– Proszę, nie bierz tego do siebie. Nie to miałam na myśli – zapewniła ją szybko Eline. – Po prostu się o ciebie martwię, o niego i o całą tę sytuację, to wszystko. Odmieńcy bardzo różnią się od ludzi, wiesz. Nasze zwyczaje nie są takie same.
Kobieta wyglądała na szczerze zatroskaną. Ismena położyła jej dłoń na ramieniu. – Nie martw się na śmierć, Eline. Nie zamierzam wychodzić za mąż za nikogo,
