Julian
— Bzdura! Co ty mi tu, do cholery, opowiadasz, co? Jak w ogóle mogłem zadać się z taką miernotą jak ty? Jakim cudem ja i moja była żona dostajemy równe udziały w moich nieruchomościach? — wyżywałem się na moim prawniku, panu Prestonie Vane.
— Musi się pan uspokoić, panie Julianie. To sąd podjął taką decyzję. Robiłem, co w mojej mocy...
— Twoje starania nie były wystarczające, mecenasie Pres
















