Powinienem był współczuć Baxterowi, ale byłem skupiony na tej małej omedze, która praktycznie chowała się za Alexem. Broniła się bezbłędnie i to już drugi raz. No i zaatakowała wilka z mojej watahy, więc byłem zobowiązany podjąć działania.
– Wiesz, jak to działa, Alex – powiedziałem z westchnieniem.
– Nic nie zrobiłam – skrzywiła się.
Zmrużyłem na nią oczy, zastanawiając się, czy się wzdrygnie, cz
















