Jego męski głos wypowiedział słowa, których tak bardzo pragnęłam. „Kocham cię!”. Choć nie byłam w pełni świadoma, moje powieki drgnęły z emocji.
Kiedy otworzyłam oczy, to, co zobaczyłam, zmieniło moje życie. Czułam się jak we śnie, nie mogłam w to uwierzyć. Powoli wzrok mi się wyostrzył. Julian stał plecami do mnie, trzymając dłonie na czyjejś szyi.
Coś jest nie tak – szeptał do kogoś, kogo nie widziałam. Właśnie jej powiedział, że ją kocha, nie mnie.
Przełknęłam ciężko ślinę i zmrużyłam oczy, próbując przyjrzeć się bliżej. Ból głowy, który nastąpił, był nie do zniesienia, więc ponownie zamknęłam oczy.
Zaczęłam raczej słuchać, nie chcąc, by zorientowali się, że nie śpię. Niczym w koszmarze, zegar tykał powoli, moje serce biło gwałtownie, a minuty mijały. Wymieniali szepty. Słyszałam wszystko.
„Obiecałeś, że się z nią rozwiedziesz. Skąd ta zwłoka?” – zapytała niecierpliwie kobieta. Jej głos brzmiał znajomo.
„Cierpliwości, kochanie” – odpowiedział mój mąż, Julian, brzmiąc jednocześnie na spiętego i nieszczęśliwego. „Chcę, żeby wszystko działo się powoli, by opinia publiczna mnie nie potępiła.
Była dla mnie tylko obciążeniem i dobrze o tym wiesz. Nic nie wnosi do domu, tylko na siłę wpycha mi swoją marną osobę.
Co może być bardziej nieodpowiedzialnego? Ale nie mogę po prostu się obudzić i rzucić w nią papierami rozwodowymi, zostanę oceniony. Żyjemy w smutnym świecie”.
„Wiem, prawda?” – przytaknęła kobieta. „Modlę się, żeby nigdy się nie obudziła!”.
Kimkolwiek była, wydawała się wcielonym złem. Nawet jeśli chciała mojego męża, życzenie mi śmierci było skrajnością.
Miałam ochotę otworzyć oczy i spojrzeć na nią. Wstać z łóżka, wyrwać kroplówkę z dłoni, podejść do nich i wymierzyć jej policzek.
Zanim zdecydowałam, co zrobić dalej, usłyszałam to. Miękki, znajomy dźwięk pocałunku.
To było tak, jakbym się tego spodziewała. Cieszyłam się, że nic nie widzę. Jednak mlaskanie i jęki rozdzierały moje i tak już złamane serce.
Uniesienia i sapnięcia nie dawały mi odpocząć, a dreszcze rozkoszy sprawiły, że z mojego oka wypłynęła łza i spłynęła po lewym uchu.
Serce mi zamarło, oczy napełniły się łzami. Kochałam go tak głęboko, a on nie miał do mnie na tyle szacunku, by robić to gdzie indziej. Wyglądało to niemal tak, jakby ze mnie kpił.
„Och, kochanie, jesteś taki słodki” – usłyszałam głos kobiety.
W odpowiedzi Julian powiedział: „Całujesz mnie lepiej niż Audrey”.
„Bez wątpienia” – odrzekła kobieta z krótkim śmiechem. „Ona nic nie potrafi zrobić dobrze. Dlatego nie potrafi nawet zatrzymać przy sobie mężczyzny”.
Julian zaśmiał się wraz z nią. Moje serce pękło. Westchnęłam ciężko, a łza spłynęła mi po twarzy.
„Myślę, że powinniśmy uprawiać seks na jej łóżku”. Kobieta brzmiała na podekscytowaną. „Ty i ja powinniśmy to zrobić tu, gdzie ona leży!” – powtórzyła.
Usłyszałam kroki zbliżające się do łóżka i domyśliłam się, że idą w moją stronę. Czy Julian mógłby być dla mnie aż tak podły?
Kolejne łzy płynęły, mimo moich licznych prób powstrzymania potopu wylewającego się z moich oczu. Przygryzłam drżące wargi i zacisnęłam zęby.
„Wygląda na to, że się budzi” – powiedział Julian, wyraźnie niepocieszony i nieco zdenerwowany. Prawdopodobnie zauważył ból na mojej twarzy.
„Wątpię. Zresztą, dlaczego akurat teraz? Mogłabym po prostu zamknąć drzwi, a kilka pchnięć wystarczy”.
„Jeśli nalegasz” – odparł Julian. Poczułam, jak nachyla się nade mną, by upewnić się, że nie śpię. Potem poczułam jego ciężar na łóżku. „Połóż się na mnie!”.
Byli zbyt zajęci sobą, żadne z nich nie zauważyło, że mam otwarte oczy. Patrzyłam, jak mój mężczyzna, z którym byłam od sześciu lat, przyciąga ją do siebie. Opadła na niego.
Szarpnął za jej koszulę, przesuwając palcami po jej skórze. „Minęło trochę czasu, moja luba”.
„Rzeczywiście” – odpowiedziała. „Minęło sporo czasu, odkąd czułam cię w sobie”.
