OKLAHOMA CITY, OKLAHOMA
Dwa tygodnie po wizycie u lekarza, Ismena Cranes siedziała w swojej sypialni z najlepszą przyjaciółką, Sandrą, która ją odwiedziła, gdy tylko usłyszała, że przyjaciółka wróciła do miasta.
Przyjaźniły się od ponad dziesięciu lat – od liceum – i chociaż Ismena wyjechała z miasta po studiach w poszukiwaniu pracy, pozostały w kontakcie. Od czasu do czasu się odwiedzały i spędzały razem czas.
– Hej, co ty w ogóle czytasz, odkąd tu przyszłaś? – zapytała Ismena swoją najlepszą przyjaciółkę.
– Nową książkę. Kurczę, musisz to przeczytać; jest idealna. – Przewróciła stronę, marszcząc brwi w skupieniu.
Ismena zapisała numer dziesięć na swojej liście. – Nie, dziękuję. Ominę ten tytuł. Nie mogę uwierzyć, że nic się nie zmieniłaś przez ostatnie dziesięć lat. Nadal czytasz fantazje, które nie istnieją. – Nie miała nic przeciwko książkom, ale jej najlepsza przyjaciółka mogła spędzić wieczność na czytaniu bajek. Czy to jest sposób na życie?
– Musisz to przeczytać. Kurczę, zakochałam się w bohaterze. To alfa. – W oczach Sandry pojawił się marzycielski wyraz. – Mam słabość do samców alfa. Są niebezpieczni, ale bardzo seksowni. Tacy mężczyźni istnieją, wiesz.
– Aha. – Zawsze miałaś słabość do dupków. Naucz się po prostu oddzielać rzeczywistość od książek fantasy. Mężczyźni, którzy zmieniają się w zwierzęta? Jasne.
Sandra nie chciała tego komentować. Ta kłótnia trwała między nimi od szesnastego roku życia i dojrzewała wraz z nimi. Będzie z nimi aż do starości i pójdzie do grobu z tą, która umrze pierwsza. Nie ma mowy, żeby to komentowała.
– Zmiennokształtni posiadają dominujące, zaborcze cechy. Nigdy nie zdradzają swojego partnera i wiążą się na zawsze. Ta miłość trwa wiecznie, odnawiana co pełnię księżyca. – Błyszczące, marzycielskie oczy powędrowały na biały sufit. – Drapieżni zmiennokształtni posiadają to wszystko, ale alfy przenoszą to na zupełnie nowy poziom. Nie chcesz takiego mężczyzny?
Ismena podniosła białą kartkę, przekręciła głowę na bok i dokładnie ją oceniła. Zmarszczyła brwi. – Tak, dokładnie o tym mówię.
– Co to jest? – Sandra oderwała wzrok od książki, rzucając jej zaciekawione spojrzenie.
– Nie, nic. – Jej ręka opadła w dół i powędrowała prosto za plecy.
Jej najlepsza przyjaciółka zmrużyła podejrzliwie oczy. – Umm, co to jest, Mena?
Trzymanie listy w ukryciu nie miało sensu, zdała sobie sprawę Ismena. Znając tak dobrze swoją pulchną, piękną, hiszpańską przyjaciółkę, nie przestanie, dopóki jej ciekawość nie zostanie zaspokojona.
Biorąc głęboki oddech, Ismena wyjęła listę zza pleców. – Dobrze. Zrobiłam listę – przyznała.
– Listę? – zapytała Sandra, marszcząc brwi w konsternacji.
– Tak. Listę. Wiesz, listę, o której mówiłam, że zamierzam zrobić?
– Listę!? – Oczy Sandry wyszły na wierzch. Jej głos był stłumionym krzykiem. Odłożyła telefon i rozejrzała się, aby upewnić się, że nikt nie jest w zasięgu słuchu, zanim spojrzała z powrotem na przyjaciółkę. – Mówiłaś poważnie!?
