Z popiołów: Zawłaszczona przez mafijnego Dona

Z popiołów: Zawłaszczona przez mafijnego Dona

Autor: Ella Murphy

Rozdział 8 Więc naprawdę chcesz to zrobić
Autor: Ella Murphy
16 cze 2026
Nara wpatrywała się w uderzająco przystojną twarz Kaelena – teraz napiętą od ledwo tłumionego ostrzeżenia – i po raz pierwszy różowy filtr, którym otaczała go przez lata, ostatecznie pękł. Dopiero teraz zdała sobie sprawę… Kaelen naprawdę nie był tego wart. Wszystko, co mu dała podczas tych długich, bezsennych miesięcy pięć lat temu – każde poświęcenie, każda odrobina oddania – wydawało się wyrzucone w błoto, jakby nie znaczyło zupełnie nic. Jej głos był ochrypły, ale oczy pozostały niewzruszone. – Nie robię sceny, panie Kardos. To ja jestem Aurą. Prawdziwą Aurą. Przez tłum przeszła fala – ciche okrzyki, rozszerzone ze zdumienia oczy. – Co? Ona jest Aurą? – Ale czy pan Kardos nie powiedział, że to Shaya? Opanowanie Shayi pękło niczym tania gumka do włosów. Wypadła zza pleców Kaelena, dźgając palcem w powietrze w stronę Nary. – Zamknij tę swoją parszywą gębę! Czy aż tak bardzo łakniesz uwagi? Kaelen jest jedyną osobą, która wie, kim naprawdę jest Aura. Myślisz, że kiedykolwiek by za tobą poświadczył? Spojrzenie Kaelena wwiercało się w Narę, a za jego oczami błysnęło coś na kształt niepokoju. Ona naprawdę to powiedziała. Głośno. Publicznie. Czy nie rozumiała, przed czym próbował ją ostrzec? Miała talent – prawdziwy talent. Z czasem mogłaby wyrobić sobie nazwisko. Po co upierać się przy kradzieży tej chwili Shayi właśnie teraz? Jego cierpliwość się wyczerpała. Podszedł szybko, mocno chwycił Narę za nadgarstek i syknął: – Chodź ze mną. – Puść mnie. Kiedyś bycie chwyconą przez Kaelena publicznie wydawałoby się cudem – dowodem na to, że jest dla niego ważna. Teraz? Czuła tylko odrazę. On jej nie chronił. On chronił Shayę. Wykręciła nadgarstek, ale nie mogła się uwolnić. Kaelen zacisnął uścisk i szarpnął mocniej. Wtedy między nich wszedł mężczyzna w garniturze. Blady tatuaż błysnął na jego nadgarstku, gdy się poruszył. – Panie Kardos, Nara powiedziała, żeby ją pan puścił – powiedział niskim, chłodnym głosem. – Mężczyzna powinien wiedzieć, jak zachowywać się jak dżentelmen. Jego dłoń zacisnęła się na nadgarstku Kaelena z siłą, która sprawiła, że kości zachrupały. Kaelen skrzywił się – ból był tak ostry, że nie miał wyboru i musiał ją puścić. Nara natychmiast odsunęła się, zwiększając dystans między nimi. Ale nieznajomy wciąż nie puszczał Kaelena. Napięcie między tymi dwoma mężczyznami elektryzowało powietrze – wściekłość Kaelena uderzała o lodowaty, niewzruszony spokój obcego. – Kim ty do diabła jesteś? – warknął Kaelen. – Spróbuj jeszcze raz, a każę cię wyrzucić. – Możesz próbować – odparł mężczyzna głosem twardym jak stal. Oczy Kaelena zapłonęły czerwienią, ale mężczyzna patrzył na niego jak zapalony lont czekający na pozwolenie, by wybuchnąć. Nara nie wiedziała, kim on jest, ale nie zamierzała marnować czasu na czcze słowa. Ponownie stuknęła w bransoletkę. Ekran rozbłysł. – Kaelen, to jest linia Rise, którą zaprojektowałam dla ciebie, żebyś ugruntował swoją pozycję w Kardos Global. Spójrz na szkice. Na nagraniu