Audrey
Jeden z jego pracowników postawił moje bagaże w holu. Dominic wprowadził mnie do swojej rezydencji z uśmiechem na twarzy.
– Witaj w moim domu – powiedział z błyskiem w oczach. – Witaj w domu.
Spojrzałam na niego, ale nie wydusiłam słowa. Pogrążyłam się w myślach.
Dominic, którego znałam sprzed lat, różnił się od tego mężczyzny, który stał tu teraz przy mnie. Tamten był biedakiem, ten jest multimiliarderem.
– Dokąd idziemy? – zapytałam, gdy wchodziliśmy po schodach.
– Zobaczysz – odpowiedział, nie zatrzymując się.
Pchnął drzwi, a ja weszłam do pokoju, który sprawił, że stanęłam z otwartymi ustami. – Czy to twoja sypialnia? – Była zbyt kobieca, by należeć do niego.
– Nie, królowo. To twoja sypialnia. – Przez kilka minut stałam w bezruchu, chłonąc wzrokiem niesamowitość tego wnętrza.
Wyglądało jak z bajki: na środku stało wielkie, luksusowe łóżko zasłane białą satyną.
Ściany pomalowano na mój ulubiony odcień różu, a meble wykonano z mahoniu.
W wazonie na toaletce stały świeże dmuchawce, a w powietrzu unosił się zapach lawendy.
– Moje ulubione – szepnęłam, biorąc głęboki wdech z zamkniętymi oczami. Kiedy je otworzyłam, powiedziałam do niego: – Pamiętasz wszystko, co lubię.
– Jak mógłbym zapomnieć choć jedną z tych rzeczy, skoro od czasu, gdy zostawiłaś mnie dla tego kretyna, każdego dnia żyję wspomnieniami naszego wspólnego życia? Chcę, żebyś czuła się tu swobodnie i jak u siebie.
Wyjrzałam przez okno i ogarnął mnie zachwyt. Widok zapierał dech w piersiach.
Dominic wiedział, jak bardzo kocham naturę, więc zadbał o to, by pod oknem rozciągał się soczyście zielony trawnik, a tuż za nim piękny ogród.
Jak okiem sięgnąć, wszystko było oszałamiające.
– Dziękuję – powiedziałam, opadając na łóżko. – Za wszystko.
– Zasługujesz na to i na znacznie więcej. Wybacz mi, Aud. Wrócę za kilka minut. – Wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą z moimi myślami.
Pozwoliłam, by moje myśli odpłynęły ku wydarzeniom ostatnich dni. To był prawdziwy kołowrotek, a ja wciąż przetrawiałam wszystko, co się stało.
Jedna rzecz wysuwała się przed szereg – fakt, że byłam w ciąży. Oczy mi zwilgotniały, gdy przypomniałam sobie, jak bardzo pragnęłam dziecka.
Przemknęła mi myśl: może Julian nigdy nie chciał dziecka? Zanim zdążyłam się nad tym głębiej zastanowić, pukanie do drzwi przerwało mój ciąg myśli.
– Tak? – zawołałam; chciałam po prostu zostać sama.
Zawahał się przez chwilę, zanim powoli przekręcił klamkę i pchnął drzwi.
Zawiasy skrzypnęły protestująco, gdy zajrzał do środka. Zgadłam. To był Dominic. – Przepraszam, że przeszkadzam, Aud.
Powiedział, podchodząc do mnie niepewnie. – Pomyślałem tylko, że chciałabyś wiedzieć, że kolacja jest gotowa. Wiem, że musisz być bardzo głodna.
– Nie mam apetytu – mruknęłam. Chciałam tylko wziąć ciepły prysznic i odpocząć.
– Przygotowałem twoje ulubione danie – kurczaka z parmezanem i pieczone warzywa – dodał Dominic, a jego uśmiech się poszerzył.
– To ty zrobiłeś jedzenie?
