Viktor siedział w ciemnej furgonetce zaparkowanej w zaułku, starając się być niewidocznym, co było trudne przy pojeździe tej wielkości. Viktorowi ciężko było usiedzieć spokojnie. Nerwowo poruszał nogą, wpatrując się w system łączności, pragnąc, by ożył. Niko, siedzący obok niego, rzucił mu zirytowane spojrzenie. Viktor odwdzięczył się groźnym wzrokiem. Jego humor nie był najlepszy. Trzy tygodnie.
















