Ochrona na czarnym rynku była niezwykle skrupulatna. Każda osoba wchodząca musiała zostać przeszukana pod kątem broni lub jakichkolwiek niebezpiecznych przedmiotów — bezpieczeństwo tego miejsca było kwestią priorytetową.
Po kontroli Kaelena i Harkena, ten drugi wskazał na wąską uliczkę. — Panie Kardos, mówią, że prochy Nary widziano w sklepie na samym końcu tej drogi.
— Ruszajmy! Prowadź mnie tam!
















