Trzy miesiące później...
— Psst — szepnęła Julie obok mnie. — Dziś wieczorem impreza w akademiku Toma.
Potrząsnęłam głową i wyszeptałam w odpowiedzi:
— Nie mogę. Mam plany na wieczór.
— Ale z ciebie sztywniara!
— Panie? — Profesor Carlton zawołał z przodu sali wykładowej. — Czyżbym was nudził? Bo mogę to odłożyć, jeśli wolicie?
Moje policzki oblały się rumieńcem i szybko zamachałam rękami.
— Nie,
















