Oddech Melody uwiązł w gardle, ale nic nie powiedziała.
Upewniwszy się, że Harold złożył zamówienie na leki, odwróciła się i wyszła.
To nie był pierwszy raz, kiedy słyszała, jak Jeremy mówił, że nie nadaje się do pracy w szpitalu.
Wyszła z biura i wypuściła powolny, ciężki oddech.
Nie zamierzała się z nim kłócić. W końcu dyskusje i udowadnianie swoich racji słowami nigdy nie były jej mocną stroną.
















