Viktor spuścił wzrok na Elenę; lizała jego wciąż twardego członka, czyszcząc go. Nie puszczała jego spojrzenia, a Viktor podziwiał sposób, w jaki cyrkonie błyszczały w miękkim świetle. Jego grzeszna gołąbka.
– Wstań, gołąbko – powiedział do niej, a ona z gracją się podniosła. Był to dowód na to, jak daleko zaszła w swojej rekonwalescencji. Miała rację, starał się ją powstrzymywać, próbował nie dop
















