Zimny chirurg uciekającej żony

Zimny chirurg uciekającej żony

Autor: Lulu Wild

DWA. ODRZUCONY MĄŻ
Autor: Lulu Wild
14 cze 2026
Jego dłonie opierały się o szybę oddzielającą salę izolacyjną od poczekalni. Wzrok miał utkwiony jedynie w słabej postaci na łóżku, która spała twardo z maską tlenową na twarzy i klatką piersiową pełną rurek podłączonych do kardiografu. Mężczyzna wyglądał na bardzo starego i wątłego. Przewlekła choroba serca, na którą cierpiał od lat, powoli niszczyła jego ciało, aż nie zostało z niego nic prócz kości powleczonych skórą. — Gdzie ona jest? — Nie wiem, ale słyszałam, że mieszka teraz w Los Angeles. Julian odwrócił się, by spojrzeć na Martę, która stała nieśmiało obok niego. Ta kobieta w średnim wieku towarzyszyła Charlesowi Kensingtonowi przez całą jego walkę z chorobą. Marta była najwierniejszą gospodynią, jaką Julian poznał, odkąd zajmował się chorobą Charlesa. Ani razu nie widział, by Marta narzekała, mierząc się z Charlesem, który bywał wybredny w kwestii diety. To właśnie Marta przywiozła Charlesa do szpitala wczoraj rano, po tym jak znalazła go w pokoju podczas ataku serca. — Musi wrócić do domu i zobaczyć się z dziadkiem. Czy ona w ogóle odwiedzała go przez ten cały czas? — Pan Kensington nigdy nie mówił Serenie o pogarszającym się stanie zdrowia. Widział, że Serena jest szczęśliwa ze swoją karierą i życiem w LA, więc nie chciał psuć tego szczęścia wiadomościami o tym, że z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. — Czy ona nigdy nie pytała konkretnie o stan dziadka? — Pan Kensington prosił mnie, bym mówiła Serenie, że wszystko jest w porządku, za każdym razem, gdy dzwoniła. — I Serena przez cały ten czas w to wierzyła? — zapytał Julian sceptycznie. Splótł ramiona na piersi. Był zaskoczony, że ta kobieta, jego żona, w ogóle nie dbała o zdrowie dziadka i bardziej przejmowała się karierą modelki. Serena była dokładnie taka, jak myślał, odkąd trzy lata temu wyszedł z Urzędu Stanu Cywilnego. Samolubna, rozpieszczona i arogancka. Wcale nie była słodką dziewczyną, jak zawsze powtarzał Charles. — Myślę, że była zbyt zajęta, by mnie konfrontować. Zawsze brzmiała sceptycznie, ale nie mogła udowodnić, że kłamię, bo pan Kensington zawsze brzmi dobrze, gdy Serena dzwoni. — Cóż, prawda jest taka, że z Charlesem nie jest dobrze. Ta kobieta musi wrócić dziś wieczorem do domu, by zobaczyć się z dziadkiem. — Ale pan Kensington nie chce obciążać Sereny swoją chorobą. — Jestem lekarzem, który leczy Charlesa od jego pierwszego ataku serca. Wiem dokładnie, w jakim jest teraz stanie. Nie jest dobrze. Nie mogę z całą pewnością powiedzieć, ile jeszcze pociągnie, ale na pewno niedługo. Serena musi wrócić do Chicago dziś wieczorem, inaczej do końca życia będzie żyła w żalu. Marta milczała. Spuściła wzrok i ani trochę nie kłóciła się z Julianem. — Zadzwonię do niej i powiem jej, żeby wracała do Chicago, jeśli ty nie chcesz tego zrobić. Julian odwrócił się na pięcie i odszedł w stronę swojego gabinetu na trzecim piętrze. W windzie pogrążył się w myślach, rozważając wszystkie rzeczy, które zaprzątały mu głowę przez ostatnie trzy lata. Jego żona. Serena Kensington. Miał do niej zadzwonić po raz pierwszy od ich przeklętego ślubu. Julian nie mógł uwierzyć, że udało mu się przetrwać trzy lata, myśląc, że jego małżeństwo z Sereną było przez cały ten czas normalne. Tak naprawdę nic nie było normalne, odkąd