Z popiołów: Zawłaszczona przez mafijnego Dona

Z popiołów: Zawłaszczona przez mafijnego Dona

Autor: Ella Murphy

Rozdział 2 Nie interesuje mnie bycie tą drugą kobietą
Autor: Ella Murphy
16 cze 2026
– Wspaniałe wieści, Naro. W końcu poszłaś po rozum do głowy! Raina omal nie upuściła telefonu; jej palce drżały. Ta błyskotliwa, młoda projektantka przez lata wtapiała się w tło w Kardos Global, tylko po to, by trwać u boku Kaelena. Po jego wypadku pięć lat temu oddała mu nawet własne żebro – i coś o wiele bardziej druzgocącego – by wyrwać go znad krawędzi śmierci. Od tamtej pory rzuciła się w ten związek niczym ćma rzucająca się w płomienie. Ale teraz... głos płynący ze słuchawki wcale nie przypominał Nary, którą znała. Był cichy. Szorstki. Zupełnie pusty. – Naro... czy Kaelen ci coś zrobił? Raina w lot wychwyciła sedno problemu. Zapadła długa cisza. A potem wyrwał się przez nią zdławiony szloch. Raina zamknęła oczy. Powinna była wiedzieć – tylko sam Kaelen mógł zranić Narę tak mocno, by zmusić ją do odejścia. Miała ochotę go przekląć. Chciała pocieszyć Narę. Ale gdy otworzyła usta, słowa uwięzły jej w gardle. – Po prostu... po prostu załatw wizę i przyjeżdżaj. Kobieta musi mieć własną karierę. A ten program w Vindex International? Nari, to coś ogromnego. Z twoim talentem, będziesz tam błyszczeć. Słysząc jej głos, Nara skinęła słabo głową. – Załatwię wizę najszybciej, jak to możliwe. – Będę czekać! Po rozmowie Nara wreszcie zauważyła szalejącą na zewnątrz burzę. Deszcz zacinał w okna. Porywisty wiatr szarpał dzwonkami wietrznymi w salonie. Te dzwonki wietrzne – zrobione z papierowych żurawi, które składała każdego dnia, modląc się o życie Kaelena – stanowiły niegdyś symbol jej nadziei. Kiedy wyzdrowiał, Kaelen połączył je w dzwonki i z dumą powiesił w salonie. Teraz od samego patrzenia na nie robiło jej się niedobrze. Sięgnęła w górę, żeby je zdjąć, ale jej łokieć zahaczył o ramkę na zdjęcia stojącą na blacie baru. Ramka spadła i z trzaskiem się rozbiła. Szkło rozsypało się wszędzie dookoła. W środku były dwa zdjęcia. Nara zamarła. Dwa? Podniosła je. Pierwsze przedstawiało ją i Kaelena, a zrobiono je pięć lat temu, w noc, kiedy zostali parą. Ale drugie... Shaya i Kaelen. Shaya promieniała, uśmiechając się niczym słońce. Kaelen stał za nią, obejmując ją jedną ręką w talii, a w jego łagodnych oczach malowała się czułość – czułość, na widok której gardło Nary boleśnie się ścisnęło. Pod zdjęciem Kaelen napisał zamaszystą kursywą: Żegnaj, moja miłości. Datownik wskazywał 3:00 nad ranem – noc po jego powrocie do zdrowia. Równo siedem godzin przed tym, jak przyszedł do Nary z różami, prosząc, by została jego dziewczyną. Jej palce drżały, gdy trzymała fotografię. W ułamku sekundy każde słodkie wspomnienie obróciło się w popiół. To, co uważała za miłość... ...było tylko jego sposobem na łatanie ruin po związku, po którym nigdy się nie pozbierał. Z urywanym oddechem Nara zerwała dzwonki wietrzne. Papierowe żurawie rozsypały się po podłodze, trzepocząc niczym okruchy jej serca. Jej telefon zawibrował – dwa razy. To Raina przesłała jej oficjalne zaproszenie na szkolenie od Vindex International. Nara wzięła się w garść, chwyciła dokumenty i wyszła w strugi deszczu, by udać się do urzędu imigracyjnego. Po przejrzeniu wszystkich papierów urzędnik powiedział: – Proszę pani, wiza będzie