Julian ciągnął swoją walizkę już trzy godziny przed wejściem na pokład. W holu lotniska wciąż nie było zbyt wielu potencjalnych pasażerów. Niektórzy swobodnie wchodzili i wychodzili z kawiarni, aby przed lotem zażyć dawki kofeiny.
Wiedział, że postradał zmysły, wychodząc z domu tak wcześnie rano, aby zapobiec powtórce z ratusza. Nie zamierzał pozwolić, by Serena przyjechała na lotnisko wcześniej i
















