POV Lucy:
– Co masz na myśli, mówiąc, że wychodzę za mąż? – zapytałam królową z kompletnym przerażeniem.
Wpatrywała się w swoje paznokcie w świetle lamp, udając, że ani trochę nie interesuje jej to, co mam do powiedzenia.
– Czy naprawdę myślałaś, że mój mąż cię adoptował, bo chciał kolejnej córki? Nie, skarbie, zawsze byłaś inwestycją biznesową, taki był plan od samego początku. W końcu spełnisz swój cel i spłacisz nas za to, że przez te wszystkie lata dawaliśmy ci dach nad głową.
Zaparło mi dech w piersiach na jej okrutne słowa. Zawsze wiedziałam, że prawie nikt w rodzinie królewskiej mnie nie lubi, ale nigdy nie sądziłam, że gardzą mną do tego stopnia, by sprzedać mnie w ten sposób. – O czym ty mówisz? – zapytałam, nie potrafiąc ukryć szoku w głosie.
– Mówię, że jutro z samego rana znajdziesz się w zamku króla Jeremy'ego, by poślubić jego syna, księcia Austina Lance'a Vinci – wyjaśniła z nikczemnym uśmiechem. – To, co zrobią z tobą później, nie jest naszą sprawą. Na twoim miejscu zaczęłabym się modlić, bo jestem pewna, że potraktują cię znacznie gorzej niż my, biorąc pod uwagę, jak trudno cię kochać.
Walczyłam z łzami, które groziły wypłynięciem. Nie... nie będę płakać. Przez całe moje życie ta rodzina mnie gnębiła, do tego stopnia, że często próbowałam ukrywać się przed nimi tak bardzo, jak tylko mogłam. Im mniej przebywałam w ich otoczeniu, tym większy czułam spokój. Z tych powodów, jak i wielu innych, powinnam się cieszyć, że w końcu mogę odejść. Prawda?
Mogłam tylko mieć nadzieję, że moja nowa rodzina nie będzie taka jak stara. Nie wiedziałam o nich nic, więc jedyne, co mogłam dla siebie zrobić, to modlić się, by traktowali mnie lepiej, choć trochę.
......................................................
POV Austina:
Ręce Ariany zaplątały się w moich włosach, gdy przycisnąłem ją do ściany, moją towarzyszkę. Moje usta opadły na jej szyję, a ona w odpowiedzi jęknęła moje imię... i tak jak wcześniej, nie mogłem tego zrobić. Nie mogłem jej naznaczyć, co, do cholery, było nie tak z moim wilkiem?
– Alfo, mamy problem.
Zamknąłem oczy z irytacją na widok Alexa. – Mam nadzieję, że to coś ważnego – ostrzegłem go.
– Zapewniam cię, że tak.
Niechętnie zabrałem ręce z mojej towarzyszki i wyszedłem za Alexem na zewnątrz.
– Właśnie dostaliśmy wiadomość od twoich rodziców, coś, co wpłynie na ciebie znacząco. Jak już wiesz... nasze królestwo jest zagrożone i aby je uratować, przyjęli propozycję małżeństwa od księżniczki Lucy Rosemary.
– Co? – ryknąłem.
NIE! NIE MA MOWY!
Nie mogli nawet pomyśleć o zrobieniu mi tego, skoro wiedzieli, że znalazłem już swoją towarzyszkę. Nie było możliwości, bym kiedykolwiek zaakceptował kogoś innego niż ona!
W ciągu kilku minut wparowałem do pokoju rodziców; zastałem ich obu dyskutujących w kącie.
– Nie ożenię się z tą kobietą – stwierdziłem kategorycznie, zanim którekolwiek z nich zdążyło wypowiedzieć choćby słowo. Musiałem im uświadomić, że to nie podlega negocjacjom.
Matka posłała ojcu bezradne spojrzenie, zanim się odezwała. – Synu, wiem, że to bardzo niepokojące wieści, ale musisz zrozumieć, że to jedyny wybór, jaki mamy. Musisz podjąć tę decyzję dla ludzi naszego królestwa. Musisz w końcu udowodnić im swoją wartość, wiesz, jak bardzo cię kochają i uwielbiają, tu nie chodzi o nas, ale o nich...
Kochałem mój lud całym sercem, ale nigdy nie sądziłem, że nadejdzie dzień, w którym będę musiał poświęcić swoje szczęście. To było zbyt wiele jak na jeden dzień.
Zdjęcie w dłoni matki przykuło moją uwagę i powoli po nie sięgnąłem. – Co to jest?
Podając mi je, powiedziała: – To zdjęcie księżniczki – w tym samym momencie mój wzrok padł na fotografię. Poczułem, jak gniew powoli opuszcza moje ciało, gdy analizowałem obraz. Długie czarne włosy okalały piękną twarz w kształcie serca, jasnoniebieskie oczy, które zdawały się patrzeć prosto przez ciebie, i słodkie różowe usta, dla których można by umrzeć.
Kim była ta kobieta? Dlaczego czułem więź z samą fotografią?
Po wpatrywaniu się w zdjęcie przez coś, co wydawało się godzinami, w końcu spojrzałem na rodziców. – Poślubię tę kobietę tylko dla dobra mojego ludu, jednak jak wiecie, mam już towarzyszkę, więc ta kobieta nigdy nie zdobędzie mojego serca.
