Porwana przez Szalonego Alfa Króla

Porwana przez Szalonego Alfa Króla

Autor: Joooooe

CHAPTER 3: THE DYING UNMATED HUMAN FEMALE
Autor: Joooooe
9 maj 2025
– Nie wyglądasz na zadowolonego, Królu Alfo – odparował Alphose. Wolfariane Daminor Throne obdarzył go kolejnym spojrzeniem. – Nie muszę wyglądać na zadowolonego, że tu jestem, Alphose. – Oczywiście, Królu Alfo. – Jesteś zwolniony. Skinął lekko głową i odwrócił się w stronę drzwi. – Och, i Alphose? – Tak? – Odwrócił się. Wolfariane odłożył w końcu podpisane dokumenty i spojrzał na niego uważnie. – Jesteś pumą i wydajesz się być poddenerwowany. Jako mężczyzna, który jest zarówno pumą, jak i wilkołakiem, mogę ci powiedzieć, że nie ma dużej różnicy między tymi dwoma gatunkami. Oba gatunki muszą od czasu do czasu wypuścić parę, inaczej zwierzę w środku nie zazna spokoju. – Zaskakująco łagodny wyraz twarzy zastąpił mars, który wcześniej szpecił jego oblicze. – Wiesz, jak niebezpieczne to może być. Jego Alfa miał rację i on o tym wiedział. – Pójdę pobiegać o zachodzie słońca. – Bieganie może tylko stępić ostrze. Potrzebujesz seksu – stwierdził bez ogródek. – Gdyby bieganie tak dobrze działało, wilki nie byłyby obciążone pełnią księżyca, która zmusza nas do łączenia się w pary z samicami. Dawno przekroczyłeś termin i czuję niepokój twojego pumy. Wiesz, co to oznacza. Ja potrafię się kontrolować, ale ty musisz coś z tym zrobić, zanim młodzi samce zaczną to odczuwać, stracą kontrolę i zaczną zmuszać samice. – Oczywiście, Królu Alfo. Zajmę się tym natychmiast. Wolfariane skinął raz głową w zgodzie. Alphose ponownie skinął głową, zanim wyszedł z sali obrad. . OKLAHOMA CITY, OKLAHOMA Ismena wpatrywała się z przerażeniem w dwie białe i trzy brązowe pigułki na swojej dłoni. Nie lubiła brać pigułek. Gdyby tylko mogła utrzymać idealne bicie serca bez tych leków. Przełknęła ślinę, by nawilżyć nagle wyschnięte gardło, zamknęła oczy i połknęła pigułki. Bez zwłoki popiła je wodą. – Ena!? Obiad gotowy! – Głos Valentiny niósł się z salonu. – Już idę! – Jej odpowiedź była głośna i szybka, aby powstrzymać siostrę przed wejściem do jej sypialni i zobaczeniem jej z butelką pigułek. A propos butelek z pigułkami, były prawie puste. Musiała zdobyć receptę, ale to kosztowałoby fortunę. Po pokryciu wszystkich wydatków nie miała tyle pieniędzy. – Cholera. Pomartwię się o ciebie innym razem – powiedziała do butelki z pigułkami, zanim otworzyła szufladę przy łóżku i włożyła ją z powrotem na miejsce. W salonie podeszła prosto do stołu, gdzie jej rodzina już siedziała, czekając na nią, i zajęła jedyne wolne krzesło. Jak zwykle wszyscy pochylili głowy, gdy ich matka się modliła. Amelia, jej mama, była głęboko wierzącą kobietą, która robiła wszystko, co w jej mocy, aby wychować je w chrześcijański sposób. Po modlitwie wszyscy zaczęli jeść. – Jak poszły zakupy? – Zapytała Valentina, z trudem krojąc swój uparty kawałek wołowiny na mniejsze kawałki. – Poszło dobrze. Sandra mi pomogła. Mam wszystko, czego będę potrzebować – odpowiedziała Ismena z ustami pełnymi zapiekanki z ziemniaczków. – Tak się cieszę, że wzięłaś wolne z pracy, żeby z nami pomieszkać – powiedziała Amelia. – Nie widujemy cię zbyt często. Te ostatnie trzy tygodnie sprawiły mi naprawdę dużo radości. Teraz po prostu smutno mi, że już