znałem większość życia, z innej watahy. Była odważną samicą alfa. Mądrze wybrałem, kiedy wybrałem ją na swoją partnerkę na całe życie. Była również bliską przyjaciółką Leiah. Była też zaborcza i dzika. To było świetne, kiedy jeździła na mnie całą noc, ale czasami to się nudziło. "Nie zamierzałem pozwolić jej umrzeć" – wycedziłem. "Nie mogę uwierzyć, że to małe coś zaatakowało betę" – powiedziała Eva. Gareth zachichotał, ale blond wilk nic nie powiedział. "Okazuje się, że sprawia o wiele więcej kłopotów, niż się spodziewałam" – zadrwiła Leiah. Alexa nie było w grupie. Nie żebym się tym przejmował. "Będziesz musiała znaleźć inny sposób, żeby się jej pozbyć" – powiedziała Harlow, przesuwając pilnikiem do paznokci po paznokciach. Leiah jęknęła: "Nie mogę. Najwyraźniej ta mała omega jest najlepszą przyjaciółką Alexa. Może się wkurzyć, jeśli się jej pozbędę." Najlepszą przyjaciółką? Alex miał omegę jako najlepszą przyjaciółkę? To wiele wyjaśniało. "Och, to wyjaśnia, dlaczego wciąż jest w jego pokoju" – wypaliła Eva. Zamknąłem oczy i jęknąłem, wiedząc, że Leiah zaraz wybuchnie. "Ona jest gdzie?!" – zerwała się z kanapy. "Zaczyna się" – wymamrotałem. "Zabiję tę małą dziwkę!" – wybiegła. "To powinno być interesujące" – moja białowłosa dziewczyna uśmiechnęła się do mnie, po czym poszła za swoją przyjaciółką. Zostałem na miejscu. To nie była moja sprawa. To był bałagan Alexa. Jedynym sposobem, w jaki ten kociak mógł z tego wyjść, było załamanie się i zaakceptowanie tego, kto tu rządzi. Część mnie nie wierzyła, że tak łatwo pęknie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 82

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

82 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Kadawer – Omega Przyjaciel na Zawsze | Czytaj powieści online na FicSpire