Dług gołębia

Dług gołębia

Autor: Aeliana Thorne

4
Autor: Aeliana Thorne
12 cze 2026
Mężczyzna wyraźnie czekał na odpowiedź Eleny. Skinęła głową, nie napotykając jego wzroku. — A jak się nazywasz? — zapytał. — Elena — odpowiedziała słabym głosem. — Elena Kovak? — chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. — Nazywam się Viktor Volkov — przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Eleny rozszerzyły się, gdy usłyszała to nazwisko. „O nie, tylko nie to, wszystko tylko nie to”, pomyślała. — Słyszałaś o mnie — uśmiechnął się, brzmiąc na zadowolonego. Elena skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w tym mieście, znał nazwisko Volkov. To była największa grupa mafijna w stanie z centrum właśnie tutaj. A Viktor Volkov był głową rodziny, donem, wielkim szefem, najważniejszą szychą, Al Capone współczesnego świata. Elena czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli. — Uspokój się, gołąbku — powiedział Viktor i położył dłoń na jej ramieniu. Jego kciuk spoczął z przodu jej krtani. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Elena, ale w jakiś sposób jego dłoń uspokoiła jej myśli. — Grzeczna dziewczynka. Musimy porozmawiać — powiedział. Umysł Eleny zaprotestował przeciwko nazywaniu jej dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. — Kto cię uderzył? — zapytał. Viktor przesunął dłoń, by przechylić jej głowę na bok i przyjrzeć się policzkowi, a potem wardze. — Pan Pips — powiedziała Elena, zanim zdążyła się powstrzymać. Przeklęła swoje błądzące myśli; musiała zachować koncentrację. Ale była zmęczona, przerażona i od kilku godzin funkcjonowała wyłącznie dzięki adrenalinie. Viktor wybuchnął niskim, dudniącym śmiechem. Nawet w stanie nadrwrażliwości Elena zarejestrowała seksapil tego dźwięku. Jej żołądek ścisnął się na widok dołeczka w policzku Viktora. Ten człowiek był czystym, nierozcieńczonym seksapilem na dwóch nogach. — Pan Pips, co? Podoba mi się to imię — uśmiechnął się do niej. Potem jego oczy pociemniały, a nastrój zmienił się na poważny, pojawiła się w nim pewna ostrość. Elena dostawała zawrotów głowy od tych zmian jego nastroju. — Zapłaci za to. My nie krzywdzimy kobiet — powiedział mrocznym głosem. Elena miała ochotę prychnąć i roześmiać się na to stwierdzenie. Kogo on próbował oszukać? Widziała swoją ciotkę pobitą, zakneblowaną i związaną, ona sama została pobita, zastraszona i porwana, a wszystko to jednego wieczoru. Nigdy w życiu nie była tak przerażona, a on stał tam i wmawiał jej, że nie krzywdzą kobiet. — Nie wierzysz mi? — zapytał, brzmiąc na rozbawionego. Elena zastanawiała się, jak on potrafi czytać w jej myślach. To było przerażające i sprawiało, że czuła się jeszcze bardziej obnażona i bezbronna. Wzruszyła ramionami. — Chodźmy gdzieś, gdzie jest nieco bardziej odprężająco — powiedział i położył dłoń na jej talii, by wyprowadzić ją z kąta. Strach Eleny znów wzrósł, zaczęła szarpać się w jego uścisku. — Eleno, nie skrzywdzę cię. Ale musimy porozmawiać. Możesz iść ze mną dobrowolnie albo wierzgając i krzycząc na moim ramieniu. To właściwie mogłoby być zabawniejsze — uśmiechnął się kpiąco. Serce Eleny zaczęło walić. Żadna z opcji jej się nie podobała. Wiedziała, że to zły człowiek, zdolny do złych rzeczy. Widziała skutki działań jego i jego gangu na izbie przyjęć. Niechętnie ruszyła naprzód, z wahaniem mijając go w stronę drzwi. — Psujzabawa — szepnął jej do ucha, sprawiając, że podskoczyła. Zachichotał i położył dłoń na dole jej pleców, by ją prowadzić. Szli białym korytarzem w przeciwnym kierunku niż ten, z którego przyszła Elena. Domyśliła się, że kierują się w głąb budynku. Dudnienie muzyki stawało się coraz głośniejsze, w miarę jak zbliżali się do drzwi na końcu korytarza. Viktor otworzył drzwi. Elenę uderzyła ściana dźwięku, światła i ludzi. Klub był pełen wszystkich trzech tych rzeczy. Światła stroboskopowe błyskały, muzyka ryczała z głośników, a ludzie tworzyli zwartą masę. Stała w drzwiach, po prostu na to patrząc. Wiedząc, kim jest człowiek u jej boku, wątpiła, by mogła spodziewać się pomocy od kogokolwiek w tym miejscu. Nie sądziła nawet, że mogłaby kogoś o pomoc poprosić, wiedząc, że ta osoba prawdopodobnie zginęłaby na miejscu. — Idź — ponaglił ją Viktor. Nie miała innego wyboru, jak zrobić to, co kazał. Zaczęła przeciskać się przez tłum. Ludzie zdawali się rozstępować, widząc nadchodzącego Viktora; był jak Mojżesz rozdzielający Morze Czerwone. Sterował nią lekkimi ruchami ciała za jej plecami. Elena nigdy wcześniej nie spotkała kogoś takiego jak ten mężczyzna. Sprawiał, że była jednocześnie przerażona i podekscytowana, nienawidziła go za to. Poprowadził