Głos Shayi brzmiał ostro, pełen oskarżenia.
I choć Kaelen już dawno otworzył przed sobą serce — przyznając, że kiedyś, przez krótką chwilę, był poruszony — nie potrafił zmusić się, by przyznać to przed nią.
— Powinnaś już iść.
Jego głos był zimny i ostateczny.
Odwrócił się, by wyjść, ale mijając Harkena, powiedział cicho: — Idź do działu finansowego. Niech wypłacą Shayi dwieście tysięcy. Rekompens
















