Ten gest wydawał się być tym, na co czekała reszta, która obserwowała ją z niepokojem. Rzucili się na nią. Upadłaby, gdyby nie silne ramię, które objęło ją w talii i utrzymało w pionie.
– Spokojnie. – Głos Wolfariana wypełnił jej ucho, a głęboki baryton wywołał dreszcz na jej plecach. Na moment ich oczy się spotkały i cały świat przestał istnieć.
– Dobra, dzieciaki, to koniec. Rozejść się i dać