Przytaknął powoli głową. Spojrzałam na niego z podejrzeniem. Był dobrym kucharzem, ale nie wiedziałam, czy pieniądze tego w nim nie zmieniły.
– Chciałabyś, żebym przyniósł je do pokoju?
Skinęłam głową, czując, jak w brzuchu mi burczy na samą myśl o ulubionym posiłku. – Tak, proszę, dziękuję.
Po chwili znów zniknął mi z oczu. Kilka minut później wrócił z taca w dłoniach.
Ślinka mi napłynęła do ust, gdy podszedł do łóżka. Zapach kurczaka z parmezanem wypełnił pokój, a ja poczułam falę nostalgii.
Zawsze uwielbiałam kuchnię Dominica, a to danie nie było wyjątkiem. – Pachnie niesamowicie – powiedziałam, siadając i przygotowując się do posiłku.
– Cieszę się, że ci się podoba, jest przygotowane specjalnie dla ciebie – odparł.
Jeden kęs kurczaka sprawił, że moje oczy rozszerzyły się z zachwytu. Smaki eksplodowały w moich ustach, a ja poczułam, jak się odprężam, delektując się jedzeniem.
Dominic usiadł na łóżku i obserwował mnie z delikatnym uśmiechem.
– Cieszę się, że ci smakuje – powiedział. – Zadbałem o to, by doprawić je dodatkową porcją miłości, specjalnie dla ciebie – dodał żartobliwie.
– To pozostaje moją ulubioną recepturą na każdy posiłek – zaśmiałam się.
Po trzech kęsach poczułam mdłości i nie mogłam już dalej jeść. – Chyba jestem pełna – powiedziałam, odsuwając tacę. – Niedobrze mi.
– No weź – zaprotestował Dominic. – Jeszcze nie zjadłaś wystarczająco dużo. Dobrze, pozwól, że cię nakarmię.
– Nie, dziękuję.
– No daj spokój, Audrey. To by się świetnie sprzedało w mediach społecznościowych.
– Słucham? – Spojrzałam na niego skonfundowana.
– Zdjęcie, na którym cię karmię... nie sądzisz, że Julian pękłby z zazdrości?
– Mówisz poważnie?
– To zemsta idealna.
– O co chodzi z tą zemstą? Tak bardzo zależy ci na popisywaniu się przed Julianem i mediami, że zaczynam się zastanawiać, czy nie masz ukrytych motywów.
Dominic wywrócił oczami. – Chcę mu odpłacić za to, że był dla ciebie tak okrutny, to wszystko.
– Podziękuję za zdjęcia, to dziecinne.
– Dobrze, przepraszam.
– W porządku – powiedziałam, zapadając się w pościel.
– Co się dzieje?
– Słucham?
– Jesteś blada.
– Wszystko w porządku.
– Może i tak, ale wyglądasz na chorą.
Wzruszyłam ramionami, odwracając wzrok. Zapach jedzenia zaczął mnie drażnić. Burczenie w żołądku stało się głośniejsze i bardziej natarczywe, aż w końcu nie mogłam go ignorować.
Przeprosiłam i pobiegłam w stronę łazienki, ale brak znajomości układu domu okazał się moją zgubą.
Poślizgnęłam się na gładkiej podłodze i upadłam z łoskotem, wymiotując na ziemię.
Dominic był tuż za mną; położył rękę na moich plecach i delikatnie mnie klepał. – Przepraszam. Będzie dobrze. – Mój żołądek znów zaprotestował, usta się rozwarły i ponownie zwymiotowałam, pozbywając się wszystkiego, co we mnie zostało.
– Czujesz się lepiej? – zapytał, ale byłam zbyt oszołomiona, by odpowiedzieć.
Poczułam, jak silne, męskie ramiona mnie oplatają. Oparłam się o nie, nie dbając o to, do kogo należą. – Spokojnie, Aud – usłyszałam jego głos, zanim straciłam przytomność.
















