Dante obudził się, gdy było już ciemno. Znalazł go dozorca, który szedł posprzątać damską toaletę. Widząc krwawe rany i sińce na jego twarzy, mężczyzna zaproponował wezwanie karetki.
„Nie trzeba. Poradzę sobie. Z drogi”.
Dozorca odsunął się, pozwalając Dantemu przejść obok kulejącym krokiem.
Dante rzucał przekleństwa pod adresem Victora za to, że zbił go na kwaśne jabłko. Wszyscy gapili się na nie
