wracasz do pracy. – Nie, mamo, nie wracam do pracy. Wyjeżdżam z Oklahomy. Jadę do Nowego Jorku. Oczy jej rodziców rozszerzyły się jednocześnie. Spojrzeli na siebie, a następnie skupili uwagę na niej. – Do Nowego Jorku? Dlaczego? – Zapytała jej matka. – Całe życie byłam w Oklahomie. Chcę zobaczyć nowe miejsca, pooddychać innym powietrzem, poznać nowych ludzi, odkryć nowe rzeczy i trochę się zabawić… – Wzruszyła ramionami. – To jak wakacje, na tydzień lub dwa. – Wow, jestem zaskoczona. Zawsze mówiłaś, jak bardzo nienawidzisz podróżowania i dalekich podróży. Nigdy nie myśleliśmy, że opuścisz Oklahomę – zauważył jej ojciec, żując sałatkę w ustach. – Ja też nigdy nie myślałam, że wkrótce umrę – wymamrotała pod nosem. – Co mówiłaś? – Nic. – Szybko uspokoiła ojca. – Chodziło mi o to, że myślę, że czas spróbować nowych rzeczy. – Zdecydowanie cię wspieramy. Kto wie, może znajdziesz młodego mężczyznę – na lekko pomarszczonej, ale bardzo pięknej twarzy Amelii pojawił się tęskny uśmiech – wyjdziesz za mąż i będziesz miała słodkie, piękne dzieci. Valentina parsknęła. – Niby jak. W każdym razie zgadzam się z mamą. Po raz pierwszy nie zapieprzasz dla tego dupka szefa. Kto wie, może przyciągniesz przystojniaka. – Cóż, to nie jest pierwsza rzecz, o której myślę, to na pewno. Ale jeśli się zdarzy, to też dobrze – skłamała Ismena, przełykając nagłą gulę w gardle. – W każdym razie to jedzenie jest pyszne, mamo. Tęskniłam za twoim domowym gotowaniem. Uśmiechnęła się ciepło do matki, która odwzajemniła uśmiech. – Naprawdę się cieszę, że tu jesteś, Ena. Kiedy masz lot? – Za trzy dni. Dźwięk upuszczonej łyżki wypełnił powietrze. Amelia sięgnęła przez stół, chwyciła córkę za rękę i delikatnie ją ścisnęła. – W ciągu najbliższych trzech dni ugotuję więcej twoich ulubionych dań. Umieram. Łzy groziły wylaniem się z jej oczu, ale mocno zamrugała, aby je powstrzymać. – Sprawisz, że utyję, mamo – droczyła się. – Trochę wagi nie zaszkodzi. Nadal będziesz piękna. Ismena ścisnęła dłoń matki. – Kocham cię, mamo. – Ja też cię kocham, moje dziecko. – Amelia uśmiechnęła się do niej z miłością. •••••• Kilka godzin później Alphose znalazł się w domu Eline, koleżanki z watahy i przyjaciółki. Jak tylko wyczuła jego niepokój, zaoferowała mu z całego serca seks, co było powszechną praktyką wśród ich watah. Zmiennokształtni, jak bliska rodzina, zawsze sobie pomagali, zwłaszcza jeśli chodziło o ich potrzeby jako zmiennokształtnych. Kontakt seksualny, kiedy jest potrzebny, jest udzielany dobrowolnie z ciepłem i prawdziwą miłością do kolegi z watahy, a samce szanują za to swoje kobiety. Po oddaniu się intymnemu spotkaniu Alphose wyraził swoją wdzięczność i szacunek, całując Eline w czoło, zanim wstał z łóżka, aby się ubrać. Eline poszła w jego ślady i z ciepłym uśmiechem zaprosiła go na kolację. Przyjął jej ofertę i razem poszli do kuchni, gdzie usiedli i patrzyli, jak przygotowuje omlety. Puma Alphose'a była teraz spokojna i czuł się bardziej zrelaksowany niż od dawna. Wiedząc, że Eline jest dobrą przyjaciółką, zwierzył jej się ze swojego spotkania z potencjalną partnerką i z tego, co Król Alfa miał do powiedzenia na ten temat. – Cieszy się, że umiera? – Eline skrzywiła się. – To okrutne, nawet jak na Króla Alfę. – Może się to wydawać okrutne, ale wiesz, dlaczego