Serena krzyknęła z radości, gdy ryba połknęła przynętę. Natychmiast chwyciła wędkę. Zaczęła siłować się z rybą, która uparcie stawiała opór. Po kilku minutach walki udało jej się wyciągnąć zdobycz na powierzchnię, a ryba wylądowała na trawiastej ziemi.
— Dziadku, udało się!
— Piękna sztuka.
— Dziś wieczorem urządzamy rybną ucztę! Martho, przygotowałaś już swoją słynną marynatę do grillowanej ryby?
