...........................................................................................................................
– Co to za pieprzona historia o tym, że żenisz się dziś z tą puszczalską księżniczką? – krzyknęła na mnie Ariana, zanim jej oczy ogarnęły mój garnitur. – I naprawdę zamierzasz to zrobić? – zapytała z niedowierzaniem.
– Ariano, tak bardzo cię przepraszam, nie wiedziałem o tym układzie aż do wczoraj, muszę to zrobić dla mojego ludu, proszę, spróbuj zrozumieć... to jest tak samo trudne dla mnie, jak i dla ciebie.
– Twój lud? To jedyne, o czym myślisz, a co ze mną? Twoją towarzyszką? Czy nic dla ciebie nie znaczę? – domagała się odpowiedzi.
– Oczywiście, że jesteś dla mnie ważna. Słuchaj, przysięgam ci, jeśli będzie jakikolwiek sposób, by wykręcić się z tego małżeństwa, zrobię to... jeśli nie, wiedz proszę, że ona nigdy nie będzie dla mnie nic znaczyć – wyszeptałem. – Nikt nie może zająć twojego miejsca w moim życiu.
– Upewnij się, że zmienisz jej życie w piekło.
– Myślę, że to już się dzieje. To znaczy, nie będzie miała nawet normalnego, szczęśliwego ślubu, na jaki zasługuje każda kobieta, tylko pospieszną, prywatną ceremonię – zauważyłem. – Nie masz się o co martwić – powiedziałem, przyciągając ją w ramiona.
......................................................
POV Lucy:
Nerwowo obgryzałam paznokcie, gdy limuzyna podjechała pod mój nowy dom; moje nerwy były w strzępach. Czułam, jak serce bije mi głośniej niż bębny i miałam wrażenie, jakbym zaraz miała spotkać mężczyznę, z którym jest mi pisane być. Zaraz, co? Skąd w ogóle ta myśl? Byłam tak zdenerwowana, że nawet własne myśli mnie przerażały.
– Spróbuj nie przynieść wstydu rodzinie, jak masz w zwyczaju – warknęła na mnie królowa, gdy tylko wysiedliśmy z pojazdu. Zobaczyłam, jak król kiwa głową na znak zgody. Jak zawsze, oboje postrzegali mnie jako kompletną hańbę dla rodziny.
– Nie mogę się doczekać, aż zobaczę tego brzydkiego księcia, którego zmuszono ją poślubić – syknęła moja przyrodnia siostra Ellie ze złośliwym uśmiechem. Nigdy nie przestawało mnie zadziwiać, jak nisko ci ludzie potrafili upaść tylko po to, by zobaczyć mnie nieszczęśliwą, podczas gdy ja nigdy nie zrobiłam im nic złego. Próbowałam ignorować wszystko, co moja rodzina mówiła później; miałam już wystarczająco dużo na głowie.
Zdenerwowanie we mnie tylko rosło z każdym krokiem, który zbliżał mnie do pięknego zamku. Mój żołądek zaczął boleć, co zazwyczaj zdarzało się, gdy byłam zdenerwowana. Z początku próbowałam to ignorować, ale ból stawał się nie do zniesienia.
– Muszę skorzystać z toalety – powiedziałam królowej.
Przewróciła oczami. – Nie oczekuj, że cię tam zaprowadzę, poradzisz sobie sama.
Nie powinnam była być zaskoczona jej odpowiedzią. Odwróciłam się od rodziny i ruszyłam w kierunku, który wskazała mi pokojówka. Moje oczy chłonęły pełne piękno tego miejsca. Ten zamek był jeszcze piękniejszy niż ten w domu, wszystko tutaj wyglądało, jakby kosztowało fortunę. Od framug okiennych po zasłony, a nawet podłogi. Po kilku minutach szukania toalety byłam przekonana, że się zgubiłam, dopóki nie usłyszałam głosów. Podążyłam za dźwiękiem, mając nadzieję, że pomogą mi znaleźć drogę.
Byłam teraz wystarczająco blisko, by słyszeć wszystko, co mówili.
– Jeśli jest jakikolwiek sposób, by wykręcić się z tego małżeństwa, zrobię to – usłyszałam głos mężczyzny.
Jakikolwiek sposób, by wykręcić się z małżeństwa? Z tego co wiedziałam, tylko jedna osoba brała tu dzisiaj ślub... Co oznaczało tylko jedno.
Czy to był książę, którego miałam poślubić?
Słuchałam dalej rozmowy, a moje serce pękało na drobne kawałki z każdym słowem, które opuszczało ich usta.
Nagle przestali mówić, a ja wyjrzałam zza rogu, by sprawdzić dlaczego. To, co zobaczyłam, sprawiło, że aż zgięłam się w pół z szoku. Mój przyszły mąż trzymał w ramionach inną kobietę w trakcie namiętnej sesji całowania!
Notka od autora:
Cześć moi wspaniali czytelnicy, dziękuję bardzo każdemu, kto jest gotów dać tej książce szansę, mam nadzieję, że pierwszy rozdział się wam podobał.
Dużo miłości,
Laura.