młodsza, łagodniejsza Nara podawała mu teczkę. Jej uśmiech był promienny, oczy pełne oddania – w każdym calu dziewczyna, która oddałaby za niego życie. Kaelen przyciągnął ją do uścisku. – Nara, dziękuję. Ta linia wyniesie nas na wyższy poziom. – W takim razie… czy moim pseudonimem projektantki może być Aura? Powiedziałeś, że w twojej ulubionej książce była postać o imieniu Aura. Kaelen, chcę być twoją Aurą. Obecność Nary emanowała zniewalającym blaskiem, wystarczającym, by ogrzać kamień. – Dobrze – powiedział wtedy Kaelen, ujmując jej twarz w dłonie. – Od teraz jesteś Aurą. Pewnego dnia sprawię, że świat uzna twój talent. A kiedy ten dzień nadejdzie, wyprawię ci najpiękniejszy ślub, o jakim marzyłaś – róże, fajerwerki i wszystko, czego zawsze pragnęłaś. Wyglądali jak dwoje głupio zakochanych ludzi, marzących o rzeczach zbyt wielkich. Film trwał – klip za klipem, Nara szkicująca, badająca, projektująca, wplatająca motywy lilii w swoje wzory, umieszczająca ukryte znaki wodne, które tylko ona wiedziała, jak stworzyć. Potem pojawił się sam Kaelen, podpisujący jej szkice i wysyłający je do produkcji. Tłum powoli odwracał się od Kaelena i Shayi, a szeptane słowa pełne były niedowierzania. Shaya niemal odchodziła od zmysłów. – Kłamstwa! Wszystko! Podrobiłaś każdą sekundę tego filmu! Jesteś tylko śmieciem, którego moja rodzina wyrzuciła. Jak mogłabyś być Aurą?! Nawet Kaelen nie spodziewał się, że Nara przekroczy tę linię dzisiaj. Wyraz jego twarzy stał się lodowaty. – Nara… tego właśnie chcesz? – Chcę tego, co moje. Powiedziała to cicho, ale słowa cięły głęboko – nawet w jej własnej piersi, gdzie coś opustoszało i krwawiło. Kaelen wybuchnął krótkim, szorstkim śmiechem. – Tego, co twoje? Nawet byś nie żyła, gdyby nie ja. Dałem ci życie. Pięć lat temu zdechłabyś, gdyby nie moja pomoc. Jak śmiesz twierdzić, że jesteś Aurą? Odepchnął ją na bok i pośpieszył do Shayi. Shaya uwiesiła się na nim w chwili, gdy do niej dotarł. – Kaelen, ona kłamie, prawda? Prawda? Ona nie jest Aurą? – Oczywiście, że nie – uciął. Bez wahania. Te słowa uderzyły w Narę niczym lodowata woda spływająca po kręgosłupie. Pięć lat temu Kaelen był jej wybawieniem – jej światłem w ciemności. A teraz, dla Shayi, sam to światło zgasił. Więc to był mężczyzna, którego kochała przez pięć lat. W gardle ją piekło, ale zdusiła gorycz. Wtedy odtworzyła ostatnie nagranie – zarejestrowane przez Alexę w salonie. Owszem, Kaelen uratował jej życie. Ale ona też uratowała jego, kiedy błagała Doktora Widmo, by go leczył. Wszystko, co działo się potem… było jej próbą stania się godną stania u boku prezesa Kardos Global. Niczego mu nie była dłużna. Nagranie ruszyło. Cisza pochłonęła salę. Głos Kaelena w słuchawce. Głos Shayi – słodki, przymilny, bezczelny – błagający go, by pozwolił jej udawać Aurę. I Kaelen się zgodził. Z łatwością. Z ochotą. Wszyscy to słyszeli. Słowo po słowie. Twarz Shayi pobladła. Kaelen znieruchomiał, po czym gwałtownie odwrócił się w stronę Nary. – Szpiegowałaś mnie?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 Więc naprawdę chcesz to zrobić – Z popiołów: Zawłaszczona przez mafijnego Dona | Czytaj powieści online na beletrystyka