Rzuciwszy torebkę i futrzany szal na łóżko, Serena podeszła do baru. Przysunęła krzesło i usiadła naprzeciwko Juliana. Jego puste spojrzenie było utkwione w złotym płynie w szklance. Serena lekko ścisnęła jego udo, by zwrócić na siebie uwagę, i pochyliła się, by zajrzeć mu w niebieskie oczy.
– Powiedz coś. Proszę.
– Żałuję, że nie pozwoliłem mu wpaść do morza.
– Nie, nie żałujesz. Jesteś lekarzem.
















