Nyla podniosła głowę, żeby coś powiedzieć, ale Clark chwycił ją za rękę i uśmiechnął się. – Babciu, pracujemy nad tym!
Nyla próbowała wyrwać rękę, ale uścisk Clarka był za silny.
Skoro nie chciał jej puścić, ona też mu nie ułatwi. Odwróciła się do Marii. – Babciu, szukam teraz pracy, więc z dziećmi może trochę poczekać.
W pokoju zapadła cisza.
Uścisk Clarka na ręce Nyli boleśnie się zacisnął, a ona skrzywiła się z bólu.
Damon zerknął na rękę Clarka na ręce Nyli, zauważając napęczniałe żyły, po czym obojętnie odwrócił wzrok.
Ciotka Clarka, Anne Sumner, prychnęła. – Nyla, nie gniewaj się, że jestem bezpośrednia. Jesteś zamężna od lat. Jak to możliwe, że jeszcze nie masz dziecka? Gdyby nie Clark, który nalegał na poślubienie ciebie, myślisz, że twoja rodzina kiedykolwiek mogłaby się ożenić z Sumnerami?
– Powinnaś być wdzięczna. Jeśli nie chcesz mieć dziecka Clarka, jest mnóstwo kobiet, które chcą. Jeśli ktoś inny wkroczy, to ty będziesz wyglądać na głupią.
Poza tym, pomyślała Anne, „kto wie, czy Nyla jest płodna?”
Brzmiała, jakby miała dobre intencje, ale w jej spojrzeniu na Nyli widniał cień wyższości.
Maria zmarszczyła brwi na widok Anne, wyrażając dezaprobatę. – Anne, dość.
Anne zacisnęła usta, ale milczała.
Maria odwróciła się do Nyli z miłym uśmiechem. – Nyla, ty i Clark jesteście jeszcze młodzi. Jeśli jeszcze nie chcecie dzieci, to w porządku. Tylko nie przemęczaj się. Naszej rodzinie nie brakuje pieniędzy. Możesz pracować, jeśli chcesz, ale na spokojnie.
Nyla skinęła głową. – Rozumiem, babciu.
W tym momencie niezręczna chwila minęła, a pokój powrócił do poprzedniego ciepła.
Widząc, że uwaga się przesunęła, Clark wyciągnął Nyli z salonu. Gdy dotarli do altany na podwórku, puścił ją. – Nyla, czy ty zwariowałaś? Chcesz, żeby wszyscy wiedzieli o naszej kłótni?
Nyla pocierała obolałą rękę i powiedziała: – Po prostu byłam szczera.
– Szczera? – Clark zmarszczył brwi. – To może zadzwonię do twojego ojca?
Harrison Jayston był chory i nie mógł znosić stresu. Nyla planowała rozwieść się z Clarkiem, zanim delikatnie przekaże mu tę wiadomość.
Spojrzała na Clarka gniewnie. – Nie śmiałbyś! To ty zdradziłeś. Jakie masz prawo być tak samozadowolonym?
Clark zacisnął pięści, na jego twarzy pojawił się cień winy, zanim został zastąpiony niecierpliwością. – Obiecałem, że się to nie powtórzy. Jeśli nie chcesz widzieć Jordyn, zwolnię ją. Czego jeszcze chcesz?
Nyla poczuła, że między nimi doszło do komunikacyjnego załamania i odwróciła się. – Nie chcę się z tobą kłócić tutaj.
Kiedy Clark zobaczył jej zaczerwienione oczy, złagodził się. – Nyla, naprawdę wiem, że źle zrobiłem. Tylko nie wspominaj o rozwodzie, a wszystko naprawię. Kocham cię. Nie mogę cię stracić.
Nyla uznała to za śmieszne. Jak mógł twierdzić, że ją kocha, będąc z inną kobietą? Sama myśl o nim z kimś innym przyprawiała ją o mdłości.
– Nigdy ci nie wybaczę.
Zdrada była jej granicą. Nie mogła udawać, że nic się nie stało, ani się z nim pogodzić.
Clark znał Nyli na tyle dobrze, żeby zrozumieć, że musi być cierpliwy. Wierzył, że wciąż coś do niego czuje. W przeciwnym razie zrobiłaby większą scenę, gdy się o tym dowiedziała. Dopóki on nie zgodzi się na rozwód, ona ostatecznie mu wybaczy.
– Dobrze, nie będziemy o tym teraz rozmawiać. Jeśli jeszcze nie chcesz dzieci, przełożymy to na dwa lata później. Skoro chcesz pracować, poproszę moją sekretarkę, żeby znalazła ci stanowisko w Sumner Group.
Nyla roześmiała się z jego propozycji, w jej oczach pojawił się szyderczy błysk. – Clark, czy traktujesz mnie jak marionetkę, którą możesz kontrolować?
Zraniony jej spojrzeniem, Clark zmarszczył brwi. – Jak cię kontroluję? Nie chcesz teraz dzieci, więc zgodziłem się poczekać dwa lata. Chcesz pracować, więc to załatwię. Czego jeszcze chcesz?
– Przestań udawać. Nie chcę dzieci, bo chcę rozwodu. Chcę pracować, żeby zerwać z tobą więzi.
Clark spojrzał na uparte oblicze Nyli, niezadowolony. Od ich ślubu była jak kanarek w jego klatce. Nie mógł jej puścić.
– Dopóki się nie zgodzę, to małżeństwo się nie skończy. Nawet jeśli powiesz prawnikowi, że cię zdradziłem, masz dowody?
Pewny siebie ton i kontrolujący sposób bycia Clarka sprawiły, że Nyla cofnęła się, drżąc z gniewu. W końcu zobaczyła, jaki był samolubny i obrzydliwy. Straciła osiem lat – najlepsze lata swojego życia, od 18 do 26 – kochając tego mężczyznę.
– Robisz mi się niedobrze, Clark!
Widząc jawny wstręt w oczach Nyli, Clark chwycił ją za podbródek, żeby zmusić ją do spojrzenia na siebie. – Nyla, rozumiem, że jesteś zła, ale nie chcę więcej słyszeć takich słów.
Jego Nyla powinna kochać go na zawsze. Nie mógł znieść, że patrzy na niego z taką pogardą.
Nyla odepchnęła jego rękę. – Nie dotykaj mnie! Jesteś brudny.
– Brudny? – Clark chichotał, zbliżając się i przyciskając ją do filaru altany, całując ją siłą. Jeśli nie przestanie mówić rzeczy, których nie lubi, zamknie ją w inny sposób.
Nyla odwróciła głowę. Ciepłe usta Clarka wylądowały na jej policzku, powodując dreszcz wzdłuż jej skóry. – Puść mnie, Clark!
– Dobrze, dopóki nie przestaniesz mówić rzeczy, które mnie ranią.
– Nigdy!
– W takim razie będę musiał uciszyć cię na swój sposób.
Chwycił ją za podbródek, całując ją zaciekle. W chwili, gdy jego usta miały spotkać się z jej ustami, z tyłu rozległ się cichy kaszel.
– Clark, czy ja coś przerywam?
