gotowa za około dziesięć dni. Proszę czekać na nasze powiadomienie. – Dobrze. Dziękuję. Gdy wyszła z budynku, jej telefon zadzwonił – to był Kaelen. – Naro, wypadło mi coś pilnego w pracy. Nie wrócę dziś na noc. Zanim zdążyła odpowiedzieć, rozłączył się. Wtedy znowu odezwał się jej WhatsApp. To była Shaya. Przesłała dwa nagrania wideo. Na pierwszym z nich Shaya i Kaelen trzymali czerwone akty małżeństwa, całując się. Znacznik czasu: wczoraj. Na drugim Kaelen klęczał z pierścionkiem – tym samym, który Nara zaprojektowała na swój własny przyszły ślub – i wsuwał go na palec Shayi. Znacznik czasu: pięć minut przed tym, jak Kaelen do niej zadzwonił. Oczywiście, że nie wracał dziś na noc. To była jego noc poślubna. Nara wydała z siebie krótki, chłodny śmiech. Wtedy Shaya przysłała wiadomość głosową. – Naro, Kaelen jest teraz moim prawowitym mężem. Nie masz prawa więcej się z nim widywać. Jeśli to zrobisz, nie będę dla ciebie łaskawa. I nie myśl, że skończy się to tak łagodnie, jak tamta mała kara w piwnicy ostatnim razem. Nara nie wahała się ani chwili. – Nie martw się. Nie interesuje mnie rola tej drugiej. Następnie ją zablokowała. W chwili, w której wybrał Shayę, wszystko między nimi dobiegło końca. Za dziesięć dni Nary już tu nie będzie. I nigdy nie obejrzy się za siebie. Wzięła taksówkę do domu. Wchodząc na górę, poprosiła właściciela pobliskiego supermarketu o kilka kartonowych pudeł. Zapakowała do nich wszystko, co przypominało jej o Kaelenie. Prezenty, ubrania, które dla niej kupił, sentymentalne drobiazgi, którymi obdarowywał ją przez lata – wszystko to wylądowało prosto w śmieciach. Zostawiła jedynie drogą biżuterię. Tę zamierzała zwrócić. Zanim skończyła sprzątać, minęła północ. Wyczerpana tak bardzo, że nie odczuwała już żadnych emocji, wzięła prysznic i zasnęła w chwili, w której położyła się do łóżka. Następnego ranka zaniosła biżuterię do banku i wynajęła skrytkę depozytową. Poinstruowała menadżera, by przekazał klucz Kaelenowi za dziesięć dni. Po powrocie do domu zaczęła pakować się do wyjazdu za granicę. I w tej samej chwili do mieszkania wszedł Kaelen. Natychmiast przystanął. – Czy tu czegoś brakuje? Nara nawet nie podniosła wzroku. – Po prostu pozbyłam się starych rupieci. Pomyślałam, że czas wkrótce sprawić sobie nowe rzeczy. – Jasne. Jeśli coś wpadnie ci w oko, daj mi znać. Mój asystent się tym zajmie. Rzucił płaszcz na kanapę... po czym jego wzrok spoczął na czymś leżącym na bocznym stoliku. Szkice projektowe. – Jutro odbywa się premiera linii biżuterii „Devotion”. Powinnaś pójść ze mną. Nara zamarła. Przepracowała w Kardos Global trzy lata. Zaprojektowała wiele przebojowych kolekcji. Ale Kaelen ani razu nie zabrał jej na żadną premierę produktu. Nikt inny nawet nie wiedział, że Aura – tajemnicza główna projektantka – to w rzeczywistości ona. To zaproszenie... ...musiało wynikać z poczucia winy. Nara utrzymała stabilny ton głosu. – W porządku. Zanim odejdzie na dobre, zamierzała odzyskać swoje miejsce – publicznie. Właśnie wtedy jej telefon zawibrował. Międzynarodowy numer. Ekran rozbłysnął światłem. Kaelen zmarszczył brwi. – Dlaczego odbierasz telefony z zagranicy?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Nie interesuje mnie bycie tą drugą kobietą – Z popiołów: Zawłaszczona przez mafijnego Dona | Czytaj powieści online na beletrystyka