zgodził się na prośbę Charlesa, by poślubić jego wnuczkę. — Kochanie, czekałam na ciebie godzinami. Gdy tylko Julian wszedł do gabinetu, przywitała go Camilla, patrząc na niego z troską. — Co się z tobą dzieje? — Camilla dotknęła jego twarzy i zmusiła go, by na nią spojrzał. — Wszystko w porządku. Po prostu jestem zmęczony. — Powinieneś odpocząć, kochanie. Nie chcę, żebyś zachorował, bo jesteś zbyt zajęty opieką nad pacjentami. Julian uśmiechnął się łagodnie do Camilli. Objął ją i złożył delikatny pocałunek na jej policzku. — Dzięki. Co tu robisz? — Nie odpisałeś na moje wiadomości od rana. Bardzo się martwiłam. Zazwyczaj nie ignorujesz moich wiadomości — Camilla oplotła ramiona wokół szyi Juliana, po czym przytuliła się do niego przymilnie. — Nie miałem czasu sprawdzić telefonu, bo po południu było kilku pacjentów wymagających natychmiastowej operacji, a inni moi pacjenci również potrzebowali uwagi. — Ja też potrzebuję twojej uwagi. Kocham cię, Julianie. — Wiem — Julian zdjął ramiona Camilli ze swojej szyi. — Muszę do kogoś zadzwonić. — I? Zazwyczaj nie przeszkadza ci moja obecność, gdy do kogoś dzwonisz. — Tym razem jest inaczej. Camilla zmrużyła oczy podejrzliwie. — Tylko nie mów, że zamierzasz zadzwonić do tej kobiety. Nie, Julianie. Nie pozwolę ci na to. Ta kobieta cię porzuciła. Traktuje cię jak śmiecia. — Camillo, to nie dla mnie, ale dla Charlesa. Serena musi wiedzieć, że jej dziadek jest w stanie krytycznym. — Nie musisz dzwonić sam. Możesz poprosić kogoś innego z jej rodziny. — Jej jedyną rodziną jestem ja. Pamiętaj, jestem jej mężem. Camilla wydęła wargi w dąsie. — Jestem zazdrosna. Powinieneś się z nią rozwieść, Julianie. — Camillo, proszę cię. Muszę teraz porozmawiać z Sereną, bo stan Charlesa jest naprawdę krytyczny. Powinnaś już iść do domu, bo robi się późno. Zdecydowany wyraz twarzy Juliana i jego chłodne spojrzenie jasno dawały do zrozumienia, że nie chce, by Camilla z nim dyskutowała. Camilla chwyciła brutalnie torebkę leżącą na sofie, po czym wyszła z gabinetu Juliana, głośno stukając obcasami na korytarzu. Julian rozmasował napięte skronie. Jakby praca nie wystarczyła, by rozbolała go głowa, musiał jeszcze użerać się z kobietami, które tylko pogarszały ten ból. Nie chcąc, by myśli odwiodły go od zamiaru zadzwonienia do Sereny, Julian wysunął szufladę biurka. Szukał wizytówki Sereny pod stosem dokumentów. Trzymał tę srebrną wizytówkę przez lata, ale ani razu nie czuł potrzeby, by do niej zadzwonić. Jego dystans był zapewne powodem, dla którego mieli tak dziwną relację małżeńską. Jego ego było zbyt wysokie, by zadzwonić pierwszy. Chciał, żeby to Serena przyszła do niego. Przynajmniej po to, by podziękować mu za opiekę nad dziadkiem i za to, że spełnił życzenie Charlesa Kensingtona, by zobaczyć wnuczkę na ślubnym kobiercu. „Ta, zapomnij o tym, stary” — prychnął Julian pod nosem. Pospiesznie wykręcił numer Sereny. Martwił się, że po trzech latach mogła zmienić numer. Ale ku jego zaskoczeniu, w telefonie usłyszał sygnał oczekiwania, a po chwili ktoś odebrał. — Halo? W czym mogę pomóc? — Serena Kensington? — Mówi Blair Thorne, jej asystentka. Co mogę dla pana zrobić? — Gdzie jest Serena? Chcę z nią rozmawiać. — Kim pan jest? Serena jest teraz z pewnym mężczyzną i nie może rozmawiać. Z mężczyzną? Z kim? Kurwa! Julian warknął w duchu z wściekłości. Wszystkie czarne myśli zaczęły kłębić mu się w