W jednopiętrowym, starym, ale dobrze wyglądającym domu nie było nikogo poza nimi dwiema. Ismena pokiwała głową. – Tak, mówiłam.
– Daj mi zobaczyć, daj mi zobaczyć. – Jej przyjaciółka rzuciła się na białą kartkę, a Ismena jej ją dała. Rozłożyła kartkę, a jej oczy biegały po słowach.
– Moja lista rzeczy do zrobienia na następne trzy miesiące? – przeczytała na głos Sandra. Rzuciła przyjaciółce spojrzenie. Ismena wzruszyła ramionami. Jej głowa powędrowała z powrotem na kartkę i zaczęła czytać na głos. – Jeden: Pójść do klubu i dobrze się bawić. Dwa: Przespać się z zupełnie obcym. – Zatrzymała się. Spojrzała na przyjaciółkę. – Poważnie? Zamierzasz uprawiać seks z zupełnie obcym?
– Tak. I to odlotowy. – Wzruszyła ramionami. – Nie pamiętam, kiedy ostatni raz uprawiałam seks, ponieważ zawsze pracowałam i nie miałam czasu na porządny związek. Więc zamierzam dobrze wykorzystać te nadchodzące miesiące. Tym razem chcę być szalona. – Uśmiech rozpromienił jej usta, a jej oczy nabrały marzycielskiego wyrazu. – Chcę szaleństwa – czegoś zupełnie nie w moim stylu. Mogę nawet spróbować analnego. Byłam grzeczną dziewczynką wystarczająco długo.
– Aha – Sandra pokiwała głową, jakby to, co mówi jej przyjaciółka, miało sens, i opuściła głowę z powrotem do kartki. – Wiedziałam, że masz w sobie tę dziką dziewczynę od dawna; po prostu to wiedziałam. Seks z nieznajomym mogę polecić, ale wcale nie polecam analnego. To naraża twoje zdrowie na niebezpieczeństwo.
Ismena parsknęła w sposób sugerujący, że jej zdrowie jest już w większym niebezpieczeństwie, niż można sobie wyobrazić, ale trzymała język za zębami.
– Trzy: Powiedzieć szefowi, że jest dupkiem. – Podniosła brwi. – Cztery: Pokonać lęk przed czymś, co trwało całe życie. – Parsknęła, a potem dodała: – To będzie lęk wysokości. Po prostu skocz na spadochronie.
– Zamierzam.
– Pięć: Pojechać na kemping do lasu. Sześć: Jeździć konno po plaży. Aha, aha, jakbyś umiała jeździć konno. Siedem: Nakręcić nagi film, który stanie się viralem. – Zatrzymała się. Zaśmiała się. – Nie mówisz poważnie.
Ismena włączyła piosenkę hip-hopową i zaczęła do niej tańczyć, odpowiadając przyjaciółce w śpiewny sposób. – Mówię... śmiertelnie... poważnie! Mówię śmiertelnie poważnie! – zaśpiewała, obdarzając przyjaciółkę szerokim uśmiechem. – Nie martw się, nie pokażę twarzy.
– Tsk, tsk, tsk. Zwariowałaś. Absolutnie zwariowałaś. Osiem: Znaleźć sobie stałego partnera do pieprzenia? – Sandra pokręciła głową. – Po prostu powiedz, że chcesz zamienić się w dziwkę dla jakiegoś idioty.
– Tak. To w zasadzie to podsumowuje. – Nie ma sensu pozostawać w celibacie. Nie było czasu na bycie dziwką dla przyszłego męża, kimkolwiek on by nie był.
– I, last but not least... Dziewięć: Napisać testament. – Zatrzymała się. – NAPISAĆ TESTAMENT!? POWAŻNIE!?
Ismena podniosła ramię i pozwoliła mu opaść.
