Viktor cieszył się chwilą spokoju z Eleną w samochodzie jadącym do klubu. Dzień był, delikatnie mówiąc, gorączkowy i prawie jej nie widział. W ciągu jednego tygodnia przyzwyczaił się do jej obecności u swojego boku i odkrył, że brakuje mu jej, gdy nie ma jej w pobliżu.
– Coś cię gryzie? – zapytała Elena. Spojrzał na nią. Miała rozpuszczone włosy, które spływały na jej nagie ramiona. Miała na sobie
















