Shaya po raz kolejny uczepiła się nazwiska rodziny Kardosów.
Wargi Varkasa wykrzywiły się w mrocznym, nikczemnym uśmiechu.
– Idealnie. I tak nigdy nie planowałem oszczędzić Kaelena. Po prostu zacznę od ciebie.
Mówiąc to, zrobił krok w jej stronę.
Dopiero wtedy Shaya zauważyła, co ciągnął za sobą po podłodze – masywny, żelazny młot.
Zgrzyt metalu o posadzkę odbił się echem w pustym pokoju, mrożąc j
















