– Co ty tu robisz? Nie powinieneś być w szpitalu ze swoją ukochaną Shayą?
Brwi Nary zmarszczyły się, gdy tylko zobaczyła wchodzącego Kaelena.
Wyglądał blado – ewidentnie z powodu utraty krwi.
Ale nie poczuła ani krzty litości.
Kaelen zignorował ukłucie w jej głosie. Jego oczy utkwiły w szkicach spinek do mankietów leżących na stole, błyszcząc podziwem.
– Nara, zaprojektowałaś to dla mnie, prawda?
















