Dźwięki muzyki elektronicznej niosły się głośno po całej sali balowej. Kolorowe światła, które oślepiały oczy, lśniły po obu stronach sceny, na której piękne kobiety w cudownych, barwnych sukniach kroczyły po wybiegu, prezentując jesienną kolekcję francuskiego projektanta. Jedną z tych kobiet była Serena. Tego wieczoru była główną modelką pokazu. W długiej sukni w kolorze fuksji, która spływała aż do samej ziemi, ozdobionej kamieniami Swarovskiego przy każdym misternym detalu na piersiach, Serena wyglądała oszałamiająco i lśniła niczym gwiazda. Projektant szedł obok niej, z dumą przedstawiając Serenę wszystkim obecnym.
Serena była niezwykle szczęśliwa, że może tu być, będąc częścią świata pełnego blasku i drogich sukni. Cała jej ciężka praca w końcu się opłaciła. Omiotła wzrokiem całą salę. Z miejsca, w którym stała, widziała wszystkich, a każdy z obecnych widział ją ze swojego miejsca. Była w centrum uwagi. Serena czuła z siebie ogromną dumę. Udało jej się pójść w ślady zmarłej matki i zostać supermodelką.
— To było niesamowite. Lśnisz jak gwiazda, Sereno!
Blair Thorne, jej przyjaciółka i asystentka, szczebotała podekscytowana, trzymając w dłoni kieliszek szampana. Pokaz skończył się około godziny temu. Były na After Party, jedząc kolację i bawiąc się z gośćmi VIP. Modelki zazwyczaj mieszały się z bogatymi mężczyznami, by przyciągnąć ich uwagę i zostać ich kochankami. Albo po prostu przeżyć przygodę na jedną noc.
— Dzięki, Thorne. Nie byłabym w tym miejscu bez ciebie.
Serena spokojnie sączyła wino. Przebrała się w czarną sukienkę mini z głębokim dekoltem, która mocno podkreślała jej kształty. Ale to było częścią jej uroku. Serena uświadomiła sobie swój potencjał, gdy miała piętnaście lat. Już w szkole była w centrum uwagi ze względu na figurę i piękną twarz. Wykorzystywała wszystkie swoje atuty, by wspierać karierę supermodelki. Ale nigdy nic ponad to.
— Nie. To ty ciężko pracowałaś przez ostatnie trzy lata. Twoja kariera nabiera tempa błyskawicznie. Od zera do bohatera. Na zdrowie.
Blair stuknęła się kieliszkiem z Sereną, po czym wypiła sporą ilość szampana. Następnie trąciła Serenę w ramię i wskazała ruchem głowy na mężczyznę o miedzianych włosach, który szedł w ich stronę.
— Dante idzie tutaj. Boże, wyglądał dziś tak gorąco. Byłabyś potępiona, gdybyś przepuściła okazję na tak pociągającego faceta.
— Jestem mężatką, Thorne. Pamiętaj o tym.
— Tsk, nie spodziewałam się, że wciąż pamiętasz o mężu, skoro nie widziałaś go od trzech lat. Zastanawiam się, czy ten człowiek w ogóle pamięta, że jesteś jego żoną.
— Ja też się nad tym zastanawiam. Trzy lata bez wiadomości i bez telefonu od niego. Myślałam, że zadzwoni do mnie i powie: hej, jestem twoim mężem, jesteśmy małżeństwem. Ale o dziwo, nie zrobił tego. Dziadek też nigdy nie wspominał o nim przez telefon. Wydaje się całkiem zadowolony z tego, że wyszłam za tego człowieka.
— Czy twój dziadek wie, że przez cały ten czas nie miałaś żadnego kontaktu z tym tajemniczym mężczyzną? Chodzi mi o to, czy dziadek wie, że w małżeństwie jego wnuczki nie dzieje się najlepiej?
— Tsk, mamy się dobrze. Widzisz, nie niszczymy się nawzajem i nie pozywamy. Dla mnie to w zupełności wystarczy.
— Mimo wszystko jesteś związana z tym człowiekiem. Nie możesz wyjść za mąż za innego, dopóki masz status jego żony. Nie możesz umawiać się z seksownym Dantem, gdy ten tajemniczy facet wciąż jest twoim mężem.
Serena milczała przez chwilę. Dante był coraz bliżej ich stolika. Blair miała rację. Dante zmierzał w jej stronę i to ona była jego celem. Nie żeby Serena nie czuła dreszczyku emocji na myśl, że tak bogaty i przystojny mężczyzna jak Dante jej pożąda, ale po prostu nie chciała rujnować swojej błyskotliwej kariery. Musiała skupić się na zdobyciu stabilnej pozycji, zanim pomyśli o randkach, zaręczynach i ślubie. Prawdziwym ślubie, a nie takim branym w pośpiechu na żądanie dziadka.