ją do kolejnych drzwi, gdzie użył karty i kodu dostępu. Za nimi znajdowała się klatka schodowa. Elena nie potrzebowała polecenia Viktora, by zacząć wchodzić po schodach. Znaleźli się na małym półpiętrze z dwojgiem drzwi naprzeciwko siebie. Viktor skierował ją ku tym po lewej i otworzył je, pozwalając jej wejść do środka. Elena znalazła się w biurze. Muzykę było tu ledwie słychać. Po lewej stronie Eleny znajdowało się duże okno. Wychodziło na klub nocny i Elena widziała, że są na trzecim piętrze. Przed oknem stało coś, co wyglądało na połączenie nowoczesnej rzeźby z biurkiem. Miał tam coś w rodzaju obelisku z czarnego marmuru, położonego na boku. Pod kątem prostym do niego znajdował się blat z czarnego marmuru, podtrzymywany na drugim końcu przez kulę z czegoś, co wyglądało na mosiądz. Przy wewnętrznej ścianie stały dwie czarne skórzane kanapy i dwa fotele. Pod stolikiem kawowym stojącym między kanapami leżał zachwycająco miękki dywan w kolorze kremowym. Obok drzwi znajdował się regał z wbudowanym barkiem, a po jego drugiej stronie kolejne drzwi. — Usiądź — powiedział Viktor do Eleny, wykonując gest w stronę kanap. Elena niechętnie podeszła i wybrała fotel. Miała nadzieję, że ogarniające ją zmęczenie nie wygra i nie sprawi, że zasnie w tym niewiarygodnie wygodnym fotelu. — Chcesz coś do picia? — zapytał, nalewając do szklanki coś, co wyglądało na whisky. — Nie, dziękuję — odparła Elena. Była już zmęczona i pełna adrenaliny. Nie potrzebowała dokładać do tego alkoholu. Potrzebowała tych niewielu sprawnych części mózgu, które jej pozostały. — Wody? — zapytał. Elena zawahała się. Naprawdę chciała pić. Spędzenie wieczoru na płaczu i krzyku mocno nadwyrężyło gardło. Ale zastanawiała się, czy może mu ufać – co jeśli dosypał czegoś do wody? Z drugiej strony, nie musiał jej odurzać. Myśl o tym, że mogłaby odeprzeć tego potężnego mężczyznę, niemal wywołała u niej śmiech. Byli w jego biurze, sami, a sądząc po dźwiękach, biuro było solidnie wyciszone. — Tak, poproszę — powiedziała. Spojrzał na nią z rozbawieniem, po czym otworzył szafkę, w której najwyraźniej znajdowała się minilodówka. Viktor podszedł do niej, podając jej butelkę zimnej wody. — Dziękuję — dodała, gdy on usiadł na stoliku kawowym przed nią. — Zawsze jesteś taka uprzejma? — zapytał. — Nigdy wcześniej nie zostałam porwana, nie orientuję się w protokole społecznym. Myślę jednak, że unikanie drażnienia porywacza to mądre posunięcie — odpowiedziała Elena i natychmiast pożałowała tych słów. Musiała koniecznie naprawić filtr między mózgiem a ustami. Otworzyła butelkę wody i wypiła połowę jednym haustem, podczas gdy Viktor zachichotał. — To dlatego muszę kupić nową liczarkę do banknotów? — zapytał. — To było co innego, oni zamierzali mnie... — jej głos zamarł. Elena nie mogła wypowiedzieć słowa „zgwałcić”. Nie chciała przyznać, jak blisko tego było. Podczas pracy na izbie przyjęć widziała ofiary gwałtów. Trzymała kobiety za rękę, gdy lekarze robili zdjęcia, pobierali wymazy i przeprowadzali badania. Elena była o krok od zostania jedną z tych kobiet. Na twarzy Viktora pojawił się grymas. Sprawiło to, że wyglądał na twardego i niebezpiecznego; Elena napięła się i odwróciła wzrok. — Twoja rodzina jest mi winna mnóstwo pieniędzy, Eleno — powiedział. — Nie, mój wuj jest ci winien pieniądze. Przynajmniej tak twierdzisz — poprawiła go. — Nazywasz mnie kłamcą? — zapytał Viktor, a w jego głosie pojawiła się stalowa nuta. — Nie, mówię tylko, że nic o tym nie wiem — Elena przełknęła ślinę. — Twój wuj ma słabość do pokera, niestety nie jest w nim dobry. Zwykłe kasyna już dawno zakazały mu wstępu, więc stał się stałym bywalcem moich kasyn — powiedział. Brzmiało to prawdopodobnie; Elena wiedziała, że jej wuj miał w przeszłości problem z pokerem. Ale twierdził, że przestał grać. Z jakiegoś powodu wierzyła mężczyźnie siedzącemu przed nią bardziej niż wujowi. To oznaczało, że wuj ją okłamał. — I tak po prostu pozwalałeś mu grać? — zapytała. — Gołąbku, nie prowadzę organizacji charytatywnej ani przedszkola. Jeśli gość chce grać w karty, kimże jestem, by mu zabraniać? — uśmiechnął się. — Ale inne kasyna zakazały mu wstępu, bo jest nałogowym hazardzistą — zaoponowała Elena. W jej przekonaniu to było właściwe postępowanie. — W moim świecie nie ma żadnych zasad poza moimi własnymi. I powinnaś wiedzieć, że moje zasady zawsze działają tylko na moją korzyść — powiedział. — Twoi ludzie zabrali mnie jako zapłatę? Planujesz sprzedać moje ciało, żeby spłacić jego dług? — Głos Eleny drżał, gdy zadawała to pytanie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

4 – Dług gołębia | Czytaj powieści online na beletrystyka