głowie. Był tak głupi, że nigdy nie pomyślał, iż trzy lata to szmat czasu i że Serena mogła w tym czasie znaleźć sobie chłopaka. — Jestem jej mężem. Czy może ją pani teraz zawołać? To bardzo ważne. Chodzi o jej dziadka. — Jest pan jej mężem? O mój Boże. Myślałam, że jest pan tylko postacią fikcyjną, odkąd Serena opowiedziała mi o swoim dziwnym małżeństwie. Juliana kusiło, by skonfrontować tę kobietę. Ciekawiło go, co Serena mogła powiedzieć asystentce na jego temat, skoro przez cały ten czas nawet się nie spotkali. Albo faktycznie się spotkali, ale Serena nawet go nie zauważyła. — Oddzwonię za pięć minut. Mam nadzieję, że do tego czasu będzie pani z Sereną. Pięć minut dłużyło się Julianowi jak wieki. Świerbiły go palce, by natychmiast nacisnąć przycisk połączenia i porozmawiać z Sereną. Ale nie mógł się spieszyć, bo asystentka pewnie potrzebowała czasu, by doprowadzić Serenę do telefonu. Może... tylko może, Serena była z jakimś facetem w łóżku i jego telefon przerwał im upojne chwile. — Cholera! Nienawidzę nadmiernego myślenia! Po pięciu minutach Julian faktycznie nacisnął przycisk połączenia i czekał, aż ktoś po drugiej stronie odbierze. Tym razem głos w telefonie brzmiał inaczej. Głos kobiety był łagodniejszy, ale biła z niego stanowczość. Julian był pewien, że rozmawia z legendarną Sereną Kensington. Przez pierwsze kilka minut rozmawiali o zupełnie nieistotnych bzdurach. Serena upierała się, by Julian odpowiedział na jej pytania, a on nie miał wyjścia i musiał zrobić to, czego chciała. — Jestem doktor Julian Sterling, twój mąż. Po drugiej stronie nastąpiło głośne wciągnięcie powietrza, a potem przez telefon dobiegł huk upadku. Julian wielokrotnie wywoływał imię Sereny, mając nadzieję, że nic złego jej się nie stało i że będą mogli natychmiast omówić ważne sprawy dotyczące zdrowia Charlesa Kensingtona. — Serena Kensington? Jesteś tam jeszcze? Odpowiedz mi. W słuchawce rozległ się szelest, zanim głos Sereny Kensington powrócił. — Przepraszam za to przerwanie. Czy możesz mi wyjaśnić, co się naprawdę stało? — jej głos brzmiał na drżący i zszokowany. — Musisz wiedzieć, że twój dziadek od wielu lat cierpiał na przewlekłą chorobę serca. Jego stan pogarszał się przez ostatnie lata. Mam nadzieję, że wrócisz dziś wieczorem do Chicago, by zobaczyć się z dziadkiem w szpitalu. — Co? Jak to możliwe? Trzy dni temu Marta mówiła, że z dziadkiem wszystko w porządku. Dziadek zawsze mi powtarzał, że czuje się dobrze. — Szczegóły wyjaśnię dopiero, gdy wrócisz do Chicago, bo jest tu wiele nieporozumień, które trzeba wyjaśnić. — Jakich nieporozumień? — jej głos brzmiał na gniewny. — Jeśli chcesz poznać szczegóły, powinnaś wrócić do Chicago i spotkać się ze mną w szpitalu. To wszystko, co mam teraz do powiedzenia. Dobranoc. Julian rozłączył się, nie pozwalając Serenie zasypać go kolejnymi pytaniami. Odpowie na nie tylko wtedy, gdy Serena wróci do Chicago, kropka. Gdy Julian wpatrywał się w gasnący ekran telefonu, zastanawiał się, czy Serena naprawdę wróci do Chicago dla dziadka? Tak naprawdę połowa jego serca miała nadzieję, że Serena wróci nie tylko dla dziadka, ale i dla niego. Dla męża, którego nie widziała od trzech lat. — Czy naprawdę myślisz, że to małżeństwo jest prawdziwe? Czy może ten ślub to dla ciebie tylko przedstawienie, Sereno Kensington? — mruknął Julian w pustą przestrzeń.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki