Rozwód i wiele tajemnic: Bliźnięta dziedziczki

Rozwód i wiele tajemnic: Bliźnięta dziedziczki

Autor: 9901

Rozdział 2
Autor: 9901
12 cze 2026
Audrey „Czy zamierzasz wyjść za mnie?” – zapytał chłopak, który był ze mną w pokoju, z łobuzerskim uśmiechem na twarzy. „Lol, nie. Wezwałam cię, bo chciałam, żebyś...” Zanim zdążyłam dokończyć zdanie, usłyszałam zbliżające się kroki. Oboje spojrzeliśmy na drzwi w oczekiwaniu na to, kto idzie do mojej sali szpitalnej. Wiedziałam, że to Julian, co budziło we mnie jednocześnie ekscytację i gniew. Nie mogłam się doczekać miny, jaką zrobi, gdy wejdzie i zobaczy, z kim jestem o tej porze nocy. Wciąż nie mogłam dojść do siebie po tym, co wcześniej widziałam między nim a Islą. Sytuację pogorszyło nagłe pojawienie się Sloane. Niezależnie od tego, podjęłam decyzję. Miałam dość tego małżeństwa i nie zamierzałam odejść po cichu. Był sobotni wieczór, a blask księżyca wpadał przez okno, rzucając cienie na podłogę sypialni. Kiedy Julian wpadł do pokoju, patrzyłam, jak jego twarz blednie na widok mnie siedzącej na szpitalnym łóżku obok mojego byłego chłopaka. Posłał mi przeszywające spojrzenie swoimi morskimi oczami, próbując mnie zastraszyć. Potem odwrócił się twarzą do faceta obok mnie. „Dominic?” – Julian praktycznie kipiał ze złości. Zacisnął pięści, wypuścił powietrze, przełknął resztę tego, co chciał powiedzieć, i spojrzył na mnie, oczekując wyjaśnień. „Tak. Poprosiłam Dominica, żeby dotrzymał mi towarzystwa, skoro ty tego nie robiłeś”. Dominic nie miał pojęcia o moim planie i był zaskoczony, że po tylu latach posłałam po niego, by odwiedził mnie w szpitalu. „Wszystko w porządku, Aud? Przestraszyłem się, kiedy po mnie posłałaś. Szczerze myślałem, że dzieje się coś złego”. „Właściwie to nie. Ale nie ma nic złego w poproszeniu starego, dobrego przyjaciela o wizytę, mam rację?”. „Oczywiście, że nie!”. Przysunął się bliżej mnie, oparł moją głowę na swojej piersi i złożył pocałunek na moim czole. Byłam zaskoczona tym gestem, ale bardzo uradowana widokiem twarzy Juliana. To był dokładnie taki wyraz, jaki chciałam zobaczyć. Dominic zawsze był przy mnie słodki, więc był idealną osobą na ten moment. Twarz Juliana była w tamtej chwili czerwona; był bliski postradania zmysłów, patrząc na mnie i Dominica. „Uhm, Aud?” – zaczął Julian, początkowo zbyt oszołomiony, by się poruszyć. „Jesteś chora, w szpitalu i siedzisz obok swojego byłego na łóżku?”. „Tak...” – odpowiedziałam najbardziej swobodnym tonem, posyłając mu promienny uśmiech. Miałam ochotę dodać, że to lepsze niż uprawianie seksu z moją najlepszą przyjaciółką na tym samym łóżku, ale postanowiłam zachować tę część na później. „Od kiedy stałaś się tak lekceważąca?”. Wciąż próbował zrozumieć, co się dzieje i dlaczego jestem dla niego nieuprzejma, co nie było do mnie podobne. „Cieszę się, że zauważyłeś, że nie zawsze taka byłam. Cóż, może teraz masz powód, żeby się ze mną rozwieść. Dzięki temu nie będziesz tym złym...”. „Podoba mi się, dokąd to zmierza!” – ogłosił Dominic, biorąc pilota i zmieniając kanał w telewizji. „Hę?” – mina Juliana się zmieniła. Natychmiast przestał na mnie patrzeć i podszedł do drzwi, zastanawiając się, czy to możliwe, że byłam świadkiem jego igraszek z moją najlepszą przyjaciółką dzisiejszego dnia. Odwrócił się, by na mnie spojrzeć, zanim skierował się do wyjścia. „Czekaj!” – zawołałam, gdy był już blisko drzwi. „Co znowu?” – Julian przełknął ślinę, a wyraz jego twarzy był całkowicie nieczytelny. „Wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Godzinę temu pytałam, gdzie jest Isla. To moja najlepsza przyjaciółka, a ty mówisz, że nie przyszła mnie sprawdzić, odkąd zemdlałam? To do niej niepodobne. Mam przeczucie, że mogło stać jej się coś złego, a ty to przede mną ukrywasz”. „Z Islą wszystko w porządku!” – warknął. „Tak jak mówiłem ostatnim razem, dzwoniła!”. W jego głosie słychać było niecierpliwość, a w oczach płonął gniew. „Skąd wiesz, że wszystko u niej dobrze?” – uniosłam brew z kpiącym uśmieszkiem. „Będę na zewnątrz”. Julian szedł dalej, drżąc z wysiłku, by zachować panowanie nad sobą. „Co jest, dziewczyno? Przyłapałaś go w łóżku ze swoją psiapsiółką...”. Dominic wstał z łóżka i zamknął drzwi. Prawdopodobnie miał sprośne myśli. Zazwyczaj bym go skarciła. Ale teraz nie dbałam o to, co się stanie. Westchnęłam, zastanawiając się, czy chcę mu powiedzieć, co się dzieje. „Dominic, proszę, skontaktuj się z moim prawnikiem. Składam pozew o rozwód”. Przez chwilę nie pamiętałam, że on może nawet nie mieć kontaktu do mojego prawnika. Wiedziałam jednak, że zrobi to, o co proszę, gdy tylko podam mu wszystkie niezbędne szczegóły, więc wzięłam telefon i zaczęłam szukać numeru. Dominic sapnął i uniósł brew, przysiadając bliżej mnie na łóżku. „Rozwód? Jakieś konkretne powody?”. „Nie twój interes, nie kuś losu. Po prostu powiedz mojemu prawnikowi, żeby przygotował dokumenty rozwodowe. Wkrótce zostanę wypisana i chcę, żeby do tego czasu papiery były gotowe”. „Wygląda na to, że Julian naprawdę cię wkurzył. Potrzebujesz faceta, żeby go unieszczęśliwić zazdrością?” – zapytał swobodnie, w ten sam sposób, w jaki przez ostatnie lata wielokrotnie próbował wrócić do mojego życia. Spojrzałam na niego, rozważając jego propozycję. To był genialny pomysł. Spektakularny rozwód był dobry, ale co mogło być lepszego niż wyjście ze szpitala pod rękę z największym wrogiem męża, po rzuceniu mu w twarz papierów rozwodowych? Julian nie musiał być tym złym, zamierzałam oszczędzić mu stresu i sama zrobić to, co konieczne. Skończyłam z próbami zasłużenia na jego miłość. Jestem piękną kobietą z prestiżowego i wpływowego środowiska. Ale rzuciłam to wszystko w błoto, by być z Julianem. Po pewnym czasie ludzie zapomnieli, kim naprawdę jestem. A ja zaczęłam żyć normalnym życiem, jakiego Julian dla mnie chciał. Życiem zwyczajnej kury domowej. To mi w żaden sposób nie przeszkadzało. Ale fakt, że zdradził mnie z moją najlepszą przyjaciółką, gdy leżałam w szpitalu, był nie do zniesienia. „Nie myślałam o posuwaniu się tak daleko. Ale skoro już o tym wspominasz, chcę, żebyś jutro o szesnastej zaparkował auto na zewnątrz. Wyjadę ze szpitala twoim samochodem, w towarzystwie twojej świty”. „Niesamowite!” – Dominic uśmiechnął się w odpowiedzi. W momencie, gdy finalizowaliśmy nasze plany, drzwi do sali szpitalnej otworzyły się gwałtownie. Julian stał wysoki i smukły, wpatrując się we mnie. Widziałam panikę i strach na jego drżących wargach, spojrzałam przez jego ramię na mężczyzn, którzy mu towarzyszyli. To byli policjanci. Czy on zgłosił mnie i Dominica na policję? Nie potrafiłam pojąć, o co chodzi w tej scenie. „Audrey, musimy z panią porozmawiać” – powiedział jeden z oficerów grobowym głosem. „Chodzi o Islę. Miał miejsce pewien incydent”. Co znowu? Westchnęłam. Serce zabiło mi mocniej, gdy dotarły do mnie słowa policjanta. Zerknęłam na Dominica, którego uśmiech zniknął. Zastąpił go wyraz troski. Julian wyglądał, jakby zaraz miał się rozpaść. „Co się stało Isli?” – zapytałam niemal natychmiast, a mój głos lekko drżał. Niezależnie od tego, co widziałam, nie życzyłam jej śmierci. Nie chciałam też usłyszeć, że stała jej się krzywda. Policjant wymienił spojrzenie ze swoim partnerem, zanim odpowiedział. „Zgłoszono jej zaginięcie i mamy powody sądzić, że mogło dojść do przestępstwa”. Dłoń Dominica mocniej zacisnęła się na mojej. Czułam, jak krew odpływa mi z twarzy, gdy mężczyzna mówił dalej. „Julian” – zwróciłam się do niego. „Czy planowaliście wspólną ucieczkę? Gdzie ona jest?”. To było jedyne logiczne wyjaśnienie. „Właściwie, pani Audrey, mamy zgłoszenie, że to pani jest za to odpowiedzialna”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Rozwód i wiele tajemnic: Bliźnięta dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka