Zimny chirurg uciekającej żony

Zimny chirurg uciekającej żony

Autor: Lulu Wild

CZTERY. ODRZUCONY MĄŻ
Autor: Lulu Wild
14 cze 2026
Trzy lata temu~ — Hej, wróciłam, Thorne. Przepraszam za to przerwanie. Wpadłam na kogoś. — O mój Boże, Sereno. Myślałam, że miałaś wypadek samochodowy czy coś. Nagle przestałaś odpowiadać i usłyszałam głośny huk. — Właśnie dotarłam do szpitala. Telefon wypadł mi na podłogę, kiedy uderzyłam w tego faceta. Tsk, śpieszę się i spóźnię się z odebraniem dziadka. — Nie panikuj, dobrze? Wdech i wydech. Najważniejsze, że dotarłaś bezpiecznie do szpitala. — Tak, pędziłam z agencji i prawie potrąciłam pieszego na skrzyżowaniu przecznicę przed szpitalem. To szaleństwo. Ledwo potrafię podzielić myśli między opiekę nad chorym dziadkiem a jutrzejszy pokaz mody. To wydarzenie jest dla mnie niezwykle ważne. To moja przepustka do wielkiej kariery supermodelki. — Spokojnie, Sereno. Wszystko będzie dobrze. Nie musisz się martwić. Serena zatrzymała się na chwilę przed szczelnie zamkniętymi drzwiami pokoju zabiegowego dziadka. Wykorzystała ten czas, by wyrównać oddech i uspokoić bicie serca, które dudniło w jej klatce piersiowej. Czuła adrenalinę krążącą w całym ciele. Serena niemal pomyślała, że sama nabawi się choroby serca jak jej dziadek, gdyby nie pamiętała, jak wiele spraw miała wtedy na głowie. — Uspokój się. Na pewno dostaniesz złoty bilet do Mediolanu, by zostać jedną z modelek na Apex Gala. — Dzięki, doceniam to. Ale jestem teraz strasznie zdenerwowana. Boję się, że zawiodę i nie dostanę kolejnej szansy. — Uwierz mi, twój występ w zeszłym tygodniu był idealny. Jutro wieczorem na pewno będziesz lśnić jak gwiazda. — Dobra. Porozmawiamy o tym później. Muszę zabrać dziadka do domu. Spotkamy się w lobby agencji za godzinę. — Okej. Do zobaczenia, kochanie. Nie pędź tak. Wieziesz człowieka z przewlekłą chorobą serca. — Wiem. Jestem jedyną osobą, która chce, by dziadek pożył jeszcze tysiąc lat, więc nie zrobię mu krzywdy. Na razie, Thorne. Serena schowała telefon do swojej małej torebki na pasku. Torebka była wielkości dłoni dorosłego człowieka. Co dziwne, tak mała torebka wyprzedała się w zaledwie pięć minut. Szaleństwo! Serena odetchnęła głęboko, po czym pchnęła drzwi pokoju dziadka. Szybko zmieniła wyraz twarzy na najsłodszy uśmiech, by przywitać dziadka, który siedział na łóżku, samotny i zamyślony. — Cześć, dziadku. Serena podeszła do niego lekkim krokiem i ucałowała go w pomarszczony policzek. — Spóźniłaś się. — Przepraszam. Musiałam coś załatwić w hali wystawowej przed jutrzejszym wydarzeniem. I utknęłam w korku. Przepraszam, dziadku. Dziadek wciąż był nadąsany. Serena ujęła jego dłoń i delikatnie ją ścisnęła. — Jak się dziś czujesz? Co powiedział lekarz? — Powiedział, że pożyję jeszcze tysiąc lat. — Świetnie! Dokładnie tego od ciebie oczekuję, dziadku. — Dałem ci to, czego chcesz. Czas, żebyś ty dała mi to, czego ja chcę. — Powiedz mi, czego pragniesz. Chcesz, żebym zabrała cię na ryby w sobotę? Zostaniemy w chatce i z zjemy grillowaną rybę. Czy to nie brzmi fajnie? — Tsk, jestem za stary na ryby. — Daj spokój, wcale nie jesteś stary. Nadal jesteś moim dziarskim dziadkiem. Zawsze chętnie chodzę z tobą na ryby. Wyglądasz świetnie z wędką w ręku — Serena dumnie