Audrey
Poranne słońce wzeszło, malując ziemię odcieniami pomarańczu i bieli.
Wstałam bardzo wcześnie, by zacząć przygotowania do naszej podróży do Wellington. To będzie długa droga, muszę się spakować i przygotować.
Od wczorajszej kłótni Dominic ani razu do mnie nie zajrzał, nie sprawdził, czy wszystko w porządku, czy może umieram. To było do niego niepodobne.
Zazwyczaj nie mijało nawet dwadzieści
















