Serena leżała na Victorze. Oparła brodę o jego szeroką klatkę piersiową, jej oczy błyszczały szczęściem, a usta nie przestawały się do niego uśmiechać.
– Wiesz, z tej perspektywy wyglądasz niesamowicie pociągająco.
– Wiem.
– I te okulary... Mój Boże, robię się mokra na samą myśl o tym, jak je zdejmujesz.
– Dobra próba. Ale ich nie zdejmę.
Victor trzymał Serenę za biodra, gdy poruszała się nad nim.
