— A co byś powiedziała, gdybym rozwiodła się z mężem?
— Wow, to na pewno byłoby bolesne dla twojego męża. Trzy lata i nagle dajesz mu rozwód.
— Ale nasze drogi nigdy się nie przecięły i nigdy się nawet nie dotknęliśmy. Kto wie, co on porabiał przez te trzy lata? Pewnie ma dziewczynę albo narzeczoną, z którą chce się ożenić, ale przeszkadza mu nasz status.
— Wow, to proste. Wybiegasz myślami za daleko. Myślę, że gdyby twój mąż naprawdę miał narzeczoną, z którą zamierzałby się ożenić, skontaktowałby się z tobą, by porozmawiać o rozwodzie. Ale tego nie zrobił.
— Może po prostu nie chce rozczarować dziadka. Tak jak ja, na pewno szanuje dziadka, bo nie mógłby zgodzić się na jego prośbę o ślub ze mną, gdyby go nie szanował.
— Albo może po prostu lituje się nad twoim dziadkiem. Bez obrazy — Blair odezwała się szybko, zanim Serena zdążyła zaprzeczyć. — Wszyscy wiemy, w jak złym stanie jest twój dziadek.
— Tak, o tym samym myślałam. Dzięki, że wyrzuciłaś to z mojej głowy. Teraz nie czuję się już obciążona. Czas przyznać, że dziadek jest stary i nie tak sprawny jak dawniej. Przez cały ten czas okłamywałam samą siebie, bo bardzo bałam się utraty dziadka. To jedyna rodzina, jaką mam.
— Już nie. Teraz masz tego tajemniczego mężczyznę jako rodzinę. To twój mąż.
Serena zmarszczyła brwi, wypijając resztę wina, która została w kieliszku.
— Ale zaczynam rozważać twój pomysł.
— Który? Randkę z Dantem czy rozwód z mężem?
— Oba. Czas, bym otworzyła przed kimś serce.
— Witaj, moja piękna damo.
Właśnie wtedy podszedł Dante i przywitał się z nią. Ujął dłoń Sereny i ucałował jej wierzch delikatnie, niczym dżentelmen.
— Czy zatańczysz ze mną?
— Nie, oczywiście, że nie mam nic przeciwko.
— W razie potrzeby zaciągnij ją też do łóżka, Dante! — wykrzyknęła głośno Blair.
— Thorne! — Serena spojrzała z irytacją na przyjaciółkę, po czym przepraszająco spojrzała na Dantego.
— Nie słuchaj jej. Myślę, że zaczyna być pijana.
— W porządku. Trudno oderwać wzrok od kobiety tak pięknej jak ty, Sereno — palce Dantego wyciągnęły się i delikatnie pogładziły zarumieniony policzek Sereny. — Zobaczmy, czy po tańcu pojawi się szansa na zabranie cię do mojego łóżka.
— Zobaczymy — odparła Serena, uśmiechając się do niego.
Zerknęła jeszcze na chwilę za siebie, by machnąć Blair. Dante delikatnie objął ją w talii, prowadząc na środek sali balowej. Serena rozkoszowała się zazdrosnymi spojrzeniami innych kobiet. Nie mogła zaprzeczyć, że była dumna z tego, co osiągnęła. Błyskotliwa kariera, piękne ciało i obietnica kuszącej przyszłości.
— Wyglądasz dziś przepięknie, Sereno.
Twarz Dantego wypełniała całe jej pole widzenia. To była przyszłość, którą widziała Serena. Tak przystojny i solidny mężczyzna jak Dante był kimś, kogo szukała przez cały ten czas.
— Dzięki. Mam nadzieję, że wywarłam na tobie dziś wystarczające wrażenie.
— Wywróciłaś mój świat do góry nogami, odkąd zobaczyłem cię po raz pierwszy rok temu w Las Vegas.
— To... Tak, to była niesamowita noc.
Dante przyciągnął Serenę bliżej siebie. Jego dłonie delikatnie gładziły jej odsłonięte plecy, rozpieszczając ją każdym dotykiem. Tańczyli do melodyjnej i spokojnej muzyki klasycznej. Ich oczy spotkały się. Z tak bliskiej odległości Serena nie mogła dostrzec u Dantego najmniejszej skazy. Przystojna twarz, olśniewający uśmiech i osobowość ciepła niczym poranne słońce. Serena przyznała przed sobą, że mięknie w jego towarzystwie.
