W chwili, gdy wzrok Varkasa spoczął na bujnej zieleni i usłyszał śpiew ptaków na wyspie, w jego oczach pojawił się rzadki błysk łagodności.
— Przycumujcie łódź, odpocznijcie i bądźcie gotowi do wypłynięcia na mój rozkaz.
— Tak jest, panie Grivas.
Kapitan pospieszył przekazać polecenie.
Varkas zszedł na ląd, a służący kłaniali się nisko, gdy ich mijał.
— Witamy, panie Varkasie.
— Gdzie są pozostali
















