Ból przeszył mu dłonie, natychmiast przerywając wściekłe, napierające myśli. Podniósł ręce i spojrzał na nie. Krew trysnęła z jego dłoni. Cholera, znowu zacisnął dłonie w pięści i tym razem jego pazury wysunęły się i poraniły go. Wziął głęboki oddech, zmusił pazury, by się schowały i spojrzał na swoją zakrwawioną dłoń.
Minęło już kilka godzin, odkąd Ismena opuściła jego wieżę. Jej pożegnalne słow