Julian zaśmiał się nieśmiało. Czuł się nieswojo, co zdradzały jego gesty. Kilkakrotnie próbował zerkać na mnie, ale ona była zbyt zajęta błądzeniem językiem po jego wargach i szarpaniem za jego spodnie, że ledwie mógł otworzyć oczy.
Pociągnęłam lekko nosem i przetarłam zamglone oczy wierzchem dłoni. Potem zamknęłam je i słuchałam ich jęków. Przestali zwracać uwagę na moją obecność.
„Kurwa, jestem twardy!” – wykrzyknął Julian.
„A ja mokra” – potwierdziła kobieta. Wiedziałam, co nastąpi i miałam nadzieję, że nie będę musiała przechodzić przez torturę słuchania tego.
Kroki zbliżyły się do drzwi sali, w której byliśmy, i oboje rzucili się do zakładania ubrań. Chwilę później domyśliłam się, że są już w pełni ubrani.
Słuchali uważnie, ale nikt nie wszedł do środka. Ja również nasłuchiwałam, ale nie usłyszałam nikogo, bo drzwi nie skrzypnęły.
„Cóż, było blisko!” – usłyszałam jej głos.
„Bardzo blisko. Powinnaś już iść”.
„Dlaczego?”. Wiedziałam, co odpowie, zanim jeszcze to zrobiła. „Nawet nie zrobiliśmy najważniejszego!”.
„Spójrz” – odpowiedział spokojnie Julian. Zdawało się, że mówi, patrząc na mnie, prawdopodobnie obserwując, czy wciąż jestem nieprzytomna.
„Zdaje się, że się porusza, musimy stąd uciekać. Ostatnią rzeczą, jakiej chcę, to zostać o coś oskarżonym. Więc myślę, że powinnaś poczekać. Spotkam się z tobą jutro w klubie. Obiecuję”.
„Tak, powinnam iść! Wrócę jutro rano jako pierwsza, żeby ją sprawdzić. Jeśli zapyta, powiedz, że dzwoniłam. Cześć!”.
Szybko otworzyłam szeroko oczy i zerknęłam, by potwierdzić swoje przypuszczenia.
Rozpoznałam ten głos, tę bezczelność, tę postawę; choć uwierzenie w to było zbyt bolesne, moje oczy potwierdziły, że to była Isla.
Miałam nadzieję, że słuch mnie zwiódł. Że pierwsze spojrzenie mnie okłamało. Ale wyglądało na to, że to była moja rzeczywistość. Moja najlepsza przyjaciółka migaliła się na moim łóżku boleści z moim mężem.
„Czy to kamera?” – zapytał Julian, zanim wyszła. Poczułam lęk w jego głosie, gdy zdał sobie sprawę, że cała scena została nagrana. „Kurwa, wszystko się nagrało!” – powiedział głośniej.
Isla milczała przez chwilę. Prawdopodobnie myślała nad wyjściem z sytuacji. Isla była bystra, ale nie w konstruktywny sposób.
Miała spryt życiowy. Po chwili powiedziała: „Wymyślimy, jak z tego wybrnąć”.
Usłyszałam, jak wychodzi z pokoju, po czym powoli otworzyłam oczy i napotkałam wzrok Juliana. Moje spojrzenie było nieodgadnione, ale widziałam w nim strach.
„Czy to była pielęgniarka? Wydawało mi się, że słyszę czyjś głos”. Mój głos nie brzmiał słabo, był raczej surowy, gdy go o to zapytałam, zastanawiając się, jak najlepiej rozegrać tę sytuację. Starałam się nie okazywać emocji, lekko pociągając nosem.
„Nie! Nikogo tu nie było” – odparł Julian i podszedł dziarskim krokiem do mojego łóżka. Następnie usiadł na nim i ujął moje dłonie.
„Naprawdę się o ciebie martwiłem, tak mi ulżyło, że odzyskałaś przytomność”. Pochylił się i pocałował mnie w czoło. Delikatnym dotykiem odgarnął kilka kosmyków włosów z mojej twarzy, zakładając je za ucho.
„Zemdlałaś, kiedy przygotowywałaś dla mnie lunch, tak słyszałem. Mamy w domu kucharzy, po co się fatygować? To takie urocze, że chciałaś zrobić coś miłego, ale jest mi smutno i czuję się winny, wiedząc, że to przeze mnie”.
Czułam, jak narasta we mnie gorycz, ale wiedziałam, że muszę działać mądrze. Zaczęłam więc od pytania: „Gdzie jest Isla?”. Nie spuszczałam z niego wzroku, czekając na odpowiedź.
Chwila się przeciągała, a jego twarz pobladła. „Ja...” – wykrztusił, jąkając się. „Isla, ona... cóż, dzwoniła wcześniej, żeby dowiedzieć się, jak się czujesz”.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, drzwi skrzypnęły. W progu pojawił się cień, a znajomy głos powiedział: „Cóż, nie zamierzasz jej powiedzieć?”.
Postać weszła w światło, a moje serce zamarło. To nie była Isla, to był ktoś, kogo nie widziałam od dziesięciu lat. Ktoś, kto groził, że mnie zabije, gdy następnym razem mnie zobaczy. To była moja przyrodnia siostra, Sloane.
„Witaj, Vivienne” – powiedziała z szerokim uśmiechem. „Zaskoczona moim widokiem?”.
