ma zastrzeżenia do "normalnych" ludzi. Jego przeszłe doświadczenia z nimi nie były pozytywne – wyjaśnił Alphose. Eline skinęła głową ze zrozumieniem. – Kiedyś czułam to samo, ale już nie. Nie wszyscy są tacy jak… "oni". Poza tym Kara i Nomah stały się moimi dobrymi przyjaciółkami i bardzo mi na nich zależy. Alphose uśmiechnął się na wzmiankę o dwóch ludzkich partnerkach ich kolegów z watahy. – Tak, są jak anioły. Wolfariane też je kocha. – Są rodziną – powtórzyła Eline. – Alfa, którego nazywamy Bogiem, zasłużył na miłość i szacunek wszystkich, ponieważ stawia nasze dobro ponad własne. Kiedy zmiennokształtny samiec łączy się w parę z ludzką samicą, odrzuca swoją wrogość i akceptuje ją jako część watahy – jako rodzinę. Słowa Eline były prawdziwe. – No cóż, popełniłem błąd, pytając go, co by się stało, gdyby umierająca, niezamężna ludzka samica była jego partnerką, biorąc pod uwagę to, co przeszedł z rąk ludzi. Nie myślałem jasno – wyznał Alphose. – Twój puma był niespokojny i on to rozumie – uspokoiła go Eline. – Król Alfa posiada niesamowitą siłę. Codziennie zmagamy się z naszymi drugimi połówkami i często tracimy kontrolę. A jednak ma w sobie dwie potężne rasy i rzadko traci nad czymkolwiek kontrolę. – Zadrżała. – Nie mogę się powstrzymać od zastanawiania się, jak on to robi. – Nikt nie wie, Eline. A kiedy weźmiesz pod uwagę to, co wycierpiał od ludzi, gdy był młodszy… – Alphose urwał, kręcąc głową. – Inne wilki oszalały i stały się renegatami. – Przeraża mnie, kiedy myślę o wszystkim, co przeszedł, mimo że wiem, że nigdy by mnie nie skrzywdził – przyznała Eline, a uśmiech pojawił się na jej ustach, gdy kontynuowała mieszanie na patelni. – Wyobraź sobie, gdyby jego partnerka była człowiekiem? Jestem pewna, że niebiosa nie zrobiłyby mu tak okrutnego żartu. W ogóle na to nie zasługuje. Cholera, nawet ta ludzka samica na to nie zasługuje. Alphose parsknął. – To niemożliwe. Pomijając jego legendarną nienawiść do tego gatunku, żadna ludzka samica nie mogłaby mu dorównać. Ani w walce, a zwłaszcza nie w jego apetycie seksualnym. Umarłaby szybciej niż partnerka renegata. – Skoro mowa o śmierci, powinieneś poinformować innych Alf o umierającej, niezamężnej ludzkiej samicy, którą spotkałeś, aby mogli ocenić jej kompatybilność z nią – powiedziała Eline głosem pełnym smutku i litości. – Naprawdę mam nadzieję, że jej kompatybilność z jej partnerem przekracza średni poziom. W ten sposób jej Alfa może ją podtrzymać swoim własnym życiem. – To rzadkość, Eline. Tylko dwóch partnerów na setki przekroczyło średni poziom kompatybilności. Ale w jej przypadku jest to kluczowe – odpowiedział Alphose. – Wszyscy mamy szczęście, jeśli możemy osiągnąć nawet niski poziom kompatybilności, jeśli w ogóle. – To prawda, ale ma to dla niej ogromne znaczenie – ubolewała Eline, wyłączając gaz. – Biedna kobieta… Współczuję jej Alfie, kimkolwiek on by nie był. Alphose wzruszył ramionami. – To poza naszą kontrolą. Najważniejsze, żeby jej partner ją znalazł i szybko ją przejął. Sam intymny kontakt z jej alfą może zdziałać więcej niż jakiekolwiek leki, które dają jej teraz ci ludzie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

CHAPTER 3: THE DYING UNMATED HUMAN FEMALE – Porwana przez Szalonego Alfa Króla | Czytaj powieści online na beletrystyka