Varkas nie miał czasu na martwienie się o nic innego.
Ostrożnie zbadał Narę i całe łóżko. Dopiero gdy upewnił się, że nie ma tam śladów usypiającego kadzidła, wreszcie odetchnął z ulgą.
Wtedy narzędzie w jego dłoni wydało ciche piknięcie, przez co zesztywniał.
Co to było?
Instynktownie spojrzał na ekstraktor – i zobaczył, że zarejestrował pomyślną zgodność tkanek.
Wpatrywał się w niego z niedowier
