– To daje mi „złe” wibracje. Po co pisać testament? Jesteś tylko na urlopie. Nie umierasz. – Sandra zadrżała. – Nie, odwołuję ten ostatni.
Ismena wzięła białą kartkę od przyjaciółki i obdarzyła ją szerokim uśmiechem, który, jak miała nadzieję, nie wyszedł zbyt wymuszony. – To tylko dla zabawy, okej? Nie miałam tak dużo czasu dla siebie od wieków. Chcę robić szalone rzeczy i jak najlepiej to wykorzystać.
– Okej, okej, jeśli tak mówisz. Mam tylko nadzieję, że wiesz, co robisz. – Sandra podniosła ręce w geście poddania.
Ismena uśmiechnęła się. Ten jej dziki uśmiech kradnie serce każdemu, kto go zobaczy, nawet po dziesięciu latach. Sandra nie przyzwyczaiła się do tego, jak ten uśmiech rozświetla twarz jej przyjaciółki, czyniąc ją wyjątkowo piękną.
– Wiem, co robię, kochanie. – Z tymi słowami odwróciła się i kontynuowała taniec.
Sandra zmierzyła wzrokiem przyjaciółkę, która wykonywała płynne ruchy taneczne. W wieku dwudziestu sześciu lat Ismena była bardzo piękna, z dzikimi, wspaniałymi blond włosami, które zawsze były pełne i kręcone, a ich stylizacja i ujarzmianie stanowiły problem. Chociaż jej przyjaciółka zawsze dbała o włosy, były one bardzo atrakcyjne, zarówno ułożone, jak i nieuczesane. Ismena wyglądała dobrze, nawet gdy budzi się po całonocnym wierceniu się w łóżku. Miała też zabójcze krągłości, z dużym tyłkiem, który sprawiał, że mężczyźni się w nią wpatrywali.
Jej „niedoskonałością” byłaby garść piegów na nosie i jej drobna postura. Mając metr sześćdziesiąt dwa wzrostu, z pewnością nie była kobiecym olbrzymem.
Jeśli chodzi o osobowość, jej przyjaciółka zawsze była zabawna i bardzo dowcipna, ale nie była zbyt towarzyska – zwłaszcza w obecności obcych – i nie jest też typem osoby towarzyskiej. Ismena zawsze bardziej koncentrowała się na pracy i sukcesie w życiu niż na życiu towarzyskim, randkach i klubach.
Czy za jej nagłą nową decyzją kryło się coś więcej, czy była to po prostu jej gorliwość, by zrobić coś zupełnie innego podczas urlopu?
– Przestań za dużo o tym myśleć, kochanieee – zaśpiewała Ismena, nie spoglądając na przyjaciółkę.
– Mam tylko nadzieję, że wiesz, że zostaniesz zwolniona po tym, jak nazwiesz swojego szefa dupkiem, prawda?
– Kogo to obchooodzi? – Ismena pochyliła się i poruszała biodrami w rytm muzyki. – Zdecydowanie nie mnie.
– Więc jak zamierzasz odhaczać swoją listę? Nie mów mi, że zamierzasz chodzić do klubu i pieprzyć się tutaj w Oklahomie? Twoi rodzice dostaną ataku.
Ismena prychnęła. – Nie, głuptasie. Jadę na tygodniowe wakacje do Nowego Jorku. Zarezerwowałam też lot z tygodniowym wyprzedzeniem. Wyjeżdżam w przyszłym tygodniu.
Wreszcie Sandra uśmiechnęła się. – Dobrze, pomogę ci w zakupach i przygotowaniach. Leć do Miasta, które Nigdy Nie Śpi, i spraw, abyśmy były dumne. Mam przeczucie co do twoich wakacji slash poszukiwań.
– Jakie przeczucie? – zapytała niepewnie.
– Nie jestem pewna, czy to dobre, czy złe przeczucie, ale mam wrażenie, że te poszukiwania zmienią twoje życie na zawsze.
