Twarz Nyli zbladła, gdy gwałtownie odebrała telefon z ręki Clarka. – Zaraz tam jadę! – rzuciła.
Clark chwycił ją za rękę. – Pojadę z tobą.
Nie dając Nyli szansy na odmowę, pociągnął ją w kierunku drzwi.
Nyla próbowała się wyrwać, ale bezskutecznie, marszcząc brwi z frustracji. – Puść mnie. Dam sobie radę sama.
Clark spojrzał na nią z lekką bezradnością. – Nyla, zdrowie twojego ojca jest teraz
