poklepała dziadka po ramieniu. — To było dwadzieścia lat temu. Teraz, kiedy masz dwadzieścia osiem lat, nie jesteś już małą dziewczynką, która biegała wokół wiader pełnych ryb, kibicując mi, bym złowił ich więcej do domu. Serena uśmiechnęła się lekko, gdy dziadek delikatnie mierzwił jej złote włosy. Nie spodziewała się, że czas wokół nich płynie tak szybko. Wiele wydarzyło się w jej dzieciństwie. Rzeczy dobre i złe. Jakże Serena pragnęła nie dorastać tak szybko, by móc zawsze spędzać czas z dziadkiem. Czuła się winna wobec niego, bo jej dojrzałość przyniosła ambicję zostania supermodelką. A to oznaczało, że nie miała zbyt wiele czasu dla dziadka. — Przepraszam, że byłam ostatnio taka zajęta. Nie było mnie przy tobie, by się tobą opiekować, gdy chorowałeś. — Nie martw się. Marta dba o mnie lepiej niż ty. — Tsk, ranisz moje serce — Serena udała, że się dąsa. — Nawet nie waż się robić przy mnie nadąsanej miny. Jeszcze nie powiedziałem ci, czego od ciebie chcę. — Oh, o-kej. Powiedz, co mogę zrobić, by wynagrodzić ci te kilka dni, w których nie odwiedziłam cię w szpitalu? Charles uśmiechnął się szeroko. Serena zaczęła nabierać podejrzeń, widząc dziwny wyraz twarzy dziadka. — Chcę, żebyś wyszła za mąż jak najszybciej. Sekunda, dwie. Serena milczała. Była oszołomiona nagłą prośbą dziadka. To nie był pierwszy raz, kiedy dziadek mówił o małżeństwie, ale pierwszy raz Serena słyszała, by mówił o tym tak stanowczym tonem. — Dziadku, mówisz poważnie? — Nigdy nie byłem bardziej poważny. — Mam dopiero dwadzieścia osiem lat. Dlaczego mam wychodzić za mąż teraz? Poza tym mam karierę, która pochłania całą moją uwagę. Nie mogę teraz wyjść za mąż. I nie mam obecnie chłopaka. — Więc kiedy zamierzasz wyjść za mąż? — Może za pięć lat, albo za dziesięć. — Za pięć czy dziesięć lat już mnie tu nie będzie. — Czy lekarz nie powiedział, że pożyjesz jeszcze tysiąc lat? Za dziesięć lat zobaczysz, jak wychodzę za mąż za człowieka, którego kocham. Charles ujął dłoń wnuczki i gładził ją delikatnie. — Chciałbym mieć tyle czasu. Ale moja choroba nie pozwala mi na zbyt wielkie fantazje. Obiecałem twoim rodzicom, że się tobą zaopiekuję. Teraz czuję, że nie dam już rady. Potrzebujesz mężczyzny, który zastąpi mnie w opiece nad tobą. — Dziadku, proszę. Nie— — Znam mężczyznę, który może się tobą zaopiekować zamiast mnie. To dobry i odpowiedzialny człowiek. Chcę, żebyś za niego wyszła. Serenę zamurowało. Nienawidziła użerać się z dziadkiem, który dąsał się jak uczeń trzeciej klasy. Dziadek zawsze dbał o to, by Serena robiła to, co on chciał. — Możesz się z nim spotkać, może zjeść kolację. Porozmawiać. Nie musisz brać ślubu teraz. — Ale na pewno poprosisz mnie o ślub w przyszłym tygodniu — prychnęła Serena. — Po co odwlekać ślub, skoro już się poznacie i porozmawiacie? To dobry chłopak. Gwarantuję, że ci się spodoba. Serena westchnęła głośno. Uwolniła dłoń z uścisku dziadka i sfrustrowana przetarła twarz. — Dziadku, nie chcę cię ranić. Ale to moje życie. To, że ktoś wydaje ci się dobry, nie musi oznaczać, że będzie dla mnie odpowiedni. Poza tym teraz chcę się skupić na karierze. Jeśli jutro wieczorem uda mi się zaimponować sędziom, polecę do Mediolanu na Apex Gala. Zrobię wszystko, by przejść jutrzejsze przesłuchanie. Nie