Julian
„Bzdury! Argh!” Walnąłem pięścią w poduszki w salonie, krążąc w kółko i gotując się z wściekłości.
Wyjechałem z Wellington na dwutygodniowy urlop i miesiąc miodowy.
Isla uparła się, żebyśmy zatrzymali się w drogim apartamencie w Anglii, jej wymarzonym kraju, ale nie dawałem już rady z wydatkami.
To był dopiero piętnasty dzień od naszego przyjazdu, a mój opiekun konta oraz asystent Miller ni
















