— Gołąbeczko. — To miękkie słowo spłynęło na Elenę, która uniosła wzrok na Wiktora. Stał w progu pokoju, patrząc na nią.
— Tak? — zapytała.
— Dlaczego się nie ruszyłaś?
— Och, sama nie wiem. Muszę zacząć sprzątać mój pokój — odparła. Jej umysł był nieco zamglony. To nie był najlepszy dzień, a jej zapasy energii były na wyczerpaniu. Musiała upewnić się, że będzie miała gdzie spać, zanim całkowicie
