mogę teraz wyjść za żadnego mężczyznę, którego uznasz za dobrego. — Ten człowiek nie powstrzyma cię przed pogonią za marzeniami. Proszę, wyjdź za niego, bym mógł zaznać spokoju u schyłku życia. — Przestań mówić, jakbyś miał jutro umrzeć. Będziesz żył jeszcze tysiąc lat, dziadku! — krzyknęła rozzłoszczona. Nie potrafiła zapanować nad emocjami. Wiedziała, że gdy tylko gniew opuści jej usta, będzie przez cały dzień żałować tych słów. — Proszę, nie mów mi tego więcej. — Po prostu nie wiemy, co przyniesie przyszłość — głos Charlesa stawał się coraz bardziej chrapliwy i wilgotny. — To, co stało się z twoimi rodzicami, uświadomiło mi, że rzeczy mogą dziać się nagle i nie da się im zapobiec. Boję się tylko, że zostaniesz sama, gdy odejdę na zawsze. Jesteś moją jedyną wnuczką. Bardzo cię kocham i chcę dla ciebie jak najlepiej. Serena zadarła głowę do góry, by powstrzymać łzy, które zaczęły napływać jej do oczu. Nienawidziła, gdy dziadek zaczynał wspominać rodziców i sprawiał, że cała jej emocjonalna obrona legła w gruzach. — Kto? — Serena gwałtownie starła łzę, która spłynęła jej po policzku. — Kim jest ten mężczyzna, z którym chcesz mnie skojarzyć? — Czy to znaczy, że się zgadzasz? — Nie mówię, że się zgadzam. Chcę tylko wiedzieć, kim on jest. Dlaczego tak uporczywie chcesz, bym za niego wyszła, mimo że się nie znamy i nigdy się nie widzieliśmy? — Był tu kilka minut przed twoim przyjściem. To lekarz, który przez cały ten czas leczy moją chorobę serca. — Lekarz? Oh, chyba żartujesz, dziadku — jęknęła Serena. Przez całe życie nie sądziła, że wyjdzie za lekarza. Po pierwsze, nienawidziła szpitali. Po drugie, lekarze kojarzyli jej się z nudziarzami w grubych okularach, z łysą głową i stetoskopem na szyi. Zawsze pamiętała twarz lekarza, który leczył jej rodziców, i od tamtej pory nie lubiła widoku lekarzy wokół siebie. — Nie ma żadnego innego mężczyzny? Nie chcę wychodzić za lekarza. — On nie jest zwykłym lekarzem. To chirurg klatki piersiowej i naczyń krwionośnych. Poza tym jest jedynym, który jest dobry i godny, by cię poślubić. Porozmawiam z nim o przygotowaniu waszego ślubu. — Boże, jeszcze nie powiedziałam, że się zgadzam. — Musisz się zgodzić. To moje ostatnie życzenie przed śmiercią. — Nie mów tak więcej. — Obiecaj mi, że wyjdziesz za człowieka, którego ci wybrałem. Serena spojrzała na dziadka z niedowierzaniem. — Sereno, to moja prośba przed— — Dobra, w porządku. Przestań to powtarzać. Nie chcę tego słuchać. Charles uśmiechnął się łagodnie. Udało mu się przekonać wnuczkę i był pewien, że zrobi to dla niego. Musiał tylko przekonać doktora Sterlinga, by ożenił się z jego wnuczką. — Ale jak mam wyjść za niego, skoro go nie znam i nigdy nie widziałam? Poza tym będę bardzo zajęta karierą. Nie mam czasu na huczne wesela ani nic w tym rodzaju. — Spokojnie. Pozwól dziadkowi zająć się wszystkim. Poza tym nie musicie teraz urządzać przyjęcia weselnego. Ale przynajmniej musicie zarejestrować małżeństwo w urzędzie stanu cywilnego, bym miał pewność, że naprawdę jesteście małżeństwem. Szlag! Serena przeklęła w duchu. Naprawdę nie mogła nagiąć dziadka. Ale na pewno mogła nagiąć tego mężczyznę, by nie dopuścić do ślubu. I tak zrobi. Za wszelką cenę.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki