PUNKT WIDZENIA LUCY:
Westchnęłam, opadając na łóżko. Spędziłam cały dzień, próbując pocieszyć Eden, ale nic, co robiłyśmy z Isabellą, nie wystarczało, by poczuła się lepiej. Po godzinach nieustannego płaczu w końcu udało nam się sprawić, że zasnęła. Zaraz potem matka nalegała, bym ja również odpoczęła, więc przydzieliła mi ten pokój na resztę mojego pobytu tutaj.
Nie słyszałam ani nie widziałam Au
















