Tak jak obiecała Blair poprzedniej nocy, Serena nie zwlekała z kwestią rozwodu. Tego popołudnia, po odwiedzinach u dziadka w szpitalu, udała się do gabinetu Juliana na trzecim piętrze. Pewnym krokiem szła długim, cichym korytarzem. O tej porze nie było tam wielu odwiedzających, gdyż godziny wizyt dobiegały końca. Serena miała jednak ważny powód, by tu być. Pielęgniarka na dyżurce w ogóle jej nie z
