— Podziwiam cię od roku, Sereno. Zawsze zwracam na ciebie uwagę i bywam na każdym twoim pokazie.
— Naprawdę to doceniam. Bardzo dziękuję.
— Chcę czegoś więcej niż tylko bycia docenionym.
Serena uniosła brew. Nie żeby nie wyłapała sygnałów w słowach Dantego, po prostu chciała jasności, która dałaby jej pewność w wyborze.
— Chcę ciebie. Całej ciebie.
Dante obrócił Serenę, gdy tempo utworu nieco przyspieszyło. Następnie przyciągnął ją do siebie, aż ich ciała się zderzyły. Mocno przytulił Serenę do piersi i szepnął jej cicho do ucha.
— Bądź moją kobietą, Sereno. Kocham cię.
Słowa Dantego wywołały w niej czysty szok. Serena zamarła. Nigdy nie słyszała, by mężczyzna wyznawał jej miłość w tak romantyczny sposób. Nawet jej mąż.
— Kochanie, odpowiedz mi — Dante delikatnie uniósł podbródek Sereny.
— Dante... Ja... —
Serena przypadkiem spojrzała na Blair, która machała do niej, trzymając telefon. Blair pomachała jeszcze raz i wymamrotała coś, co brzmiało jak „telefon” i „pilne”.
— Co?
— Przepraszam, muszę iść. Blair mnie woła.
— A twoja odpowiedź?
— Odpowiem, gdy sprawdzę, o co chodzi Blair.
Serena pospiesznie ruszyła w stronę przyjaciółki. Zaczęła panikować, bo Blair nigdy nie przerywała jej, gdy była z mężczyzną. Przez lata przyjaźni Blair poznała ją na wylot. Umówiły się wcześniej, że Blair ma przerywać Serenie tylko wtedy, gdy wydarzy się coś naprawdę ważnego, związanego z jej dziadkiem.
— Co się stało?
— Huh, dzięki Bogu, że zauważyłaś, jak macham. Już prawie traciłam nadzieję, że zwrócę twoją uwagę.
— Mów, co jest nie tak, Thorne. Martwisz mnie. Czy to o dziadku?
— Nie jestem pewna.
Blair podała biały telefon Serenie. — Ktoś chce z tobą rozmawiać.
Serena zmarszczyła brwi, widząc na ekranie ciąg nieznanych cyfr. To był jej prywatny telefon. Miała dwa różne telefony — do spraw prywatnych i zawodowych. Do tej pory numer prywatny udostępniała tylko osobom naprawdę bliskim i zapisywała tylko te numery, które uważała za ważne.
— Nie ma go na liście kontaktów. Nie muszę odbierać.
— Ten człowiek upiera się, żeby z tobą porozmawiać. Powiedziałam mu, że jesteś z facetem i jesteś zajęta. Poprosił, żebym ci przekazała, że zadzwoni ponownie. Powiedział, że chodzi o twojego dziadka.
Serena miała nadzieję, że to nie jest tylko głupi żart. Natychmiast wycofała się w cichy kąt sali balowej, zanim odebrała połączenie.
— Serena Kensington. Kto mówi?
— Jak myślisz, kto mógłby do ciebie dzwonić, by porozmawiać o stanie twojego dziadka?
— Kim jesteś? Skąd masz mój numer? Mam kogoś, komu w pełni ufam w kwestii opieki nad dziadkiem. Więc jeśli nie jesteś lekarzem, który go prowadzi, nie chcę z tobą rozmawiać.
— Nie jestem żartownisiem.
— Więc skąd masz mój prywatny numer?
— Od ciebie.
— Niemożliwe. Nie rozdaję swojego numeru byle komu. Kim jesteś?
— Właśnie udowodniłaś, że rozdajesz swój numer nieostrożnie.
— Powiedz mi wreszcie, kim naprawdę jesteś. Mam teraz ważne sprawy, a ty tylko marnujesz mój czas.
— Dobrze, pani zajęta. Jestem doktor Julian Sterling. Twój mąż. Wracaj dziś wieczorem do Chicago, bo twój dziadek jest w stanie krytycznym. Prawdopodobnie nie zostało mu wiele życia.
Uścisk Sereny na telefonie osłabł. Komórka zsunęła się ciężko na podłogę, podczas gdy głęboki, zachrypnięty głos Juliana Sterlinga wciąż wywoływał jej imię.
Serena nie wiedziała, co w tamtej chwili zszokowało ją bardziej. Wiadomość o dziadku w stanie krytycznym, czy fakt, że po trzech latach życia bez wiedzy o własnym mężu, w końcu usłyszała jego głos?
















